Aktualności
Kultura

Damian Lis: Chcę rozwijać się muzycznie i podążać za swoimi marzeniami


Dostał się do wielkiego finału „Szansy na sukces”, przed nim walka o udział w koncercie „De­biu­ty”, który odbędzie się podczas 58. Kra­jo­wego Fe­sti­wa­lu Pio­sen­ki Pol­skiej. Brzeżanin, Damian Lis, jak sam mówi, chce rozwijać się muzycznie i podążać za swoimi marzeniami. W czym jeszcze jest utalentowany i co robi na co dzień? Dowiecie się tego z poniższej rozmowy, którą przeprowadził z naszym dzisiejszym bohaterem Tomasz Kubiak. 

Tomasz Kubiak: Zrobiłeś to! Wygrałeś odcinek z udziałem Sound’n’Grace i wystąpisz w wielkim finale „Szansy na sukces”! Wielkie brawa i gratulacje Damianie. Ochłonąłeś już po tych wszystkich emocjach? 

Damian Lis: Tak, udało się i jestem przeszczęśliwy (uśmiech)! Po odcinku już ochłonąłem, lecz dalej nie mogę uwierzyć, że nadarzyła mi się taka szansa.

T.K.: Zwycięstwo zapewniło Ci wykonanie utworu „Nic do stracenia”. Podszedłeś do tego występu podobnie, jak mówią słowa tej piosenki, że nie masz nic do stracenia? 

D.L.: Sądzę, że tak. Same słowa tej piosenki motywują, więc myślę, że nie mam nic do stracenia, idąc za swoimi marzeniami.

T.K.: I ostatecznie „przeniosłeś góry” i też chyba nieco „biegnąc pod wiatr”, bo przed telewizorem nam się fajnie to wszystko ogląda, ale dla osoby, która występuje, nie jest już chyba tak łatwo? Czy śpiewanie sprawia Ci taką frajdę, że kompletnie się nie stresujesz? 

D.L.: Śpiewanie nie sprawia mi najmniejszego problemu. Stresik jest zawsze, ale tylko ten pozytywny. Stojąc na scenie, czułem się wolny i szczęśliwy, ponieważ przez sytuację epidemiczną nie mam możliwości występować. Był to zatem dla mnie wielki powrót. 

 Font, Poster, Advertising, Electric blue

T.K.: Zgodnie z formułą programu „Szansa na sukces” na koniec odcinka jego zwycięzca śpiewa piosenkę z gościem. W Twoim wypadku był to chór Sound’n’Grace, z którym zaśpiewałeś wspomniany utwór „Nic do stracenia”. Jak Ci się śpiewało z tak uznanym chórem? 

D.L.: Był to dla mnie zaszczyt zaśpiewać z takimi artystami. Śpiewało mi się z nimi fantastycznie. Prywatnie również są bardzo mili i pozytywni.

T.K.: A jak się czujesz w takim repertuarze? Bo brzmiałeś doprawdy fantastycznie. Mnie osobiście Twoje wykonanie podobało się o wiele bardziej niż to, w którym Sound’n’Grace występowało z Mrozem. Miałeś już chyba z resztą okazję prezentować się w tym utworze na deskach Brzeskiego Centrum Kultury, wspólnie z zespołem Socks?

D.L.: Na początku, gdy dowiedziałem się, że to repertuar Sound’n’Grace, trochę się zestresowałem tym, że te utwory śpiewa chór, a ja jestem sam i muszę zmierzyć się z każdym utworem. Ostatecznie wszystkie sobie wyćwiczyłem i czułem się pewnie w dniu nagrań.

T.K.: Występ w „Szansie na sukces” nie był Twoim pierwszym, ponieważ wcześniej próbowałeś swoich sił również w programie „Mam talent”. Jak wspominasz tamtą przygodę i czy można powiedzieć, że doświadczenie z niej pomogło Ci teraz odnieść sukces? 

D.L.: Udział w „Mam talent” wspominam jako fantastyczny czas. Podszedłem teraz do programu „Szansa na sukces” z odrobinę większą wiedzą, jak to wszystko wygląda. Z pewnością przez te cztery lata urosły moje umiejętności wokalne. Czułem się pewniej.

T.K.: Opowiedz, jak rozpoczęła się Twoja przygoda ze śpiewaniem i czy od zawsze marzyłeś, żeby zostać piosenkarzem?

D.L.: W wieku 12 lat dostałem rolę w spektaklu o Korczaku. Zaśpiewałem wtedy piosenkę po żydowsku. To był mój pierwszy, wielki debiut na scenie. Od tamtego momentu powiedziałem sobie, że chcę się rozwijać w tym kierunku.

T.K.: Na co dzień nie zajmujesz się tylko śpiewaniem. 

D.L.: Zgadza się, pracuję jako fryzjer, a także spełniam się na sesjach zdjęciowych.

