Brzeg
Zdrowie

Epidemia koronawirusa. Brzeski szpital nadal walczy z zakażeniami


Niepokojące informacje, co chwilę docierają do nas z Brzeskiego Centrum Medycznego. Tamtejszy oddział ratunkowy ponownie został zamknięty na prawie jedną dobę. 9 października pracę personelu sparaliżowały trzy osoby z dodatnim wynikiem na obecność koronawirusa. W tym samym dniu pobrano wymazy od 24 osób, które przebywały na kwarantannie lub chciały zbadać się komercyjnie. 80% z nich była zakażona SARS-CoV-2. Wcześniej COVID-19 dotarł na oddziały rehabilitacyjne. Zdaniem dyrekcji szpitala, sytuacja znacznie się pogarsza. Wszystko wskazuje na to, że lepiej nie będzie.

– Mieliśmy na oddziale ratunkowym pacjentów po tzw. szybkich testach. Przebadane trzy osoby były dodatnie, czekaliśmy na dokładniejsze wyniki badań – wspomina Kamil Dybizbański, szef Brzeskiego Centrum Medycznego. – Rezultaty testów genetycznych potwierdziły nasze przypuszczenia, ale pojawił się problem z transportem chorych. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia, po osoby zakażone mogła przyjechać karetka tzw. „covidowa”, ale ta w województwie jeździ bez lekarza. Kilkanaście godzin szukaliśmy wolnych łóżek i ostatecznie osoby chore trafiły do szpitala w Obornikach Śląskich.

Okazuje się, że w promieniu kilkudziesięciu kilometrów od BCM-u dziś brakuje miejsc dla chorych na SARS-CoV-2. Interna w Oławie jest zamknięta, podobnie cały szpital w Namysłowie. To spory problem dla wszystkich medyków.

Innym zmartwieniem dla szpitala, jak również całego regionu jest znaczny wzrost zachorowań na COVID-19. Ostatnie testy na koronawirusa, które można wykonać w brzeskim szpitalu, niemal w większości dają wynik dodatni.

– Spodziewamy się znacznego napływu osób zakażonych koronawirusem, a to dla naszego szpitala i SOR-u będzie naprawdę dużym problemem – alarmuje Dybizbański. – Oddział ratunkowy będzie zamykany coraz częściej. Nasza placówka nie jest wyznaczona do leczenia osób chorych na SARS-CoV-2, a łóżek dla takich pacjentów mamy bardzo mało. Musimy chorych przekazywać do innych szpitali, a to też stanowi kłopot. Łóżek zaczyna po prostu brakować i na Opolszczyźnie, jak i na Dolnym Śląsku.

Zanim jednak groźny wirus ponownie trafił na SOR, Głos Powiatu ustalił, że zakażeniu uległo kilku pracowników oddziałów rehabilitacji w budynku przy ulicy Nysańskiej.

– Tylko cztery osoby uzyskały wynik dodatni. To lekarz, fizjoterapeuta, psycholog i pielęgniarka. Wszyscy zakażeni przebywają obecnie na kwarantannie – wylicza Kamil Dybizbański, szef powiatowej lecznicy. – Cieszę się, że odpowiedzialność naszych medyków oraz przestrzeganie procedur zapobiegło rozprzestrzenianiu się wirusa. 4 dodatnie i aż 68 ujemnych – to wyniki naszych testów. To oznaczało, że oddziały rehabilitacyjne wznowiły działalność, a przestrzeganie procedur uchroniło nas przed kolejnym ogniskiem SARS-CoV-2 w regionie.

Dodajmy, że tym samym nie było konieczności zamknięcia całego budynku przy ulicy Nysańskiej.

A my przypomnijmy, że powiat brzeski, podobnie jak cały kraj z wyłączeniem ponad 50 czerwonych stref, znajduje się na żółtej liście epidemicznej. Nowe obostrzenia dla mieszkańców weszły w życie 10 października. Wśród nakazów jest m.in. obowiązek zasłaniania ust i nosa, nie tylko w pomieszczeniach zamkniętych, ale także na zewnątrz.

Reklama
456 views