Aktualności
Ekstraklasa futsal

Fit-Morning Gredar Futsal Team Brzeg złapał wiatr w żagle i rozbił rywali. Historyczne zwycięstwo beniaminka w ekstraklasie!


Cóż to był za spektakl w wykonaniu futsalistów Fit-Morning Gredar Futsal Team Brzeg! Brzeska drużyna zmiażdżyła czwarty w tabeli Statscore Futsal Ekstraklasy – MOKS Słoneczny Stok Białystok aż 8:1! Tym samym odniosła pierwsze w historii zwycięstwo na ekstraklasowych parkietach.

Pierwszy kwadrans nie napawał optymizmem

Początek tego meczu był bardzo podobny do poprzednich spotkań brzeskiej drużyny. Brzeżanie atakowali, ale nie mogli znaleźć sposobu na pokonanie golkipera gości – Szymona Danilewicza, który popisywał się świetnymi interwencjami, m.in. przy doskonałych sytuacjach Dawida Witka i Pawła Boczarskiego. 

Co nie udawało się brzeskim zawodnikom, udało się w 15. minucie Michałowi Osypiukowi. Po niedokładnym podaniu Jose Pepo do Victora Andrade, piłkę przejął w środku pola Osypiuk, który błyskawicznie podał ją do Krzysztofa Kożuszkiewicza, a ten uderzył na bramkę, wybronił Marcin Raczkowski, ale dobił wbiegający w pole karne Osypiuk. Tym samym brzeżanie ponownie przekonali się na własnej skórze, że niewykorzystane okazje się mszczą
i musieli gonić wynik. 

Niebywała odpowiedź beniaminka z Brzegu i grad goli!

To, co wydarzyło się w kolejnych minutach pierwszej połowy nie przyszłoby do głowy chyba najbardziej optymistycznie nastawionemu kibicowi Fit-Morning Gredaru… Najpierw, w 17. minucie, w wielkim stylu powrócił do składu meczowego, po nieobecności za czerwoną kartkę w spotkaniu z Teamem Lębork, Mateusz Mika, który posłał potężną bombę zza pola karnego – prosto w samo „okienko” bezradnego tym razem Danilewicza i mieliśmy wyrównanie!

Kilkadziesiąt sekund później, po wspaniałej akcji dwójkowej Michała Grochowskiego z Victorem Andrade, ten drugi zakończył ją celnym strzałem po ziemi, pomiędzy nogami bramkarza białostockiej drużyny, wyprowadzając tym samym biało-czerwonych na prowadzenie i pokazując słynne już serce, splecione z dłoni, do brzeskich kibiców!

Nie minęło nawet pół minuty, a na listę strzelców wpisał się tym razem Michał Grochowski, który przeprowadził błyskawiczną kontrę, w efektowny sposób kiwając grającego trenera Słonecznego Stoku – Adriana Citko, a następnie posyłając futbolówkę pomiędzy nogami Danilewicza i wbijając bolesną szpilkę przyjezdnym, tuż przed samą przerwą, na którą Fit-Morning Gredar Futsal Team Brzeg schodził, prowadząc 3:1.

Druga połowa to istny koncert, którego jedyną gwiazdą na brzeskiej arenie był Fit-Morning Gredar

Jeżeli ktoś z Państwa myślał, że na trzech bramkach, w ostatnich trzech minutach pierwszej połowy brzescy futsaliści poprzestali, to był w dużym błędzie.

Zanim jednak o tym to należy pochwalić bramkarza brzeskiej ekipy – Marcina Raczkowskiego, który na początku drugiej odsłony tego pojedynku popisał się dwiema wspaniałymi interwencjami. Najpierw w efektowny sposób wyciągnął potężne uderzenie, zza pola karnego, Pawła Aleksandrowicza, a po chwili równie mocny strzał, z jeszcze dalszej odległości, w wykonaniu Citko. 

Takie interwencje kapitana zespołu tylko jeszcze bardziej pobudziły pozostałych zawodników Fit-Morningu Gredar do gry. W efekcie, w 25. minucie, swojego drugiego gola w tym meczu zdobył, z rzutu wolnego, Victor Andrade i mieliśmy już 4:1 dla gospodarzy! 

Cztery minuty później świetnym podaniem popisał się Jose Pepo, wyprowadzając sam na sam z golkiperem gości, Michała Grochowskiego, który pozazdrościł drugiego trafienia Victorowi i sam także po raz drugi wpisał się na listę strzelców, posyłając piłkę po ziemi, pomiędzy nogami Danilewicza
i wyprowadzając Fit-Morning Gredar na prowadzenie 5:1! Był to zarazem 10 gol Grochowskiego w barwach brzeskiego zespołu.

Dosłownie kilkadziesiąt sekund później fatalny błąd popełnił Citko, który wykonał rzut z autu do schodzącego z boiska Kożuszkiewicza, co bezwzględnie wykorzystał Victor Andrade pewnie pokonując Szymona Danilewicza i kompletując hat-tricka! Na tablicy świetlnej w hali MOSiR, w Brzegu widniał w tym momencie wynik 6:1, a na tym nie koniec…

35.minuta doskonałą akcję dwójkową przeprowadzają tym razem Jan Rojek z Mateuszem Miką, którą kiwając golkipera z Białegostoku i posyłając piłkę do siatki, zakończył drugi z nich, a kibice w Brzegu mogli już powoli otwierać szampana bowiem Fit-Morning Gredar prowadził już… 7:1!

Rywali dobił ostatecznie, na dwadzieścia sekund przed zakończeniem spotkania, Rojek, który wykorzystał doskonałe dośrodkowanie od Witka i pewnie wpakował piłkę do bramki, ustalając wynik spotkania – 8:1! 

Tym samym historyczne, pierwsze zwycięstwo na ekstraklasowych parkietach Gredaru stało się faktem i trzeba przyznać, że warto było cierpliwie czekać na taką egzekucję w wykonaniu brzeżan. 

Radości ze stylu gry swoich zawodników nie krył szkoleniowiec Gredaru – Jarosław Patałuch, który po meczu powiedział: „Tym meczem drużyna udowodniła, że zasługuje na grę w Statscore Futsal Ekstraklasie. Styl, w jakim odniosła to zwycięstwo, napawa optymizmem przed kolejnymi spotkaniami”.

Trener brzeskiej drużyny nie krył zadowolenia z gry swojego zespołu i komplementował zawodników, ale jednocześnie przypominał o dotychczasowych porażkach.

– No i mamy to pierwsze, historyczne zwycięstwo. W pełni zasłużone, ale powinno być już wcześniej. Dzisiaj wszystko wychodziło, tak jak zaplanowaliśmy, nie prześladował nas, tak jak poprzednio, pech i nie popełnialiśmy błędów. Brawo dla całej drużyny, bo ciężko na to pracowała. Jestem bardzo szczęśliwy – powiedział po meczu, trener Jarosław Patałuch.

Reklama
262 views