Aktualności
Ekstraklasa futsal
Sport

Fit-Morning Gredar postraszył faworyta w walce o medale


Fit-Morning Gredar Futsal Brzeg ma za sobą niezwykle udany występ na parkietach Statscore Futsal Ekstraklasy, w którym napędził niezłego stracha jednemu z głównych faworytów do walki o medale – Piastowi Gliwice. Ostatecznie zadecydowało doświadczenie na ekstraklasowych halach gliwiczan, którzy wywieźli z Brzegu trzy punkty, wygrywając 2:1. 

Jak równy z równym

Pierwsza połowa sobotniego spotkania pomiędzy Fit-Morningiem Gredar a Piastem przebiegała niezwykle emocjonująco. 

Brzeżanie już w pierwszej minucie tego pojedynku mogli objąć prowadzenie, po świetnym technicznie zagraniu Victora Andrade, piłka przeleciała dosłownie centymetry od słupka bramki strzeżonej przez Michała Widucha, a o włos od muśnięcia jej do siatki był również wbiegający w pole karne Przemysław Matejko. 

Futsaliści z Brzegu zaskoczyli Piasta niezwykle agresywnym pressingiem, czyli bronią, którą to zawsze im rywale uprzykrzali grę. Tym samym gliwiccy zawodnicy w początkowej fazie tego spotkania popełniali proste straty. 

Jednak w 3. minucie gracze Piasta rozegrali doskonale rzut z autu, z którego piękne przerzucenie na drugą stronę boiska wykonał Rafał Franz, a piekielnie mocno z pierwszej piłki uderzył, prosto w poprzeczkę, Dominik Solecki. Gredar miał więc w tej sytuacji sporo szczęścia. 

Chwilę później, po kolejnym stałym fragmencie gry, piłkę na bramkę brzeżan raz jeszcze uderzył Solecki, obronił Jakub Budych, który ruszył za futbolówką, ale sprzed nosa wybił mu ją Mateusz Mika, który jednak kopnął wprost pod nogi Soleckiego, na szczęście piłkę po jego ponownym strzale, ze światła bramki wybił na rzut rożny głową Kamil Kucharski. Po tej sytuacji nastąpiła mocna wymiana zdań pomiędzy Budychem a Miką.

W 6. minucie mogła nastąpić zabójcza odpowiedź brzeskiej drużyny. Piłkę z autu wybijał Ixemad Gonzalez, ale jego podanie do Rodrigo Dasaieva doskonale odczytał i przeciął Paweł Boczarski, który znalazł się sam na sam z golkiperem gości, ale jego strzał niestety powędrował obok gliwickiej bramki. 

Ponowną, świetną okazję do zdobycia gola brzeżanie mieli w 13. minucie, kiedy to Boczarski rewelacyjnie uruchomił prawym skrzydłem Jana Rojka, który uderzył w słupek. 

Ogólnie rzecz biorąc, pierwsze 20 minut tego spotkania było pełne niesamowitej walki, a także twardej gry, która niebezpiecznie dla brzeskich zawodników zakończyła się w 14. minucie, gdy w niewielkiej odległości odich bramki Mateusza Mrowca sfaulował, otrzymując za to żółtą kartkę, Boczarski. Na szczęście strzał Gonzaleza, po dograniu w pole karne od Dasaieva, powędrował tylko w boczną siatkę.

Z kolei chwilę później, po bardzo brzydkim faulu, żółtą kartkę, z drugiej strony boiska, oglądał Dasaiev, który mocno poturbował Boczarskiego. 

W 16. minucie oberwało się nawet… naszemu fotoreporterowi – Januszowi Pasiecznemu, którego prosto w aparat, podczas wykonywania zdjęcia (i tym samym boleśnie w nos), trafiło, zablokowane przez Marka Bugańskiego, uderzenie Mateusza Miki. 

Ostatecznie na przerwę obydwa zespoły schodziły przy bezbramkowym remisie, pomimo dogodnych sytuacji do objęcia prowadzenia, zarówno po jednej, jak i drugiej stronie boiska. 

Miłe złego początki

Druga odsłona rozpoczęła się wspaniale dla Fit-Morningu Gredar. Rzut z autu wykonywał Franz, ale jego podanie źle przyjmował Dasaiev, co otworzyło Pawłowi Boczarskiemu sytuację sam na sam z Widuchem, z drugiej strony nadbiegł Dawid Witek, otrzymując od niego podanie i pakując piłkę do pustej bramki! Brzeżanie objęli tym samym prowadzenie 1:0!

Reakcja szkoleniowca Piasta Gliwice była błyskawiczna i zaskakująco ryzykowna, ponieważ już chwilę później zdecydował się zamienić bramkarza zawodnikiem z pola. 

Ryzyko się jednak opłaciło, gdyż już w 27. minucie gliwiczanie doprowadzili do wyrównania 1:1. Dasaiev świetnie wypatrzył na środku pola karnego, niepilnowanego Mrowca, a ten posłał piłkę pomiędzy nogami Budycha, wprost do siatki brzeskiej bramki. 

Trener Piasta na tym nie poprzestał i dalej decydował się na podmiany Widucha graczem z pola, którym był Gustavo Henrique. Brzeżanie doskonale spisywali się w defensywie, aż do 37. minuty. Wystarczył moment nieuwagi przy kryciu, a Gustavo doskonale wypatrzył tę lukę, podając do uciekającego za plecy, w pole karne Dasaieva, a ten okiwał jeszcze Budycha i wpakował piłkę do siatki, pieczętując tym samym zwycięstwo i trzy punkty dla swojej ekipy. 

Trzeba jednak przyznać, że brzeżanie pokazali się w tym meczu z fantastycznej strony, grając łeb w łeb z drużyną, która jest jednym z murowanych kandydatów do strefy medalowej. 

Za ten występ i kawał serca, które zostawili na parkiecie hali przy ul. Oławskiej, należą się im ogromne brawa.

Teraz przed podopiecznymi Jarosława Patałucha niezwykle ważne spotkanie, ponieważ w niedzielę, 22 listopada br. udadzą się do będącego oczko nad nimi w tabeli ligowej AZS-u UŚ Katowice. Początek tego starcia zaplanowano na godzinę 18:00, a obejrzeć je będzie można jak zawsze za pośrednictwem transmisji na żywo od TVP3 Opole. 

Reklama
138 views