Aktualności
Brzeg
Powiat brzeski

Czy grozi nam zamknięcie aptek?


Kilka dni temu pisaliśmy o problemach, z którymi borykają się brzescy ratownicy medyczni w czasie epidemii koronawirusa. O ratownikach i lekarzach walczących z epidemią mówi się dużo, co jest zrozumiałe. Tymczasem niewiele jest informacji o aptekach i ich personelu.

Przychodnie pierwszego kontaktu ograniczyły swoją działalność i zmieniły zasady funkcjonowania. Przyjmowani są pacjenci tylko w uzasadnionych przypadkach, o czym decyduje lekarz. Porady i przepisywanie recept odbywa się jedynie telefonicznie. Dla pacjentów jest to często problem. W tej sytuacji decydują się na wizytę w aptece. Te placówki nie zamknęły się jeszcze dla pacjentów.

A co będzie, gdy u kogoś z personelu zajdzie podejrzenie zakażenia koronawirusem? Kwarantannie trzeba będzie poddać wszystkich, którzy mieli z nim kontakt, czyli cały personel apteki. W praktyce będzie to oznaczało jej zamknięcie. Co wtedy z pacjentami, którzy muszą przyjmować stałe leki, bo od tego często zależy ich życie?

Żeby lepiej zrozumieć sytuację zrobiłem małe rozpoznanie w środowisku brzeskich farmaceutów.

Kierowniczka jednej z brzeskich aptek powiedziała mi: W naszej sieci ograniczyliśmy wejścia pacjentów na teren apteki. Wpuszczamy ich tylko tyle, ile jest otwartych stanowisk. Zamontowaliśmy pleksę odizolowującą nas od pacjentów przy stanowiskach kasowych, mamy rękawiczki, które często zmieniamy. Często też myjemy i dezynfekujemy ręce oraz powierzchnie, z którymi pacjenci mają kontakt. Jeżeli w Brzegu zostanie potwierdzony przypadek zachorowania na koronawirusa to zaostrzymy procedury. W znacznej większości pacjenci stosują się do zaleceń. W oczekiwaniu na wejście stosują odstępy w kolejce, starają się na siebie nie chuchać – świadomość ludzi wzrosła. Chociaż zdarzają się przypadki, że naraz próbuje wejść grupa osób, wtedy wypraszamy część z nich. W tym tygodniu mamy już normalną liczbę klientów. Natłok był od czwartku do soboty. Ludzie wykupywali leki stałe, leki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe, rodzice kupowali leki dla dzieci, również środki podnoszące odporność.

W innej brzeskiej aptece od farmaceutki usłyszałem: Oczywiście, że się boimy. Co prawda pracodawca od początku starał się wprowadzać zabezpieczenia. Na początku stosowaliśmy tylko środki do dezynfekcji. Stopniowo musieliśmy zaostrzyć środki ostrożności. Teraz klientów obsługujemy przez okienko, pracujemy w fartuchach, rękawiczkach i maskach ochronnych, które często zmieniamy. Należy pamiętać, że wszystkie podejmowane przez nas środki ostrożności zabezpieczają nie tylko nas, ale również chronią pacjentów przed zarażeniem. Poza tym w przypadku stwierdzenia koronawirusa u którejkolwiek z nas trzeba będzie poddać kwarantannie cały personel, a aptekę zamknąć. Kto wtedy będzie wydawał leki? Niektóre z nas mają małe dzieci, a ponieważ placówki oświatowe są zamknięte, zostały z nimi w domach. Pracuję w sieci i z uwagi na braki kadrowe obsługuję trzy apteki w ciągu paru dni. Pacjenci nie zawsze rozumieją przyjęte przez nas zabezpieczenia, niektórzy bywają bardzo roszczeniowi.

Jak widać w różnych placówkach różne jest podejście do problemu. Pamiętajmy, że apteka to miejsce, gdzie często chodzą ludzie chorzy. Jeżeli więc nie musimy to lepiej zostańmy w domach. Bez plastrów na odciski czy żelu można się w dobie kwarantanny obejść, a powiększając kolejkę zwiększamy tylko ryzyko rozprzestrzeniania się wirusa i niepotrzebnie narażamy personel apteki.

Janusz Pasieczny

332 views