Aktualności
Sport

Fatalna passa Stali trwa


Kolejną, szóstą już (!) z rzędu porażkę na własnym obiekcie zanotowali piłkarze Stali. Tym razem żółto-niebiescy ulegli Piastowi Żmigród 0:1, czyli rywalowi znajdującemu się tuż nad strefą spadkową. Niestety statystyki za ostatnie występy u siebie są dramatyczne, nieprzystające naszemu zespołowi. W sobotę na Stadionie Miejskim w Brzegu zwyciężyła drużyna, która na boisku zostawiła więcej serca i zdrowia, i niestety była to ekipa przyjezdnych. Sytuacja w tabeli jest nieciekawa i najwyższy czas, by zawodnicy Stali w końcu to zrozumieli.

Foto: Janusz Pasieczny

Niestety mecz wyglądał tak, jak ostatnie spotkania domowe naszej drużyny. Przeciwnicy byli do bólu skuteczni, natomiast zawodnicy z Brzegu marnowali sytuacje bramkowe na potęgę. Już w 2. minucie żółto-niebiescy stworzyli sobie niezłą okazję po rzucie rożnym. Michał Sypek zgrywał futbolówkę, a bliski dojścia do niej był Lechowicz. Ostatecznie nad poprzeczką uderzył Matusik. W 18. minucie rozpoczął się ciąg dramatycznych zdarzeń, które pogrzebały ostatecznie naszą drużynę. Wszystko rozpoczęło się od nieudanego wznowienia gry przez Amina Stitou, po którym nasz bramkarz nieudanym piąstkowaniem faulował Głowieńkowskiego w polu karnym. Za ten fatalny błąd arbiter podyktował jedenastkę, którą pewnie wykorzystał Tobiasz Jarczak. Jak się później okazało, gol po tak głupim błędzie był tym, który ustalił wynik spotkania. Na nic zdały się starania Stalowców  w pierwszej połowie. Nasza ofensywa nie zaprezentowała jednak zbyt wiele atutów w ofensywie, a jedynymi próbami był zablokowany strzał Kovala z rzutu wolnego oraz akcja Matusika, po której w futbolówkę z kilku metrów nie trafił Wdowiak.

Na drugą połowę Stalowcy ewidentnie wyszli z zamiarem odwrócenia wyniku spotkania. Niestety mimo wielu okazji, na chęciach się skończyło. Rywale ze Żmigrodu okazali się bardziej zdeterminowani, sprytnie kradli czas, a przy tym mieli sporo szczęścia. Już w 54. minucie po znakomitej próbie z rzutu wolnego interweniować musiał Stitou. 60 sekund później po rzucie rożnym nad poprzeczką uderzał Trojanowski. Za chwilę piłkarze Stali wręcz powinni wyrównać. Po rzucie wolnym futbolówkę zgrał Wdowiak, a tam najpierw Niemczyk, a potem Koval nie zdołali trafić w piłkę z kilku metrów. W 64. minucie żmigrodzianie trafili do naszej siatki, lecz arbiter odgwizdał pozycję spaloną. W ostatnich minutach obie drużyny miały swoje szanse. Przyjezdni mogli podwyższyć swoje prowadzenie w 70. minucie, lecz nieznacznie pomylił się Gołębiowski, natomiast w obozie brzeżan dwie okazje miał Koval. Najpierw niecelnie główkował, natomiast później, w 90. minucie, zmarnował piłkę meczową. Górą w sytuacji sam na sam był wówczas Filipowiak strzegący bramki rywali. Niestety mimo prób brzeskiego zespołu lepiej wyrachowanym zespołem okazał się ten ze Żmigrodu, który ostatecznie przeskoczył nas w tabeli III ligi.

Stalowcy przegrali bardzo ważny mecz i nie ma dla nich żadnych wytłumaczeń. Przed nimi ostatnie cztery spotkania (trzy ligowe i jeden pucharowy), w których nie ma już miejsc na wpadki. Limit błędów się wyczerpał i pozostaje nam mieć nadzieję, że nasi zawodnicy w końcu pokażą, na co ich stać. W następną sobotę podopieczni trenera Marcina Nowackiego również na własnym obiekcie podejmą rezerwy Zagłębia Lubin. Ten pojedynek rozpocznie się o godzinie 13:00.

15. kolejka III ligi (grupa 3)
Stal Brzeg – Piast Żmigród 0:1
(bramka: Jarczak 18 'k)
Stal: Stitou – Lechowicz (67' Leończyk), Rogala, Wdowiak, Ograbek, Danielik (55' Czajkowski), Niemczyk, Sypek (55' Dychus), Matusik, Podgórski (83' Paszkowski), Koval. Trener Marcin Nowacki.
Żółte kartki (Stal): Czajkowski, Stitou.
Sędziował: Mariusz Goriwoda (Zabrze).
Widzów: 250.