Aktualności

Wiele osób, zamiast ruszyć z pomocą, nagrywa filmiki telefonem – rozmowa ze st. ogn. Marcinem Garnczarczykiem z PSP w Brzegu


Wiele osób, zamiast ruszyć z pomocą, nagrywa filmiki telefonem – rozmowa ze st. ogn. Marcinem Garnczarczykiem z PSP w Brzegu

Pod koniec lutego starszy ogniomistrz Marcin Garnczarczyk z Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Brzegu był w czasie wolnym od służby świadkiem wypadku samochodowego na DK73 nieopodal małopolskiego Szczucina. Brzeski strażak bez chwili wahania ruszył do akcji ratunkowej, udzielając poszkodowanym pierwszej pomocy i gasząc pożar.

Chociaż Pan Marcin mówi skromnie, że był to jego obowiązek, to dla nas jest bohaterem. Nie dla każdego w dzisiejszych czasach niesienie pomocy jest takie oczywiste, o czym przeczytają Państwo więcej w poniższej rozmowie z naszym bohaterem.

Tomasz Kubiak: Pod koniec lutego byłeś świadkiem wypadku na drodze krajowej nr 73 w pobliżu miejscowości Szczucin (woj. małopolskie). Nie byłeś wtedy co prawda na służbie, ale pomimo tego bez wahania przystąpiłeś do udzielania pierwszej pomocy. To wspaniała postawa, ale chyba w dzisiejszych czasach nie dla każdego tak oczywista.

Marcin Garnczarczyk: Tak jak mówisz, nie było żadnego momentu wahania, po prostu zadziałał odruch – widzę zdarzenie, to podejmuję działania. Fajnie by było, gdyby to był naturalny odruch każdego człowieka, bez względu na to, czy pracuje w służbach ratowniczych, czy nie. Niestety zaczynamy zauważać, że większość osób, zamiast nieść pomoc lub chociaż nie przeszkadzać, wyciąga telefon i zaczyna nagrywać osoby poszkodowane oraz ratowników. Podobnie było w przypadku, o którym rozmawiamy.

T.K.: Jesteś niezwykle doświadczonym strażakiem, przeszkolonym w interweniowaniu podczas takich wypadków, a jak powinien się zachować zwykły obywatel, taki jak np. ja, kiedy jest w pobliżu takiego zdarzenia? Od czego zacząć i jak opanować swoje emocje? Te siłą rzeczy się pojawiają, kiedy jest się niedoświadczony. W grę wchodzi przecież walka o ludzkie życie, do tego dochodzi jeszcze najczęściej widok ciężko rannych osób.

M.G.: Jeżeli chodzi o zachowanie się podczas takich sytuacji, to należy pamiętać o najważniejszej rzeczy – zabezpieczeniu miejsca zdarzenia poprzez ustawienie trójkąta ostrzegawczego lub auta, którym podróżujemy, w taki sposób, aby było widoczne i nie stwarzało dodatkowego zagrożenia dla innych uczestników ruchu. Tym samym zabezpieczamy także siebie, aby zamiast ratownikiem nie zostać osobą poszkodowaną. Co do opanowania emocji to trudno powiedzieć, myślę, że każdy ma jakiś swój, indywidualny sposób.

T.K.: A czy tak doświadczony strażak, jak Ty, który widział przecież już chyba wszystko, odczuwa jeszcze jakieś emocje podczas tego typu zdarzeń? A może to już raczej rutyna.

M.G.: Emocje są zawsze – w zależności od rodzaju i wielkości zdarzenia mniejsze lub większe. Co do rutyny, to mówi się, że jest ona największym wrogiem strażaka – nie ma dwóch takich samych zdarzeń i to, że przy jednym zdarzeniu postąpiliśmy w określony sposób, nie oznacza, że w każdym innym przypadku postępowanie takie będzie skuteczne i bezpieczne.

T.K.: Wróćmy do początku naszej rozmowy. Mówiliśmy, że to wspaniała postawa ruszyć na ratunek drugiej osoby, ale niestety wciąż nie tak oczywista dla – przykro to mówić – większości ludzi. Skoro nie działa motyw powinności udzielania pierwszej pomocy w takich sytuacjach ani mówienie o szlachetnej postawie, to może jak pomówimy o konsekwencjach, to do kogoś to trafi? Jakie kary grożą za np. nieudzielenie pierwszej pomocy? Nierzadko przecież ludzie, zamiast ratowania innych, postanawiają nakręcić filmik telefonem.

M.G.: Na pewno nieudzielenie pomocy osobom poszkodowanym w jakimkolwiek zdarzeniu, nie tylko w wypadku samochodowym, jest czynem, za który grozi odpowiedzialność karna. Przepisy prawa nakładają ten obowiązek na każdego obywatela i każdy będący świadkiem zdarzenia, które spowodowało zagrożenie życia lub zdrowia osoby, czy też osób, ma obowiązek udzielenia im pomocy.

