Aktualności
Sport

Futsal Ekstraklasa: remis, który nie cieszy


Fit-Morning Gredar Brzeg zremisował 2:2 z AZS-em UG Gdańsk w 11. kolejce Statscore Futsal Ekstraklasy. Ten remis po prostu cieszyć nie może. Po pierwsze dlatego, że brzeżanie podejmowali u siebie beniaminka, który zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli i na 10 rozegranych spotkań 8 przegrał, na wyjeździe nie punktując jeszcze ani razu. Po drugie brzescy zawodnicy dwukrotnie w tym meczu prowadzili i za każdym razem dawali się rywalom podnieść.

Zabrakło zaangażowania?

Oglądając niedzielne spotkanie w Brzegu, trudno było nie odnieść wrażenia, że nasi zawodnicy grali zdecydowanie poniżej swoich możliwości. Brakowało w ich grze agresywniejszego pressingu, czy po prostu sportowej złości, gdy po zdobyciu gola, chwilę później musieli wyciągać piłkę ze swojej siatki. Można powiedzieć, że podczas tego meczu dostosowali się poziomem gry do niżej notowanego rywala, któremu było to zdecydowanie na rękę. 

Przypomnijmy, iż gdańszczanie, tegoroczny beniaminek Statscore Futsal Ekstraklasy, w wyjazdowym spotkaniu jeszcze w bieżącym sezonie (aż do meczu w Brzegu) nie punktowali, ponosząc komplet pięciu porażek, z bilansem 9 zdobytych i 26 straconych bramek. Zresztą ostatnie punkty AZS zdobył 26 września, kiedy w 3. kolejce pokonał u siebie 5:4 LSSS Team Lębork. 

Zwycięstw w meczach takich jak ten Fit-Morning Gredar potrzebuje jak tlenu. Początkowo nic nie wskazywało na to, aby coś miało nie pójść zgodnie z planem. Brzescy futsaliści od pierwszych minut stwarzali sobie dogodne sytuacje do zdobywania bramek. Pierwsza z nich padła w 13. minucie, kiedy strzał Kacpra Kędry przeciął Kamil Kucharski, pewnie pakując futbolówkę do bramki AZS-u. 

Wydawało się wówczas, iż kolejne trafienia dla Fit-Morningu Gredar to kwestia czasu. Jednak nic bardziej mylnego. Brzeżanie zrobili najgorszą rzecz, jaką mogli, dając się podnieść przeciwnikom w mgnieniu oka. Wyrównanie dał gościom w 16. minucie Kewin Sidor. 

W drugiej połowie obraz gry nie uległ większej zmianie. Gospodarze nadal częściej utrzymywali się przy piłce, stwarzając sobie kolejne groźne okazje. Gdańszczanie z kolei wyprowadzali niebezpieczne kontrataki, ale na bramce bardzo dobrze spisywał się Andrii Zaiets. 

W 37. minucie wydawało się, że brzeski team dopiął swego. Po kapitalnej akcji dwójkowej na linii Jan Rojek-Michał Grochowski, drugi z nich skierował piłkę do siatki bezradnego w tej sytuacji Kacpra Sasiaka. Brzeżanie prowadzili 2:1. Gdańszczanie spuścili głowy, wszak wydawało się, że odrobić straty z wyżej notowanym rywalem będzie już niezwykle ciężko. 

Nic bardziej mylnego. Goście zdecydowali się postawić wszystko na jedną kartę, zamieniając swojego golkipera graczem z pola i grając w przewadze. Nasi zawodnicy, zamiast ostatecznie zamknąć to spotkanie, ponownie dali się Akademikom podnieść. W 39. minucie Zaiets został drugi raz pokonany przez Sidora, a Fit-Morning Gredar wypuścił z rąk wygrany mecz. 

Oby tak stracone punkty nie zemściły się na naszej drużynie w końcówce sezonu. Teraz przed nią dwa arcytrudne pojedynki. W 12. kolejce, która odbędzie się 20 listopada, udadzą się na wyjazd do broniącego tytułu Rekordu Bielsko-Biała. Z kolei tydzień później, w ramach 13. kolejki podejmą w hali przy Oławskiej Wicemistrzów Polski - KS Constract Lubawę. 

Miejmy nadzieję, że w tych starciach także nasi gracze dostosują się poziomem do rywali.

Fit-Morning Gredar Brzeg – AZS UG Gdańsk 2:2 (1:1)

Bramki: Kamil Kucharski (13’), Michał Grochowski (37’) – Kewin Sidor (16’ i 39’).

Żółte kartki (Brzeg): Andrii Zaiets (34’), Jose Pepo (36’), Jakub Budych (40’).