Aktualności
Felieton

COWID = Codzienny Obraz Wariactwa i Destabilizacji


Covid to już nie choroba, następstwo zakażenia koronawirusem. Obecnie jest on zjawiskiem społecznym, występującym na całym świecie, paraliżującym i demolującym kolejne państwa. Im takie państwo jest bardziej zrobione z tektury, tym jego obywatele mocniej obrywają. Wystarczy spojrzeć na Polskę. 

Nie jestem medykiem ani zwolennikiem teorii spiskowych. Opieram się na obserwacji i zdrowym rozsądku. Wirus jest i pozostanie  z nami na zawsze. Co do tego nie ma cienia wątpliwości. Pewnie sobie z nim poradzimy, tak jak przez stulecia radziliśmy sobie z innymi zagrożeniami. Pytanie tylko, co pozostanie z naszego społeczeństwa w obliczu tak beznadziejnego zachowania władz i służb?

Covid był i jest rozgrywany rozmaicie, ale zawsze źle dla nas

Był covid pierwszej fali. Przeraziliśmy się wszyscy i poddaliśmy się obostrzeniom, pokornie zamykając się na kwarantannę w domu, pracując zdalnie, skazując się na obniżone pensje, nieudolnie realizowaną zdalną naukę i teleporady w przychodniach. Wielu z nas cieszyło się, bo w końcu był czas, żeby pobyć z rodziną, wyremontować mieszkanie i pooglądać seriale na Netflixie. Niestety ten zapał społeczny, wyrzeczenia i mobilizacja okazały się niepotrzebnym poświęceniem, bo rządzący nie skorzystali z naszego wsparcia, żeby coś na nim budować. Energia została spalona na wygodne usadowienie się na stanowiskach i posadach, jednocześnie przepychając niedorzeczne i – co gorsza – niezmiernie szkodliwe dla Polski prawo.

Pierwsza fala miała odwlec wszystko w czasie, wypłaszczyć, żeby ludzie nie umierali na ulicach. I udało się! Jednak podarowany nam czas został roztrwoniony. Te dodatkowe miesiące minęły na sielskim wypoczynku i wyborach…

Po pierwszej fali rząd odtrąbił sukces! 

Wszystko zdało egzamin – służba zdrowia, edukacja zdalna i służby. Byliśmy zwycięzcami, a świat nam zazdrościł i chciał się od nas uczyć. Co za bzdura! 

Dzisiaj ten sam świat pokazuje Polskę, jako kraj w największej zapaści, ze zdemolowaną gospodarką i konającą służbą zdrowia. O naszym zwycięstwie nikt, dziwnym trafem nie wspomina. Propaganda rządu nie przyniosła skutku, a nawoływania premiera, żebyśmy się nie lękali wirusa, bo jest w odwrocie, a maseczki stają się zbędne, okazało się zwykłym kłamstwem.

Przed wyborami w maju, obecna władza forsowała konieczność pójścia do urn. Opozycja w tym samym czasie lansowała pogląd, że jest to zamach na społeczeństwo i że wszyscy umrzemy, jeśli pójdziemy na wybory 10 maja. Po czym ta sama opozycja, po odwołaniu wyborów, już 11 maja, bez maseczek zwierała szeregi i szykowała się do nowego terminu. Zaraza znikła i zaczęło się! Wiece bez reżimu sanitarnego, poklepywanie się po pleckach, przybijanie piąteczek, tłumy na widowni i całkowite rozluźnienie w sejmie, senacie i wszędzie tam, gdzie społeczeństwu winno się dawać przykład. A przykład idzie z góry!

Polacy poczuli beztroskę

Skoro wirus w odwrocie, to wszyscy ruszyli na wakacje, zaczęli chodzić do pubów, restauracji i pizzerii. Nic dziwnego!

I zaczęła się druga fala, nawrót epidemii, która okazała się tak silna, że rząd mówi już nie tylko o lockdownie, ale o narodowej kwarantannie. Jak ktoś słusznie ostatnio zapytał – czy w tym kraju, wszystko musi być narodowe?

Okazało się, że w zasadzie, to my naród, nieodpowiedzialne społeczeństwo, jesteśmy winni tak dużej ilości zakażeń. Jeździliśmy na wakacje, chodziliśmy na koncerty, do restauracji itd. 

A najbardziej winni są uczestnicy tzw. Marszów Kobiet, czyli protestów przeciwko skandalicznemu orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, wywracającego dotychczasowy kompromis aborcyjny. Od samego początku przeczuwałem, że Kaczyński rozegra to w ten sposób. Dano chwilę, żeby kobiety i wszyscy wspierający wykrzyczeli się na ulicach, a następnie administracyjnie dusi się protest, zakazując go w imię przepisów sanitarnych, a prowodyrów wzywa się na policję, stawiając zarzuty naruszania ustawy o zakazie zgromadzeń. Jak widzicie, żeby rozpędzić manifestację, nawet nie trzeba pałować demonstrantów. 

