Ekstraklasa futsal
Sport

Fit-Morning Gredar Futsal Brzeg okradziony ze zwycięstwa?!


W kontrowersyjny sposób zakończyła się seria zwycięstw Fit-Morningu Gredar Futsal Brzeg na parkietach Statscore Futsal Ekstraklasy. Brzeska drużyna przegrała 2:4 z Gattą Active Zduńska Wola, ale największy niesmak budzą skandaliczne decyzje sędziów tego spotkania, które miały niebagatelny wpływ na końcowy rezultat. 

Dopóki sędziowie nie włączyli się do gry to oglądaliśmy wspaniałe widowisko

Pierwsza połowa pojedynku w Zduńskiej Woli była prawdziwą ucztą dla kibiców futsalu. Przepełniona sytuacjami bramkowymi, wspaniałymi interwencjami bramkarskimi oraz efektownymi golami. 

Początek spotkania należał do zawodników Gatty Active. Wielokrotni ekstraklasowi medaliści ruszyli zdecydowanie do ataku, ale genialnymi interwencjami popisywał się autor najlepszej parady bramkarskiej 8. kolejki Statscore Futsal Ekstraklasy, stojący pomiędzy słupkami Fit-Morningu Gredar – Jakub Budych. 

Golkiper brzeskiej ekipy nie miał jednak nic do powiedzenia w sytuacji z 10. minuty. Doskonałe dośrodkowanie w pole karne posłał Daniel Krawczyk, a zupełnie niepilnowany Michał Marciniak huknął futbolówkę prosto pod poprzeczkę brzeskiej bramki, wyprowadzając tym samym gospodarzy na prowadzenie 1:0. 

Utrata gola przebudziła brzeżan, którzy ruszyli do ofensywy. Po kwadransie gry biało-czerwoni wywalczyli rzut rożny, z którego świetne zagranie w pole karne wykonał Paweł Synowiec, a pierwszy strzał Dawida Witka co prawda wybronił Kamil Naparło, ale piłka poleciała ponownie pod nogi Witka, który perfekcyjnie dobił i mieliśmy remis – 1:1. 

Nie minęły jednak nawet dwie minuty, a gracze Fit-Morningu Gredar ponownie musieli gonić wynik. Niedokładne podanie Victora Andrade do Kamila Kucharskiego zakończyło się zabójczą kontrą miejscowych, którą na bramkę zamienił ponownie Marciniak i było 2:1 dla Gatty. 

Podopieczni Jarosława Patałucha przyzwyczaili już jednak swoich kibiców do tego, że nigdy się nie poddają. Tak było i tym razem, ponieważ zawodnicy ze Zduńskiej Woli nie nacieszyli się prowadzeniem nawet przez pełną minutę. Znakomitym podaniem popisał się Witek, a wirtuozerską podcinką pokonał bramkarza gospodarzy Paweł Boczarski, dzięki czemu brzeżanie wrócili do gry!

Tym samym na przerwę obydwa zespoły schodziły przy stanie rywalizacji 2:2. 

Sędziowie, ach ci sędziowie…

Najgorsze co może być w sporcie to kiedy do gry włączają się sędziowie, psując całe jego piękno. Tak niestety było i w niedzielnym spotkaniu. Druga połowa rozpoczęła się od kontrowersyjnej decyzji głównego arbitra tego meczu – Kamila Grzębowskiego, który orzekł, że Paweł Boczarski faulowany był przez Krzysztofa Elsnera przed polem karnym. Tymczasem w powtórkach z tej sytuacji ewidentnie było widać, że popularny „Boczar” faulowany był już w obrębie pola karnego.

Futsaliści Fit-Morningu Gredar nie poddawali się jednak i przez pierwsze 6-7 minut drugiej odsłony dominowali w Zduńskiej Woli. Przy dogodnych okazjach na bramki precyzji zabrakło jednak Kucharskiemu i Synowcowi.

Nie zabrakło jej niestety w 28. minucie Norbertowi Dregierowi, który po kapitalnym podaniu, tzw. „no-look passem”, od Elsnera doskonale dostawił lewą nogę, posyłając futbolówkę prosto w „okno” brzeskiej bramki i wyprowadzając Gattę na prowadzenie 3:2.

Po stracie gola brzeski team musiał zagrać zdecydowanie bardziej ofensywnie, co zawsze wiąże się z ryzykiem niebezpiecznych kontrataków przeciwnika. Niestety nie inaczej było i w tym przypadku. W 35. minucie kolejnym doskonałym podaniem popisał się Elsner, wypuszczając lewym skrzydłem Marciniaka, który popisał się podobną bramką jak w pierwszej połowie, uderzając z ostrego kąta lewą nogą i kompletując hattricka. 

Trener Jarosław Patałuch nie miał innego wyjścia i musiał zaryzykować, zdejmując Kubę Budycha i posyłając w pole Dawida Witka jako lotnego bramkarza. Takie posunięcie sprawiło, że brzeżanie zamknęli rywali na ich połowie. Wydawało się, że sporo mogło się jeszcze wydarzyć, ale do akcji wkroczyli ponownie… panowie z gwizdkami. W 38. minucie Victor Andrade wchodził z piłką w pole karne i wydawało się, że niemal na pewno faulował go Krawczyk, który w dodatku miał już na swoim koncie żółtą kartkę. Innego zdania był jednak sędzia, który zamiast Krawczykowi żółtą kartkę postanowił pokazać Victorowi za rzekome symulowanie, w efekcie czego ten nie zagra w kolejnym meczu (przekroczenie limitu żółtych kartek)… Powtórki kolejny raz potwierdzały błędną decyzję sędziów. 

Niestety bohaterami spotkania, które zapowiadało się arcyciekawie (i takie też było w pierwszej połowie), stali się sędziowie, którzy skradli „show” – tylko chyba nie o takie widowisko chodzi nam w sportowych zmaganiach. 

Tym samym Fit-Morning Gredar Futsal Brzeg musi poczekać na pierwsze wyjazdowe zwycięstwo na parkietach Statscore Futsal Ekstraklasy.

Zawodnikom należą się jednak słowa uznania i brawa za walkę! 

Reklama
119 views