Aktualności
Sport

Futsal Ekstraklasa: Emocjonalna karuzela z happy endem


Pojedynek 10. kolejki Statscore Futsal Ekstraklasy pomiędzy Górnikiem Polkowice a Fit-Morningiem Gredar Brzeg okazał się prawdziwą, emocjonalną karuzelą. Brzeżanie prowadzili 2:0, aby roztrwonić całą przewagę na niespełna 4. minuty przed końcem spotkania. Na szczęście bohaterem brzeskiego teamu został Viacheslav Kozhemiaka, który golem zdobytym w ostatniej minucie zapewnił naszej drużynie nie tylko ważne zwycięstwo, ale także oddalenie się od strefy spadkowej. 

Kapitalne otwarcie, niepotrzebny przestój i upragniony happy end

Starcie w Polkowicach było meczem z kategorii tych za „sześć punktów”, ponieważ miejscowy Górnik to beniaminek, zajmujący ostatnią lokatę w Statscore Futsal Ekstraklasie, a Fit-Morning Gredar Brzeg miał przed tym spotkaniem tylko jedno oczko więcej niż najwyżej sklasyfikowany zespół w strefie spadkowej. 

Dało się to od samego początku wyczuć na parkiecie. Brzeżanie grali ofensywnie, wiedząc, po co przyjechali na Dolny Śląsk. To przełożyło się na szybkie objęcie prowadzenia. W 8. minucie doskonałe dogranie Kamila Kucharskiego na bramkę zamienił Michał Grochowski. 

Kolejne minuty również upływały po myśli podopiecznych trenera Romana Smirnova, ponieważ rywale mieli problemy z faulami. W rezultacie brzeska ekipa wywalczyła dwa przedłużone rzuty karne. Pierwszego z nich nie wykorzystał najlepszy strzelec Fit-Morningu Gredar – Dawid Witek, ale drugi padł łupem Jose Pepo, który w 16. minucie na raty pokonał golkipera Górnika – Grzegorza Dudę. 

Tym samym obydwie ekipy schodziły do szatni na przerwę, gdy na tablicy świetlnej w polkowickiej hali widniał wynik 0:2 dla Fit-Morningu Gredar Brzeg. 

Druga połowa przyniosła nieoczekiwany i niepotrzebny przestój w grze naszego zespołu. To pozwoliło niżej notowanemu przeciwnikowi poczuć, że może jeszcze w tym pojedynku wrócić do gry. 

Pierwszym poważnym ostrzeżeniem była sytuacja, w której najlepszy strzelec polkowiczan – Marcel Wolan znalazł się sam na sam z Jakubem Budychem. Na szczęście górą w tym pojedynku był brzeski golkiper. Górniczanie rozpędzali się jednak z minuty, na minutę. Przy kolejnej okazji uderzenie Dawida Białego, po interwencji Budycha, odbiło się od poprzeczki.

Jednak Górnik dopiął swego. W 34. minucie gospodarze zdobyli bramkę kontaktową, po trafieniu autorstwa Savy Lutaia. Następnie przedłużonego rzutu karnego nie wykorzystał Wolan, który poprawił się dosłownie kilkanaście sekund później, pakując futbolówkę do brzeskiej siatki i doprowadzając do wyrównania 2:2.

To był zimny prysznic dla brzeskich futsalistów. Na szczęście udało im się podnieść i zadać decydujący cios... i to w ostatniej minucie! Gola na wagę zwycięstwa zdobył, po rzucie rożnym, Viacheslav Kozhemiaka. Brzeska ławka eksplodowała z radości. 

Fit-Morning Gredar Brzeg dzięki tej wygranej oddalił się od strefy spadkowej i zajmuje obecnie 11. miejsce, mając 4. oczka więcej niż pierwsza zagrożona spadkiem drużyna – Red Devils Chojnice. 

Brzeżanie nie mają jednak zbyt wiele czasu na odpoczynek, ponieważ już w najbliższą niedzielę do hali MOSiR przy ul. Oławskiej w Brzegu zawita drugi z beniaminków, zajmujący przedostatnie miejsce w tabeli – AZS UG Gdańsk. Początek niedzielnego pojedynku zaplanowano na godzinę 18:00. 

Górnik Polkowice – Fit-Morning Gredar Brzeg 2:3 (0:2)

Bramki: Sava Lutai (34’), Marcel Wolan (36’) – Michał Grochowski (8’), Jose Pepo (16’), Viacheslav Kozhemiaka (40’).

Żółte kartki (Brzeg): Kozhemiaka (6’) i Grochowski (32’).