Aktualności
Sport

Chcemy grać swoimi zawodniczkami, bez względu na to, czy jest to młodzież, czy dziewczyny z doświadczeniem – rozmowa z Mariuszem Kolektą, trenerem koszykarskiej Stali Brzeg


Jesteśmy po sześciu kolejkach nowego sezonu II ligi koszykarek. Początek rozgrywek chyba nie idzie po myśli trenera? Jedno jest pewne, trafiliście do silniejszej grupy i innego regionu niż w latach poprzednich.

- Debiutujemy w rozgrywkach strefy południowej. To prawda. Dla nas to totalna nowość, bo nie znamy tych drużyn, które grają w tej części Polski. Sezonu nie rozpoczęliśmy po naszej myśli, ale spodziewaliśmy się tego, że będą to dla nas trudne mecze. Byliśmy przyzwyczajeni do zupełnie innych drużyn II ligi, gdzie grały zawodniczki bardziej doświadczone, z lepszymi warunkami fizycznymi, gdzie więcej było tej siłowej koszykówki. Tutaj z kolei mierzymy się z drużynami młodzieżowymi, gdzie bryluje przede wszystkim szybkość. My musimy się do tych rozgrywek dostosować, co nie jest łatwe. I do tej pory w każdym meczu była jedna kwarta, która decydowała o końcowym wyniku. Przed nami naprawdę sporo pracy, ale cieszy ostatni mecz z Głuchołazami. Zagraliśmy w końcu cztery kwarty równe, a o losach spotkania zdecydowała nasza słaba skuteczność. Na razie przegraliśmy wszystkie mecze, ale walczymy (rozmowa przeprowadzona przed pierwszym zwycięstwem w lidze z Wisłą – przyp. red)

Przyznaje Pan, że na Śląsku i Małopolsce sporo młodzieży. Zupełnie inna koszykówka, nastawiona głównie na granie z kontry. Jesteście teraz po tych kilku kolejkach zmienić swoje założenia taktyczne i próbować dostosować styl gry „stalówek” do strefy południowej? Czy będziecie realizować swoje założenia przedsezonowe?

- Na pewno chcemy się dostosować i widzimy błędy, które popełniamy w taktyce. Wspólnie z trenerem Mariuszem Gnatowiczem przestawiamy tak drużynę, by w pozostałych meczach powalczyć o zwycięstwa. Pierwsze efekty już widzimy, ale sporo pracy przed nami. Ostatni mecz nam to pokazał. Widzimy zmiany, ale wciąż dostrzegamy pewne mankamenty. Musimy się do tych nowych warunków dostosować. Każda z zawodniczek musi to zrobić indywidualnie. Zmieniliśmy już chociażby sposoby zachowania naszych rozgrywających, żeby więcej dzielić się piłką. Pomimo lepszych warunków fizycznych musimy również popracować nad grą pod koszem, bo tą też przegrywamy. Kiedyś na „desce” zyskiwaliśmy, dziś również przegrywamy w tym aspekcie.

Po kilku latach na ławce trenerskiej obok Ciebie pojawia się nowy coach – Mariusz Gnatowicz. Rzeczywiście była taka potrzeba zatrudnienia, jeszcze nie tak dawno zawodnika drugoligowych parkietów męskiej koszykówki?

- Oczywiście! Bardzo się cieszę, że Mariusz dołączył do nas. Przede wszystkim jest praktykiem, bo przez wiele lat grał w II lidze na pozycji rozgrywającego lub rzucającego obrońcy. To niewątpliwie pomoże naszym niskim zawodniczkom. Może wpłynąć na sposób myślenia i sposób zachowania na parkiecie. Ja patrzę teoretycznie, on praktycznie, ale mamy taki sam pogląd na koszykówkę. Fajne jest to, że dostrzegamy swoje błędy i próbujemy je korygować. Uzupełniamy się, to na pewno. Ja uczę się od niego, on może czegoś ode mnie. Współpraca idzie w dobrym kierunku.

Od wielu już sezonów z powodzeniem, jako Stal Brzeg gracie w II lidze. To plan na najbliższe lata? Nie ma zakusów i chęci do próby pozyskania lepszych zawodniczek i grania na zapleczu ekstraklasy?