T.K.: Fryzjerstwo wychodzi Ci z równie wielkim powodzeniem, jak śpiewanie?

D.L.: Śpiewam już od ponad dziesięciu lat i myślę, że śpiewanie jest mi bliższe, ale fryzjerstwo również uwielbiam i kocham tworzyć cuda na włosach.  

T.K.: A podczas strzyżenia klientów także lubisz sobie śpiewać, tak nawet po cichu? 

D.L.: Tak! Nie raz się zapominam i śpiewam sobie pod nosem, a niektóre klientki czasami śpiewają razem ze mną (uśmiech).

 Tire, Automotive parking light, Wheel, Car, Land vehicle, Vehicle, Automotive lighting, Automotive tire, Grille, Motor vehicle

T.K.: Chętnie bym zobaczył, jak łączysz ze sobą te dwie umiejętności. Można się do Ciebie umawiać na prywatne wizyty? Oczywiście mówię o czasie, w którym restrykcje na to pozwolą.

D.L.: Pewnie, że można się umawiać. Aktualnie pracuję w salonie Atelier Fryzur Katarzyna Burzyńska, gdzie wspólnie z moją szefową tworzymy miejsce relaksu dla naszych klientek.

T.K.: Muszę przyznać, że jesteś niezwykle intrygującą osobą. Jakie pasje jeszcze skrywa Damian Lis?

D.L.: Dziękuję bardzo. Jak już wspominałem wcześniej interesuję się fotomodelingiem, aktorstwem, a także uwielbiam piec ciasta.

T.K.: Nie trudno jest także zauważyć, że lubisz tatuaże. Wiążą się z nimi jakieś historie? Symbolizują coś dla Ciebie?

D.L.: Uwielbiam tatuaże i tak, niektóre łączą się z moją osobą, np. na nadgarstku wytatuowałem sobie klucz wiolinowy, który łączy mnie z moją pasją.

T.K.: Masz jakiegoś ulubionego wykonawcę, którego uwielbiasz słuchać? A może nawet na kimś się wzorujesz? 

D.L.: Od kiedy pamiętam moim wzorem i mega talentem jest Christina Aguilera, która zawsze swoim głosem powala mnie na kolana. Jest dla mnie fascynującą osobą.

T.K.: Wiążesz ze śpiewaniem swoją przyszłość? Skąd w ogóle taki pomysł na siebie? Ktoś w Twojej rodzinie śpiewał?

D.L.: Tak, w przyszłości chcę robić muzykę. Pomysł wziął się z mojej głowy. Postanowiłem sobie, że chcę to robić i to jest moje życie. Aktualnie w rodzinie nikt nie śpiewa, ale myślę, że gdybym zajrzał w głąb swojej rodziny, to na pewno by się ktoś utalentowany w niej znalazł.

T.K.: W Brzeskim Centrum Kultury śpiewasz m.in. w zespole Antytemat Productions. Jak współpracuje Ci się z chłopakami z zespołu i Waszą instruktorką, Joanną Bilowicką? 

D.L.: W BCK jestem od najmłodszych lat. Teraz, tak jak wspomniałeś, uczęszczam do Antytematu i jestem zadowolony z tej decyzji. Świetnie się ze wszystkimi dogaduję, pomimo iż jestem najmłodszy w stadzie. Moją instruktorkę także uwielbiam i bardzo dobrze mi się z nią pracuje.

T.K.: Dobrze, to powiedz, kiedy planowany jest wielki finał „Szansy na sukces”, żebyśmy mogli trzymać za Ciebie kciuki. 

D.L.: Dokładnej daty nie znam, ale prawdopodobnie będzie to koniec maja. Jak tylko poznam dokładną datę, to będę oczywiście o tym na bieżąco informował.

T.K.: Myślałeś już, co zrobisz, kiedy np. wygrasz opolskie „Debiuty” i będziesz trzymał w rękach statuetkę im. Anny Jantar? Masz jakiś plan na przekucie tak wielkiego sukcesu w coś więcej, czyli karierę muzyczną? Czy raczej stąpasz twardo po ziemi i żyjesz tym, co jest tutaj i teraz? 

D.L.: Tak. Jeżeli uda mi się to osiągnąć, to na pewno będę chciał się już spełniać w tym tak na 100%. Chciałbym rozpocząć rozwój muzyczny i podążać za swoimi marzeniami.

T.K.: Na koniec zapytam, czego można życzyć Damianowi Lisowi?

D.L.: Myślę, że jak czegoś można mi życzyć, to połamania nóg w finale (uśmiech).

T.K.: W takim razie tego wszystkiego Ci życzę i dziękuję za rozmowę.

D.L.: Również dziękuję i pozdrawiam wszystkich, którzy mnie obserwują, wspierają i dopingują. Jesteście cudowni.