Aktualności
Felieton
Powiat brzeski

Dzień komara. My obchodzimy go całe wakacje, a komary są bardzo zadowolone


Komar to owad, którego jedynym przeznaczeniem jest, żeby uprzykrzać nam życie, boleśnie kąsając. A nie, przepraszam – ma jeszcze dwa inne zastosowania – bzyczenie koło ucha w nocy i dawanie pożywienia jerzykom, czyli ptakom powszechnie mylonym z jaskółkami. Dzisiaj obchodzimy jego święto, ale można powiedzieć, że biesiada trwa całe wakacje, a nawet ciut dłużej. A ten rok stał się wybitnie trudny, bo zalania spowodowane wysokim stanem wody na rzekach, tylko sprzyjały małym, bzyczącym krwiopijcom.

Uwaga! Komary przenoszą koronawirusa? No nie! Nie dajcie się zwariować!

Faktycznie, w sieci pojawiła się tak plotka i wcale mnie to nie dziwi w obliczu ogólnej paniki związanej z epidemią koronawirusa. Wieść rozchodziła się bardzo szybko za pośrednictwem mediów społecznościowych i na ludzi padł strach.

Napiszę to jeszcze raz – TO NIEPRAWDA!

W badaniach laboratoryjnych (Biosecurity Research Institute) potwierdzono, że poziom wirusa we krwi jest zbyt niski, by zarażać komary. Tak więc pojedynczy komar nie jest w stanie pobrać takiej ilości krwi, żeby możliwe było zarażenie kolejnego człowieka, który zostanie przez niego ukąszony.

Okazało się także, że wirus nie rozwija się w organizmach komarów. Mimo sztucznego zarażenia owadów, po kilkunastu godzinach wirus obumierał.

Wniosek jest taki, że przynajmniej z tej strony jesteśmy bezpieczni. Co nie zmienia faktu, że całe lato jest bardzo swędzące.

Opryski załatwią sprawę! No nie! Komary się nie poddały!

Dopóki było sucho, nikt się problemem nie przejmował. Miała być susza, ale jednak okazało się, że nastały ulewy i tak duże, że doszło do podtopień, zalania polderów, a fala wezbraniowa na Odrze przeszła przez nasz powiat 24 czerwca i wtedy zaczęło się na dobre. Komary pojawiły się dosłownie wszędzie, a ich ilość była tak wielka, że nie sposób było się przed nimi opędzić. Jakikolwiek spacer, czy aktywność na zewnątrz była cierpieniem. I tak jest w sumie do dzisiaj. No może jest nieco lepiej, ale komary stały się już stałym elementem naszego, codziennego życia i żarcików opowiadanych przy okazji imprez, spotkań, itd.

Akcje oprysków się odbywały, oczywiście! Jednak mieszkańcy Brzegu, Lubszy, Lewina Brzeskiego, Grodkowa czy Olszanki, wciąż spędzają wolne chwile na świeżym powietrzu na mordowaniu tych złośliwych owadów.

Opryski odbywały się akcyjnie, miejscowo, a więc jak twierdzą złośliwi były przeganianiem owadów z jednego miejsca w inne. Nigdzie jednak nie doprowadziły do ostatecznej rozprawy i zlikwidowania problemu. Komary wciąż mają się dobrze!

Co możemy zrobić z okazji święta komara?

Przede wszystkim złożyć mu życzenia wszystkiego najgorszego! Poza tym trzeba się zaopatrzyć w cierpliwość, przeróżne środki antykomarowe oraz po ukąszeniu i modlić się o rychłą i mroźną zimę.

A i byłoby świetnie, gdyby w przyszłym roku pomyślano o walce z komarami, zanim dojdzie do masowego wylęgu. Jak widać ufanie w przepowiednie szamanów, że będzie sucho i komary się nie pojawią, nie jest skutecznym rozwiązaniem.

Reklama
147 views