- Na pewno chcemy grać swoimi zawodniczkami, bez względu na to, czy jest to młodzież, czy dziewczyny z doświadczeniem. I na tym się skupiamy. Wiemy, jak wyglądały próby stworzenia zespołu z koszykarkami z zewnątrz w Głuchołazach. Przecież mieliśmy tam I ligę, a team walczył nawet o pierwszą czwórkę. I po chwili drużyna przestała istnieć. Wiadomo, że zaplecze ekstraklasy to i większe pieniądze, lepsze zawodniczki z doświadczeniem, a Głuchołazy pokazały nam, że „swoimi” koszykarkami nie da się osiągać takich sukcesów. Tam przyjechały osoby z zewnątrz, niezwiązane z naszym miastem, a my chcemy promować nasz ulubiony sport swoimi wychowankami i na chwilę obecną tak widzimy naszą II ligę koszykówki kobiet. Przypomnę jednak, że kilka lat temu faktycznie mieliśmy spore szanse na awans ekstraklasy i byliśmy naprawdę blisko. Od tamtej pory jednak sporo się zmieniło, zmuszeni byliśmy zacisnąć pasa i wrócić do korzeni, czyli do budowy zespołu od nowa.

Ale Stal Brzeg to nie tylko dziewczyny, ale również sekcja męska, która ponownie bierze udział w rozgrywkach III ligi. Jesteś trenerem również „chłopaków ze Stali”. Jesteście po dwóch kolejkach.

- Tak, cieszy mnie również to, że mamy koszykówkę męską. Chłopaki pod szyldem Stali grają już czwarty rok, a wcześniej były to ekipy zawiązywane na sezon. Dziś gramy, jako nasz koszykarski team. I podobnie, jak w przypadku dziewczyn, stawiamy na ludzi stąd. I to jest nasz poziom do rozgrywek III ligi. Wiadomo, jakby udało się kiedyś awansować wyżej, a tutaj mamy drogę otwartą, to zapewne trzeba byłoby się posiłkować. Ale mówimy sobie, że jeśli awansować, to wyłącznie sportowo i o to nam chodzi. Ten sezon zaczął się obiecująco, bo zagraliśmy dobre zawody z utytułowanym Dobrodzieniem, a ostatnio przyszła wysoka wygrana z drużyną z Turawy. Szkoda, że musimy przełożyć mecz z Lublińcem, bo widać, że chłopaki są w gazie. Ale przygotowujemy się do wyjazdowego spotkania w Strzelcach Opolskich, gdzie zawsze grało nam się trudno. Ale oczywiście powalczymy o zwycięstwo.

Na ławce ma Pan dziś sporo młodzieży. To chyba cieszy, że oprócz doświadczonych zawodników, o miejsce w składzie walczy co najmniej kilku utalentowanych juniorów?

- Rzeczywiście bardzo fajnie nam się to poukładało, bo najpierw powstała drużyna seniorów, a dzięki temu udało się powołać do życia team juniorski, która w ubiegłym roku, ku zaskoczeniu wielu osób, bardzo dobrze zaprezentowała się w rozgrywkach wojewódzkich. W tym sezonie do drużyny „młodych” dołączyli kolejni obiecujący zawodnicy i to nas cieszy. Obiecaliśmy sobie z trenerem Gnatowiczem, że w każdym meczu III ligi męskiej będziemy dobierać do składu juniorów i ten cel realizujemy. Chłopaki zdobywają doświadczenie i widać, że to procentuje. W meczu z Turawą jeden z nich wyszedł w pierwszej piątce.

Obserwujemy od kilku sezonów, że jako Stal Brzeg tworzycie taką koszykarską rodzinę. Nie zawsze jest to możliwe w innych klubach, a tutaj z powodzeniem współpracują wszystkie grupy, bez względu na wiek.

- Chodzi nam o to, żeby Brzeg żył tą koszykówką i rzeczywiście tak jest. Nie ważne, czy gramy w II, czy III lidze. To nie jest istotne. Staramy się łączyć pokolenia, wspólnie promujemy basket w naszym mieście. Tak, tworzymy taką koszykarską rodzinę i niech to trwa, jak najdłużej.

Dziękuję za rozmowę.