Cotygodniowe konferencje premiera i jego ministrów są pokazem bezradności, braku pomysłu, kompetencji i bałaganu. Wszystko idzie w kierunku lockdownu. A nie, przepraszam! Narodowej kwarantanny…

Zamykanie Polski w domach, jest tym razem dożynaniem tego, co jeszcze działa

Nikt nie mówi, bo wiedzę na pewno posiadają, że zamykanie Polski w domach, jest tym razem dożynaniem tego, co jeszcze działa albo lekko się podniosło po pierwszej części nieudolnej potyczki władzy z epidemią. 

Służba zdrowia przymuszona sytuacją i decyzjami władz wykonała niebezpieczne salto i niemal skręciła sobie kark. Zderzenie z rzeczywistością było brutalne. Skakaliście kiedyś do wody, uderzając o taflę na płasko brzuchem? Efekt jest tutaj dokładnie taki sam. 

Nie pomogą na szybko otwierane szpitale polowe ani łóżka covidowe w przekształcanych szpitalach. Co z nich, kiedy okaże się, że nie ma kto do nich podejść, bo medycy (jak większość Polaków) jest na kwarantannie?

Siłowe robienie testów, na szybko i dużo, przynosi taki skutek, że mamy wielu zakażonych i niemal codziennie pada kolejny rekord. Poprzednio nie padały, bo trend był całkowicie przeciwny – przed wyborami badało się niezmiernie mało ludzi, żeby pokazać, że pójście do urn jest bezpieczne. 

Równie silne będzie ciśnienie na szczepionkę

Równie silne będzie ciśnienie na szczepionkę, jak tylko się pojawi, bo na razie za nią zapłaciliśmy. Władza użyje najskuteczniejszego mechanizmu, żeby nas przymusić – administracyjnego. Myślę, że niczego nie podpowiadam, bo plan już jest gotowy. Wystarczy informację o szczepieniu wpisać jako obowiązkową klauzulę do umowy o pracę, czy badań wstępnych, albo przy zapisach dzieci do szkół i przedszkoli i dodać ją do bazy policyjnej. Proste?

Ludzi zsyła się na kwarantannę – bez potrzeby – zamiast leczyć tych, którzy mają objawy

Zwolennicy tej metody zapominają, że doprowadzi to do załamania gospodarki, a co za tym idzie, nie będzie pieniędzy na leczenie, lekarstwa, szczepionki, na edukację, resorty siłowe. Słowem zapanuje chaos. 

Specjalny numer, spod którego mamy otrzymywać powiadomienia o skierowaniu na kwarantannę, nie jest dowodem nowoczesności, a raczej bezsilności służb sanitarnych. Sanepid był zaniedbywany przez lata. Nikt nie myślał, że może nadejść dzień, kiedy będzie musiał spełniać swoje ustawowe obowiązki na wypadek epidemii. Przez lata panował spokój i sanepid był postrachem gastronomii oraz organizatorów kolonii letnich. Twarzą bezradności i nieprzygotowania tej instytucji wobec prawdziwych wyzwań, stała się pani inspektor ze Słubic. Jej wystąpienie stało się przebojem internetu w marcu.

Oświata ledwo dyszy, a nauczanie zdalne jest bardzo słabe

Oświata ledwo dyszy, a nauczanie zdalne jest bardzo słabe. Znowu pokutuje organizacja na szybko i byle jak, przeładowane programy i lipna infrastruktura. Zapowiedziane przez premiera 500+ dla nauczycieli, to kolejny idiotyczny pomysł, skalkulowany jako forma przekupstwa i pokaz, że państwo z dykty jednak coś robi. 

Poprzednio, żeby nas chronić, władze zamykały lasy i parki. Wszyscy łapali się za głowę, a internet pękał w szwach od memów. Tym razem zdecydowano się zamknąć cmentarze, bo uznano, że Wszystkich Świętych może być epidemiologicznym ciosem dla naszego społeczeństwa. I chociaż nie popieram aktów wandalizmu, myślę, że facet rozwalający młotem mur na cmentarzu w Brzegu, „otwierając” go po decyzji Morawieckiego, jest mocnym kandydatem na symbol drugiej fali epidemii. 

I co? Znowu musimy przełykać gorzką pigułkę bezsilności, ustawiać się w upokarzających kolejkach na testy, do przedszkoli, wydzwaniać godzinami do przychodni, modlić się o pracę i pieniądze, szaleć w domowej izolacji i zastanawiać się, kiedy to wszystko się zawali oraz co przyniesie przyszły rok. 

Reklama
292 views