Sport

Aikido nie jest sportem – wywiad z sensei’em Wojciechem Mamczurą instruktorem sekcji Aikido w Brzegu


Aikido nie jest sportem, choć przecież opiera się na ruchu. Dla jednych tylko hobby, dla innych droga życia. Czym jest Aikido? O przybliżenie nam tej wyrafinowanej sztuki walki poprosiłem sensei’a Wojciecha Mamczurę (obecnie 5 DAN) instruktora sekcji Aikido w Brzegu.

J.P. Czym jest Aikido?

W.M. Aikido to przede wszystkim dyscyplina ruchowa wywodząca się z wielu starojapońskich sztuk walki. Podstawami Aikido jest wiele sztuki walki takich jak Daito Ryu Aikijutsu (starożytny system walki wręcz), Jujutsu czy szermierki japońskim mieczem. Stąd ruchy aikidoki oparte są na ruchach szermierza oraz systemu posługiwania się kijem (jo). Aikido jest dyscypliną składającą się z bardzo wielu elementów, ale przede wszystkim jest ruchem,którego nie da się nauczyć czytając o nim lub tylko obserwując ćwiczących.

J.P. Kiedy Aikido wyłoniło się ze wspomnianych przez ciebie sztuk wojennych?

W.M. W 1883 r. w Japonii urodził się Morihei Ueshiba. Człowiek ten w swoim życiu studiował wiele sztuk walki, m.in.: sumo, szermierkę japońskim mieczem, walkę kijem i oczywiście walkę wręcz. W pewnym momencie swojego życia spotkał na swojej drodze Sokaku Takedę, ostatniego potomka długiej linii samurajów. Był on spadkobiercą szkoły Daito Ryu Aiki Jutsu – sztuki wojennej przekazywanej z pokolenia na pokolenie.  Morihei Ueshiba był tak zafascynowany tą sztuką, że postanowił na jej podstawie stworzyć coś, co mogliby ćwiczyć wszyscy, ale w nieco mniej brutalny sposób. On sam był człowiekiem o bardzo pokojowym usposobieniu i nie chciał szkodzić nikomu. Daito Ryu to system wojenny, bardzo destrukcyjny, tymczasem Ueshiba pracując kilka lat nad jego udoskonaleniem stworzył system bardzo defensywny i łagodny. Aikido jest więc systemem z założenia bardzo bezpiecznym zarówno dla wykonującego technikę (tori), jak i dla jego partnera (uke). Jednym słowem adept aikido nie zna formy ofensywnej, ćwiczy tylko formy obronne. Na dodatek ćwiczy w taki sposób, żeby nie zrobić krzywdy osobie atakującej. Nie można zastosować aikido do ataku, nie ma tutaj kopnięć ani uderzeń.

J.P. Skąd zainteresowania sztuką walki u człowieka miłującego pokój?

W.M. Początkowo Morihei Ueshiba był człowiekiem wątłej postury. Jego ojciec uznał, że powinien ćwiczyć sumo aby zmężnieć. I tak za sprawą ojca młody, pokojowo nastawiony Morihei został adeptem wschodnich sztuk walki.

J.P. Jak bez kopnięć czy uderzeń „przekonać” napastnika do zaniechania ataku?

W.M. Na zasadzie zejścia z linii, przejęcia energii przeciwnika i zneutralizowania jej. Brzmi bardzo skomplikowanie ale w czasie treningu jest to zrozumiałe.

J.P. Wspomniałeś wcześniej o używanym w aikido sprzęcie.

W.M. To są atrybuty, które nieodłącznie wiążą się z Japonią i jej kulturą. Jak już mówiłem w aikido ruch oparty jest na ruchu szermierza, stąd podstawowym atrybutem w aikido jest katana (długi japoński miecz). Jest to najdoskonalsza broń sieczna na świecie. Z przyczyn oczywistych na treningach używamy ćwiczebnej wersji drewnianej. Używamy także drewnianego noża (tanto) oraz kija (jo). Cały ten sprzęt to pomoc naukowa używana na bardziej zaawansowanym poziomie głównie po to, żeby poćwiczyć w innym dystansie niż z nieuzbrojonym przeciwnikiem.

J.P. Dlaczego w aikido nie ma kumite i jak w takim razie adept może sprawdzić swoją skuteczność?

