Aktualności
Ekstraklasa futsal
Sport

Falstart Fit-Morningu Gredar na początek rundy rewanżowej w Statscore Futsal Ekstraklasie


Miłe złego początki – tak w skrócie można skomentować pierwsze spotkanie w rundzie rewanżowej Statscore Futsal Ekstraklasy w wykonaniu Fit-Morningu Gredar Futsal Brzeg. Brzeżanie pomimo świetnego otwarcia i objęcia prowadzenia już w 5. minucie meczu musieli przełknąć gorycz porażki w starciu z faworyzowaną Acaną Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice, która zwycięskiego gola zdobyła na 17 sekund przed końcowym gwizdkiem sędziego. 

Fit-Morning Gredar postraszył wyżej notowanego rywala

Brzescy futsaliści fantastycznie weszli w pojedynek z piątą w tabeli Acaną, obejmując prowadzenie już w 5. minucie, po perfekcyjnej dobitce Przemysława Matejki, prosto pod poprzeczkę bezradnego w tej sytuacji Macieja Foltyna. 

Chwilę później Fit-Morning Gredar mógł prowadzić już 2:0, ale fatalnego błędu technicznego golkipera gości nie wykorzystał Dawid Witek, który finalnie został powstrzymany przez Foltyna, który naprawił swoją pomyłkę genialną interwencją. 

W tym momencie do głosu doszli goście. Najpierw Mykyta Mozheiko piekielnie mocnym uderzeniem trafił w słupek bramki strzeżonej przez Jakuba Budycha, a chwilę później, w 10. minucie, wyrównanie jelczanom dał Jakub Kąkol, który ograł Jose Pepo i schodząc do środka boiska, oddał skuteczny strzał na bramkę brzeżan. 

W kolejnych minutach zarówno jedna, jak i druga ekipa stwarzała sobie dogodne okazje do objęcia prowadzenia, ale między słupkami niewiarygodnymi paradami popisywali się Budych i Foltyn, którzy zdecydowanie skradli show w tym starciu. Swoistą wisienką na torcie tych interwencji była obrona Kuby Budycha w końcówce pierwszej połowy, w sytuacji sam na sam z Kacprem Kędrą. Chyba tylko Kuba wie, jak udało mu się wyciągnąć to uderzenie!

Tym samym na przerwę obydwie drużyny schodziły, kiedy na tablicy świetlnej w hali MOSiR przy ul. Oławskiej w Brzegu widniał remis 1:1.

Acana rzutem na taśmę uciekła spod brzeskiego topora 

W drugiej odsłonie gra częściej toczyła się po stronie Fit-Morningu Gredar. Brzeski zespół z opałów ratował jednak, świetnie dysponowany tego dnia, Budych, który niebywale interweniował przy 100% okazjach m.in. Kędry, Kąkola, czy Mozheiki. 

Niewykorzystane sytuacje mogły się zemścić na futsalistach Acany w 36. minucie, kiedy w polu karnym sfaulowany został Witek. Do futbolówki ustawionej na 6 metrze podszedł Victor Andrade, ale rzut karny wykonany przez brzeskiego zawodnika doskonale wyczuł Foltyn, odbijając piłkę i broniąc swoją drużynę przed utratą bramki. 

W końcowych fragmentach meczu szkoleniowiec gości – Chus Lopez, zdecydował się podjąć ryzyko, wpuszczając Kacpra Kędrę w pole zamiast bramkarza. Niestety dla brzeskiej drużyny zakończyło się to boleśnie…

17 sekund przed końcowym gwizdkiem sędziego decydujący cios brzeżanom zadał najlepszy strzelec Acany – Arkadiusz Szypczyński, któremu asystował… właśnie Kędra. 

Na domiar złego dla Fit-Morningu Gredar w Gliwicach doszło do sporej sensacji, gdzie trzeci w tabeli Piast uległ innemu z beniaminków, Dremanowi Opole/Komprachcice… 

W efekcie sytuacja brzeżan jeszcze bardziej się skomplikowała. Miejmy nadzieję, że nowy szkoleniowiec – Roman Smirnov, który już od poniedziałku rozpocznie treningi z zespołem, tchnie w niego nowego ducha i pomoże w uratowaniu ekstraklasy w Brzegu. 

Sobotnie spotkanie było okazją do debiutu w barwach Fit-Morningu Gredar nowego zawodnika – Vitalia Baitsura, ale na ocenę jego przydatności w zespole trzeba jeszcze nieco poczekać, ponieważ przed meczem odbył z drużyną zaledwie jeden trening, prosto z podróży. 

Następny mecz brzeski team rozegra w Pniewach z tamtejszym Red Dragons. Będzie to okazja do rewanżu za spotkanie z pierwszej rundy, w którym Fit-Morning Gredar przegrał u siebie 0:3.

Reklama
106 views