Aktualności
Ekstraklasa futsal
Sport

Fit-Morning Gredar był o włos, ale I rundę kończy ostatecznie porażką…


Brzescy futsaliści wrócili z dalekiej podróży w wyjazdowym spotkaniu z FC Reiter Toruń, odrabiając w drugiej odsłonie straty z 1:3 na 3:3, ale to do zawodników z Grodu Kopernika należało decydujące słowo i ostatecznie oni mogli świętować zwycięstwo w ostatnim pojedynku pierwszej rundy Statscore Futsal Ekstraklasy, wygrywając 4:3. 

Szybko stracone bramki i pogoń za wynikiem…

Fit-Morning Gredar Futsal Brzeg bardzo źle rozpoczął spotkanie w toruńskiej arenie, tracąc bardzo szybko dwie bramki i już po 9. minutach gry przegrywając 0:2. Tym samym brzeżanie musieli gonić za wynikiem. Sygnał do tego dał w 15. minucie Jose Pepo, który po doskonałym podaniu od Kamila Kucharskiego, znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem FC Reiter Toruń i pewnie wpakował piłkę do siatki, zdobywając dla brzeskiej ekipy bramkę kontaktową. 

Kontakt nie trwał jednak zbyt długo, ponieważ niespełna minutę później torunianie przeprowadzili niezwykle efektowną akcję, którą wykończył trafieniem do brzeskiej bramki były reprezentant Polski – Marcin Mikołajewicz. W efekcie na przerwę obydwie drużyny schodziły, gdy na tablicy świetlnej w Toruniu widniał wynik 3:1 dla miejscowych, a szkoleniowiec Fit-Morningu Gredar – Artur Adasik musiał w przerwie zmotywować swoich podopiecznych do ruszenia w ponowny pościg.

Zresztą trener Adasik grzmiał już podczas czasu, po utracie trzeciego gola, słusznie stwierdzając, że jego zawodnicy muszą niezwykle się napracować, aby zdobyć bramkę, a w zamian zbyt łatwo ją tracą. 

Rozmowa z szatni to tajemnica brzeskiego szkoleniowca, ale musiała poskutkować, ponieważ w drugiej połowie oglądaliśmy zupełnie odmieniony zespół Fit-Morningu Gredar. Na efekty długo nie musieliśmy czekać. W 24. minucie spotkania Jan Rojek spróbował uderzyć piłkę z rzutu rożnego na toruńską bramkę, a ta odbiła się od Maksymiliana Lewandowskiego i wtoczyła się do siatki! 

W 31. minucie mieliśmy małe deja vu z pierwszej odsłony, gdyż ponownie Kamil Kucharski świetnym zagraniem obsłużył Jose Pepo, ale strzał Hiszpana zatrzymał się tym razem na słupku bramki strzeżonej przez Krzysztofa Iwanka. Brzeskiemu zespołowi udało się doprowadzić do wyrównania w 34. minucie, kiedy fantastycznym przechwytem po rzucie rożnym torunian popisał się Dawid Witek, który następnie uruchomił kontratak i asystował przy bramce strzelonej przez Jana Rojka! 3:3!

Niestety radość brzeskich kibiców, którzy oglądali transmisję TVP3 Opole, nie trwała zbyt długo. Nie minęło bowiem nawet pół minuty, a gracze FC Reiter Toruń zadali czwarty i jak się później okazało decydujący cios. Kuba Budych wybronił co prawda strzał Marcina Mrówczyńskiego, ale wobec dobitki Michała Wojciechowskiego był już bezradny.

Tym samym Fit-Morning Gredar Futsal Brzeg kończy pierwszą rundę i 2020 rok porażką 3:4, co w praktyce oznacza bardzo ciężką sytuację przed rundą rewanżową, ponieważ brzeżanie tracą 7 punktów do miejsca gwarantującego utrzymanie się w Statscore Futsal Ekstraklasie. 

Jak powiedział po meczu bramkarz Fit-Morningu Gredar – Jakub Budych: „To dla nas kolejne spotkanie, które przegrywamy dosłownie o włos. Mieliśmy szanse, stwarzaliśmy sobie okazje, ale jedna bramka mniej po naszej stronie
i ciężko powiedzieć skąd to się bierze, bo to był kolejny mecz, w którym mało brakuje, ale wciąż jednak czegoś brakuje.”

Czy podczas przerwy pomiędzy pierwszą a drugą rundą w szeregach brzeskiego klubu uda się znaleźć odpowiedź czego brakuje do odnoszenia zwycięstw? Czy brzeską drużynę czekają zmiany personalne?

Na te pytania odpowiedź poznamy w najbliższych tygodniach, a na parkiet zawodnicy Fit-Morningu Gredar Futsal Brzeg powrócą 16 stycznia 2021 roku, mierząc się u siebie z KS Acaną Orzeł Futsal Jelcz-Laskowice. 

Trzymamy kciuki, aby 2021 rok i druga runda historycznego sezonu na ekstraklasowych arenach były dla brzeskiego klubu o wiele, wiele lepsze!

Reklama
167 views