Aktualności
Kultura

„Eksperyment” Antydramy wypalił


Po premierze spektaklu w wykonaniu grupy Brzeskiego Centrum Kultury „Antydrama” (reż. Joanna Bilowicka), która odbyła się w sobotę (16 października), można powiedzieć jedno – ten „Eksperyment” zdecydowanie wypalił. Sztuka pt. „TV SHOW – EKSPERYMENT” rozbawiła licznie zgromadzoną widownię za sprawą pozytywnego, ale i nieco szalonego usposobienia jej bohaterów. 

Foto: Tomasz Kubiak

Praca nad tworzeniem spektaklu trwała trzy lata

W rozmowie z naszą redakcją reżyserka spektaklu „TV SHOW – EKSPERYMENT” przyznała, że prace nad spektaklem rozpoczęły się trzy lata temu. Jak powiedziała: Najpierw remont Brzeskiego Centrum Kultury, przez co nie było gdzie robić prób. Później przyszła pandemia koronawirusa, z którą wiązały się lockdowny. Potem dziewczyny miały różne problemy zdrowotne. W czasie, gdy tworzyliśmy „Eksperyment…” zorganizowany został czarny protest, dlatego nasz spektakl został zrobiony tak okołokobieco. Wszystko kosztowało nas sporo łez, krwi i potu. To nie jest grupa profesjonalna, która na co dzień występuje na deskach, tylko amatorzy, którzy chcą się oderwać na chwilę od dzieci, garów, pracy i zrobić coś dla siebie na scenie. 

Śmiało można jednak powiedzieć, że to odrywanie się od codziennych zajęć wyszło bohaterom naprawdę znakomicie, a publiczność zgromadzona w murach Brzeskiego Centrum Kultury reagowała śmiechem na pełne ukrytego humoru sceny. Sztuka nie tylko miała widza rozbawić, ale i dawała sporo do myślenia. 

Przy tworzeniu spektaklu reżyserkę wspierała Barbara Mark, która podzieliła się z nami tym, jak przebiegało pisanie scenariusza: Zarys postaci dobierali sobie sami bohaterowie, więc tę część scenariusza budowaliśmy wspólnie. Później pojawiały się pomysły na fabułę. Razem wymyślaliśmy sceny, czyli zadania, które bohaterki mają wykonywać. Szczerze mówiąc, większość z nich została mocno złagodzona, ponieważ niektóre pomysły były naprawdę odjechane (śmiech). Pierwsze sceny pisała Asia, przy czym od razu było wiadomo, że ja będę pisała dialogi dla siebie i mojego partnera scenicznego. Rapy były pisane przez dziewczyny, piosenki też dobierały sobie same i tak zaczęły się budować pierwsze sceny. Całość przyspieszyła na przełomie maja i czerwca. Tak naprawdę do większości z nas, która jeszcze nigdy nie występowała na scenie, dotarło, że mamy na niej stanąć, gdy na słupach pojawiły się plakaty. Wtedy uświadomiliśmy sobie, co się będzie działo i że to nie są już żarty (śmiech). 

Za to żarty, w dodatku udane, artyści prezentowali na scenie, gdzie ani trochę nie było widać po nich wspomnianej tremy. W efekcie zostali nagrodzeni gromkimi brawami, a w ich kierunku poleciały kwiaty rzucane przez licznie zgromadzonych widzów. Oby częściej z takim powodzeniem odrywali się od codziennych obowiązków i zapewniali nam tak miłą rozrywkę.