Felieton

Burmistrz Wrębiak zafundował brzeżanom piknik polityczny


Festyn Rodzinny na Korfantego od momentu niespodziewanego ogłoszenia wydawał mi się podejrzaną akcją. Lokalizacja w czasie i przestrzeni zdecydowanie sugerowała jakąś rozgrywkę burmistrza wokół tematu kąpieliska i niestety tak właśnie się stało.

Ogłoszenie pikniku mającego się odbyć w minioną sobotę (10 lipca) pojawiło się niespodziewanie. Dziwnym trafem jego data zbiegała się w czasie z nadzwyczajną sesją Rady Miasta, mającą zdecydować o przeprowadzeniu referendum basenowego. Przypadek? Nie sądzę.

Myślę, że burmistrz Wrębiak, jako sprytny polityk, założył sobie dwa scenariusze. Jeden na wypadek sukcesu i przegłosowania referendum w sprawie kąpieliska na ul. Korfantego, a drugi (bardziej prawdopodobny) na okoliczność porażki. Wiedząc, że kilka dni po tym posiedzeniu odbędzie się „piknik familijny”, mógł albo odtrąbić sukces, albo wylać czarę goryczy na swoich przeciwników.

Wejście na teren rekreacyjny przy ul. Korfantego pozbawiło mnie złudzeń. Wszędzie plakaty i wizualizacje promujące pomysł burmistrza. Do tego nieco innych ozdobników np.: maskujących sypiącą się elewację byłego Wodnika, atrakcje dla dzieci, scena, miejsce do biesiadowania. Od startu zalatywało propagandą.

Powitanie zebranych mieszkańców, jakie wygłosił burmistrz, poszło zdecydowanie w kierunku krytyki „radnych na nie” oraz prezentacji wizji niecek na Korfantego. Kiedy na scenie dołączyła do niego Marszałek Sejmu RP Elżbieta Witek, już chyba mało kto miał wątpliwości co do charakteru tego pikniku.

Gości było zresztą dużo więcej i trzeba ich wymienić wszystkich: posłanka do Parlamentu Europejskiego IX Kadencji Anna Zalewska, Posłanka Ziemi Opolskiej Violetta Porowska, Wojewoda Opolski Sławomir Kłosowski oraz Senator Ziemi Opolskiej Jerzy Czerwiński i wspomniana wcześniej Marszałek Sejmu RP Elżbieta Witek.

Jak wynika ze zdjęć na profilu facebookowym Urzędu Miasta w Brzegu, wszystkie panie otrzymały zwyczajowy bukiet kwiatów, a panowie trudno powiedzieć co… W tym samym poście możemy przeczytać entuzjastyczny wpis o tym, jak to: „...burmistrz wraz z gośćmi przyglądali się z bliska atrakcjom festynu, a także obejrzeli tereny dawnego kąpieliska oraz wizualizacje jego odtworzenia”. Przyznam, że zaleciało propagandą z czasów słusznie minionego ustroju. Na zdjęciach uśmiechnięci prominenci przechadzający się wśród ludu i przytulający dzieci. Budujący widok, prawda?

Z kolei radny Wojciech Komarzyński opisał to samo wydarzenie w nieco inny sposób. Chłodne stosunki z Jerzym Wrębiakiem spowodowały zapewne, że jego postać nie znalazła się na zdjęciach publikowanych przez brzeski magistrat i nie wspomniano o jego uczestnictwie. Jednak uśmiechnięty i dynamiczny w takich chwilach Komarzyński wybrnął z tego po mistrzowsku, przedstawiając Festyn Rodzinny jako rozmowę z mieszkańcami Brzegu o Polskim Ładzie.

Smutne jest to, że z Festynu Rodzinnego, który miał być okazją do beztroskiej zabawy i wypoczynku, na które od dawna wyczekiwało wielu mieszkańców miasta, uczyniono tubę propagandową i okazję do rozgrywek politycznych i osobistych. Wielka szkoda, że wydawane są publiczne pieniądze na kolejne bukiety i powitalne obiady. Pokazuje to butę władz i jak bardzo nie liczą się one ze zwykłymi ludźmi. Może czas przestać udawać i nazywać rzeczy po imieniu? Kampania wyborcza już trwa!