Aktualności

Babi Loch – malownicze miejsce z ciekawymi legendami


Babi Loch znajduje się pomiędzy wsiami Kościerzyce a Nowe Kolnie. Miejsce noszące tak tajemniczą nazwę od dawna wzbudza zainteresowanie. Przez lata powstały nawet całe teorie na temat genezy nazwy tego malowniczego zakątka. Niektóre z nich to opowieści z dreszczykiem. Ciekawe ile osób przejeżdżających pobliską drogą wie, że Babi Loch to tak niesamowite miejsce?

Babi Loch jest częścią starorzecza Odry, niewielkim zbiornikiem wodnym rozciągającym się między wałem chroniącym strefę zalewową tej rzeki a drogą wojewódzką nr 457. Jest to miejsce bardzo lubiane przez wędkarzy. W sezonie letnim staje się też celem wypadów osób pragnących zażyć kąpieli i fanów biwakowania pod chmurką. Jego zaletą jest znajdujący się w pobliżu niewielki las, dający schronienie w upały i umożliwiające przyjemne spacery.

Niestety kilka lat temu zlikwidowano istniejący obok parking leśny, zadaszoną wiatę z ławkami oraz miejsce do rozpalania ognisk. 

Kąpiący się powinni pamiętać o dwóch rzeczach: jest to akwen należący do PZW. Trzeba zatem dostosowywać się do sezonowych obostrzeń i nie utrudniać życia wędkarzom. Po drugie kąpielisko jest dzikie i bez nadzoru ratowników oraz innych służb. Miłośnikom pływania zdecydowanie sugerujemy zatem skorzystanie z miejsc przeznaczonych specjalnie do tego typu aktywności.

Sezon kąpielowy trwa tu mimo wszystko cały rok. W zimowe dni, gdy każdy marzy o ciepłym schronieniu, gorącej herbacie i kocyku, można spotkać tutaj mocną grupę Morsów, kąpiących się w stawie.

Z nazwą Babi Loch związanych jest wiele legend. Od dziecka słyszałem rozmaite historie na temat tego niewielkiego zbiornika wodnego, a niektóre są dość mroczne. Mówi się, że w czasie II wojny światowej staw był miejscem, gdzie Niemcy topili uwięzione kobiety. Jest też podawana z ust do ust legenda o więźniarkach pracujących przy wydobyciu piasku, które zostały zasypane w czasie swojej pracy. Szukałem, ale nie znalazłem potwierdzenia, ani jakiejkolwiek wiarygodnej wzmianki historycznej dającej podstawy, żeby wierzyć w te opowieści. 

Muszę przyznać, że na moją wyobraźnię bardziej działa inna legenda. Mniej makabryczna, również niepotwierdzona i nieodnosząca się bezpośrednio do Babiego Lochu, ale bardziej romantyczna.

Całkiem niedaleko znajduje się Jezioro Murawiec, leżące pomiędzy Kościerzycami a Czepielowicami. Jest ono częścią starorzecza, które ciągnie się od Babiego Lochu. Z jeziorem tym związana jest legenda, która opowiada o tym, że było ono w posiadaniu „wodnych kobiet” lub rusałek, stąd pokrewna historia odnosić się może także do Babiego Lochu. Droga pomiędzy Kościerzycami a Czepielowicami i terenami jeziora Murawiec to owiane legendami, tajemnicze i zaczarowane miejsce. Ciekawszy przekaz, prawda? 

Ośrodek nad Murawcem przeżywał lepsze i gorsze chwile. Nosił także rozmaite nazwy, w tym również „Floryda”. Niestety obecnie teren jest zamknięty i niedostępny dla spacerowiczów oraz ludzi szukających okazji do ochłody. Wróćmy jednak do Babiego Lochu…

Sam Babi Loch to jeszcze nie koniec przygód w tym urokliwym miejscu. Warto przejść się w kierunku wału przeciwpowodziowego, aby odkryć inny świat. Roztaczają się za nim ogromne, często podmokłe i naszpikowane niewielkimi oczkami wodnymi łąki. Są one siedliskiem dzikiej zwierzyny oraz ptactwa, w tym także drapieżnego. Już sam spacer wałem jest wspaniałą okazją do obserwacji przyrody.

Jednak jeśli zejść na jego przeciwległą stronę, można natknąć się na mnóstwo ciekawych, niewidocznych z góry miejsc. Co krok widać także ścieżki wydeptane przez zwierzynę. W okolicy pojawia się też wiele ptaków – bywają dni, kiedy kuropatwy i bażanty zrywają się „wprost spod nóg”, a drapieżniki zataczają koła na niebie.

Częstym widokiem są mniejsze i większe stada saren, dziki i zające, ale najlepsze jest to, że do obserwacji tego wszystkiego wystarczy w zasadzie cisza.

Foto: Krzysztof Żołyński