Żyjemy w najwspanialszym mieście na świecie. Rzeczy, które się dzieją w tej niepozornej miejscowości na granicy Opolszczyzny i Dolnego Śląska to nie w kij dmuchał. Ale co się dziwić skoro rządzi nami wybitna osobowość, którą doceniają nie tylko ludzie, ale także zwierzęta, a może nawet rośliny. Każdy, kto nie zgadza się z tymi słowami, powinien zerknąć na facebookowy profil Urzędu Miasta w Brzegu. Ogłosił on w Środę bowiem rzecz niebywałą.

„Dorosłego kormorana na akwenie, w brzeskim Parku Wolności, wypatrzył w środę, 17 lutego br., w godzinach popołudniowych, Burmistrz Brzegu Jerzy Wrębiak. Kormorany w Brzegu regularnie obserwowane są tylko na miejskim odcinku Odry, a na wodach stojących Brzegu notowane były tylko okazjonalnie, wyłącznie na zbiorniku wodnym przy ul. Korfantego”.

Nie ma się co czarować, kormoran, który dotychczas pojawiał się na Korfantego, dowiedział się o tym, że będzie tam wkrótce wspaniały basen, do którego będą pielgrzymować latem wszyscy brzeżanie. Mieszkańcom naszego miasta będą zaś towarzyszyły tłumy turystów odwiedzających Muzeum Dziedzictwa i Kultury Kresów powstałe w budynku Gymnasium Illustre. Do tego kibice wracający z toru kolarskiego wybudowanego specjalnie dla Wojtka Pszczolarskiego. I jeszcze przypadkowi gapie stłoczeni wokół kosmodromu oraz innych atrakcji Brzegu przyszłości, które wyrosną wkrótce, jak grzyby po deszczu (pod warunkiem – rzecz jasna – że się władza nie zmieni). Ani chybi ptaszysko przyleciało z Korfantego do Parku Wolności, bo chciało ogrzać się w blasku burmistrza. Być bliżej domu włodarza, bo spod Zajazdu u Rybiorza na Robotniczą jest przecież kawał drogi.

Chciałbym zobaczyć to spotkanie. Ten moment, w którym burmistrz wypatrzył ptaka, o czym informuje mieszkańców z podnieceniem profil urzędu miasta. Kamera obraca się wokół własnej osi w spowolnionym tempie. Ptak patrzy na człowieka, człowiek na ptaka. Kormoran podlatuje do Wrębiaka, kłania mu się głęboko w podzięce za drugą kadencję wspaniałych rządów, po czym odlatuje niknąć w oddali.

Nad Parkiem Wolności w środku dnia zachodzi słońce. Na drzewach przy ulicy Robotniczej kwitną kwiaty. Ludzie przystają olśnieni tym cudem, chowają twarze w dłonie i płaczą. Na najbliższej sesji Rady Miasta radni przed trzy godziny przepraszają się nawzajem. Komarzyński, Surdyka i Wrębiak powołują do życia wspólne stowarzyszenie, po czym rzucają się sobie w objęcia.

Miesiąc później Brzeg ogłasza niepodległość, a flaga nowo powstałego kraju przedstawiać będzie kormorana, trzy kotwice i niewzruszoną twarz burmistrza Wrębiaka.

Waldemar Wysocki

212 views