Aktualności
Brzeg
Ekstraklasa futsal

Derby nie dla Fit-Morningu Gredar… Szok i niedowierzanie w drugiej połowie


Historyczne derby Opolszczyzny nie dla Fit-Morningu Gredar Futsal Brzeg, który uległ 2:3 Dremanowi Futsal Opole/Komprachcice. Sympatycy brzeskiej drużyny chyba jeszcze do teraz nie mogą uwierzyć w to, co wydarzyło się w drugiej połowie tego spotkania…

Pierwsze 20 minut nie zapowiadało takiego blamażu…

Początek derbowego pojedynku został zdominowany przez brzeski Fit-Morning Gredar, który ruszył zdecydowanie do ataku. Efekty przyszły niezwykle szybko, ponieważ już w 5. minucie Paweł Boczarski ruszył z piłką środkiem boiska, odegrał na prawe skrzydło do Dawida Witka, a ten strzałem po ziemi w długi róg pokonał Sergheia Burduję i wyprowadził biało-czerwonych na prowadzenie 1:0!

Po strzelonej bramce Gredar poszedł za ciosem i w 7. minucie, po niezwykle cierpliwej grze w ataku pozycyjnym, Witek zagrał na prawe skrzydło do Jana Rojka, ten momentalnie odegrał mu do środka, a Dawid Witek kolejny raz strzałem po ziemi, który dodatkowo odbił się jeszcze od słupka, wpisał się na listę strzelców, dając gospodarzom dwubramkową przewagę! 

Futsaliści Dremanu mogli odpowiedzieć błyskawicznie, gdyż w 8. minucie doskonałym zagraniem z rzutu wolnego popisał się Patryk Dykus, nomen omen brzeżanin i były zawodnik Gredaru, ale strzał Stefana Karnatowskiego (również niegdyś grał w barwach Gredaru) w ostatniej chwili zatrzymał na linii bramkowej Jakub Budych!

Przez następnych kilka minut na parkiecie w Brzegu panował chaos, przejawiający się prostymi błędami, zarówno z jednej, jak i drugiej strony boiska. Nie brakowało także ostrych zagrań, kończących się faulami, jak również żółtych kartoników, którymi ukarani w pierwszej odsłonie zostali Przemysław Matejko i Serghei Burduja. 

Ostatecznie na przerwę opolskie ekipy schodziły przy stanie 2:0 dla Fit-Morningu Gredar Futsal Brzeg i nic nie wskazywało na dramat, który miał się rozegrać w drugiej połowie…

Szok i niedowierzanie…

Pierwsze fragmenty drugiej odsłony w dalszym ciągu toczyły się pod kontrolą brzeskiego zespołu, który stwarzał sobie kolejne dogodne sytuacje na podwyższenie prowadzenia. Najbliżej był Jose Pepo, którego strzał, po rzucie rożnym, zatrzymała poprzeczka bramki gości. 

Dramat gospodarzy rozegrał się w ostatnich 6 minutach tego spotkania… Najpierw gola kontaktowego w 34. minucie zdobył strzałem z dystansu Marcin Grzywa, a niespełna cztery minuty później do wyrównania, po niedokładnym podaniu Witka do Kamila Kucharskiego, które przejął Karnatowski, doprowadził, fenomenalnym uderzeniem w samo okienko, Alexandru Grigorescu! 

Minutę przed końcem meczu ostateczny cios brzeżanom zadał Serhii Fil, który najpierw zagrał z rzutu rożnego do niepilnowanego Andre Chuvy, a następnie wbiegając w pole karne zmienił tor lotu jego strzału, pakując futbolówkę do siatki i dając niesamowicie cenne zwycięstwo przyjezdnym.

Po końcowym gwizdku w to, co wydarzyło się w drugich 20 minutach długo jeszcze uwierzyć nie mogli podłamani zawodnicy Fit-Morningu Gredar.

Po tej porażce brzeska drużyna traci już cztery punkty do miejsca zapewniającego utrzymanie się w lidze.

Kolejne spotkanie Gredar rozegra 6 grudnia br., udając się do ostatniego w tabeli P.A. Nova Gliwice.

Reklama
140 views