T.K.: Niektórzy obywatele mówią, że nie chcą zaszkodzić. W sytuacji, kiedy jesteśmy na miejscu i niejednokrotnie nie ma nikogo w pobliżu, a liczy się każda sekunda, nie może być już chyba gorzej i to chyba marne wytłumaczenie?

M.G.: Powiedziałbym nawet, że bardzo marne. Pamiętajmy, że wezwanie służb ratowniczych jest dopiero początkiem udzielenia pomocy. Co prawda nie zawsze jesteśmy w stanie udzielić pomocy przedmedycznej, bo np. osoba poszkodowana jest uwięziona w pojeździe i nie mamy możliwości uwolnienia jej z powodu braku odpowiedniego sprzętu. Jeżeli zadzwonimy po pomoc na numer alarmowy, to zawsze po zgłoszeniu zdarzenia możemy zapytać operatora, co powinniśmy zrobić, jak postępować dalej z osobą poszkodowaną.

T.K.: A jeżeli jednak zdarzy się tak, że chcąc szczerze pomóc, zrobimy coś nie tak, to grożą nam za to jakieś konsekwencje?

M.G.: Odpowiedzialność karna grozi za nieudzielenie pomocy, natomiast jeżeli podejmiemy działania zmierzające do ratowania osoby poszkodowanej, to nawet gdy nie uda się jej uratować, nie grożą nam żadne konsekwencje prawne. I tak jak powiedziałem wcześniej – zaczynamy od wezwania służb ratowniczych. Nie bójmy się zadzwonić na numer alarmowy, nie bójmy się zapytać operatora jak postępować dalej.

T.K.: Praca strażaków jest ceniona przez społeczeństwo, wiąże się jednak z udziałem w rozmaitych akcjach, podczas których narażacie swoje zdrowie, a nawet życie. Pamiętasz jakąś jedną, konkretną akcję, która zapadła Ci w pamięć?

M.G.: Jeżeli chodzi o akcje, które zapadły mi w pamięć, to jest ich naprawdę wiele. Niestety większość z nich wiąże się z tragedią innych osób. Dlatego nie chciałbym o takich sytuacjach mówić, aby rodziny, czy sami poszkodowani czytający ten artykuł, nie wracali do tamtych zdarzeń. Żeby nie było jednak całkiem smutno i strasznie... zdarzają się również sytuacje śmieszne i to takie, z których Bareja mógłby niejedną komedię nakręcić.

T.K.: Musicie się także mierzyć z faktem, że pomimo starań nie zawsze uda się kogoś uratować. Jak radzicie sobie ze śmiercią osób, którym usiłowaliście pomóc? Czy możecie w takich sytuacjach liczyć na jakieś wsparcie?

M.G.: Każdy ma inny sposób na radzenie sobie ze stresem: jeden po służbie idzie na ryby, drugi pobiegać, trzeci popracować na działce. W strukturach PSP pełnią służbę również psychologowie i po ciężkich akcjach mamy możliwość skorzystania z ich pomocy. Wielu z moich kolegów, oprócz służby w PSP, działa także w Ochotniczej Straży Pożarnej, przekazując swoje doświadczenia i umiejętności strażakom ochotnikom, którzy są podporą naszego systemu ratowniczego.

T.K.: A jak jest z przenoszeniem pracy do domu? Masz tak, że musisz się wygadać, czy raczej odcinasz się zupełnie i nie ma tego tematu z bliskimi?

M.G.: Osobiście staram się nigdy nie przynosić pracy do domu, nie wciągać żony, dzieci, rodziny w tematy służbowe. Robię wszystko, żeby spali spokojnie, kiedy ja jestem na służbie – jak w starym powiedzeniu „czym mniej wiesz, tym lepiej śpisz”.

T.K.: Na koniec zapytam, czy warto być strażakiem? A jeżeli tak, to dlaczego?

M.G.: Tak. To bardzo często zadawane pytanie, zarówno mi, jak i moim kolegom – „dlaczego zostałeś strażakiem”? „To taka niebezpieczna praca, wy do wszystkiego jeździcie”. Moja odpowiedź jest krótka: „los tak chciał”, a reszta to już wiele ciężkiej pracy, wyrzeczeń oraz wiedzy, którą cały czas pogłębiamy, aby służba była łatwiejsza i bezpieczna.

T.K.: Czego można Ci życzyć w najbliższym czasie?

M.G.: W naszych szeregach jest taki powiedzenie: „życzę Ci tyle samo powrotów, co wyjazdów”.

T.K.: W takim razie tego Ci życzę i dziękuję za rozmowę.

Tomasz Kubiak

115 views