W.M. Techniki aikido pochodzą z systemów wojennych i tym samym bardzo skutecznych w walce. Morichei Ueshiba a później jego spadkobiercy z całym naciskiem trzymali się zasady całkowitego odrzucenia jakiejkolwiek rywalizacji. Stąd brak zawodów i bezpośredniej możliwości potwierdzenia swojego poziomu opanowania techniki. Z czasem samoistnie pojawia się u ćwiczących zrozumienie jak duża jest siła techniki i jej możliwości w realnej walce. Jeśli na treningu ktoś bardzo chce sprawdzić swoje zaawansowanie techniczne polecam wykonanie dowolnej techniki ze zdwojoną szybkością.

J.P. Kiedy Aikido zawitało do Polski?

W.M. W Polsce aikido pojawiło się w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Kolebką aikido w naszym kraju był Szczecin. Wszyscy pierwsi polscy instruktorzy zaczynali ćwiczyć w sekcji szczecińskiej pod okiem Mariana Osińskiego. Nie było u nas stałych nauczycieli z wysokimi stopniami, mieliśmy z nimi sporadyczny kontakt. Na początku byli to Europejczycy, którzy uczyli się aikido gdzieś w świecie. Z biegiem czasu zaczęli nas odwiedzać również mistrzowie z Japonii. Jednym z pierwszych był sensei Toshikazu Ichimura.

J.P. Od jak dawna ty ćwiczysz aikido?

W.M. Stosunkowo niedawno. Zacząłem ćwiczyć w 1990r. w Opolu. Moim nauczycielem był sensei Robert Jerzy Krac.

J.P. Dlaczego sensei, a nie trener; student, a nie zawodnik?

W.M. Aikido jest dyscypliną japońską i stąd przejęcie terminologii japońskiej. Tak najprościej. Niemniej jednak słowo sensei oznacza tutaj bardziej mentora, nauczyciela niż trenera. Tak samo w drugim przypadku: do studenta należy nauka i wkładanie wysiłku w rozwój, od zawodnika oczekuje się zasadniczo wyniku.

J.P. Japońskie stroje, sprzęt, komendy… coś jeszcze z japońskiej kultury?

W.M. Jest tego sporo. Bardzo ułatwia zrozumienie wschodniego podejścia do sposobu przekazywania wiedzy. A na poziomie kontaktów międzynarodowych ułatwia porozumienie.

J.P. Sekcja Aikikai w Brzegu nie działa w osamotnieniu.

W.M. Nasza sekcja dołączyła do Stowarzyszenia Aiki skupiającego łącznie 5 sekcji aikido z różnych miast. Oprócz Brzegu są to Kędzierzyn-Koźle, Oława, Myślenice oraz Strzelce Opolskie. Spotykamy się regularnie na stażach szkoleniowych, na które zapraszamy nauczycieli i studentów z Francji, Niemiec, Czech, Szkocji, a nawet z Japonii. W rewanżu my jeździmy również na staże w ich sekcjach.

J.P. Jaka jest historia sekcji w Brzegu?

W.M. Sekcja w Brzegu powstała w 1995 roku i od tamtej pory stale się rozwija. Początkowo nie było np. podziału na grupy wiekowe. Wszyscy ćwiczyli razem. Młodsi i starsi . Dziś mamy dwie sekcje w Brzegu, wśród naszych studentów są instruktorzy z wysokimi stopniami. Mamy też wielu przyjaciół z kraju i zagranicy którzy regularnie nas odwiedzają dzieląc się z nami swoją wiedzą i doświadczeniem.

J.P. A jak układa się wam współpraca z władzami miasta?

W.M. Miasto wiele razy pomagało nam w organizowaniu imprez rangi międzynarodowej. Jesteśmy za to wdzięczni władzom miasta i chcielibyśmy bardzo tą współpracę utrzymać.

J.P. Ilu jest adeptów tej sztuki w naszym mieście?

W.M. W sekcji dla młodszych studentów około 15 i około 20 w grupie starszej.

J.P. Co chciałbyś powiedzieć tym którzy chcieliby ćwiczyć, a być może się wahają czy dadzą radę?

W.M. Każdy da radę jeśli tylko zechce. A to już reguła, że każdy kto zaczął z nami ćwiczyć żałuje że zrobił to tak późno.

J.P. Dziękuję za rozmowę

Janusz Pasieczny

679 views