Aktualności
Ekstraklasa futsal
Sport

Goliat okazał się piekielnie mocny


Pojedynek beniaminka, znajdującego się w strefie spadkowej Fit-Morningu Gredar Futsal Brzeg, z liderem Statscore Futsal Ekstraklasy, wielokrotnym Mistrzem Polski i uczestnikiem Ligi Mistrzów – Rekordem Bielsko-Biała od początku zapowiadał się na starcie Dawida z Goliatem, ale w tym wypadku zakończenie było zgoła odmienne niż to biblijne. Rekord, występujący oczywiście w roli Goliata, potwierdził swoją wielkość i nie dał żadnych złudzeń beniaminkowi z Brzegu, gromiąc gospodarzy aż 12:2.

Grający w osłabieniu brzeżanie byli bez szans

Na domiar złego do spotkania z ligowym hegemonem Fit-Morning Gredar Futsal Brzeg przystąpił w znacznym osłabieniu. W spotkaniu 21. kolejki Statscore Futsal Ekstraklasy kolegów z brzeskiej drużyny wspomóc nie mogli Dawid Witek (najlepszy strzelec brzeżan), Michał Grochowski oraz Kamil Kucharski (pauza za żółte kartki). 

To jeszcze bardziej zawęziło możliwości rotowania składem trenerowi Romanowi Smirnovowi. Rozpędzony walec z Bielsko-Białej, który w ostatnich trzech kolejkach przejechał kolejno po MOKS-ie Słonecznym Stoku Białystok (10:0), LSSS-ie Team Lębork (10:1) oraz Red Devils Chojnice (14:0), nie zamierzał się zatrzymywać i od samego początku pojedynku w Brzegu narzucił swoje warunki gry.

Na efekty długo czekać nie musieliśmy, gdyż już w 3. minucie spotkania bramkę otwierającą wynik dla gości zdobył Paweł Budniak. W brzeskiej bramce dwoił się i troił Jakub Budych, który popisał się kilkoma znakomitymi paradami, ratującymi Fit-Morning Gredar przed utratą kolejnych goli w początkowej fazie gry. Kuba był jednak bez szans i musiał skapitulować w 7. minucie meczu, kiedy niebywały rajd, zakończony piekielnie mocnym strzałem przeprowadził najlepszy strzelec Statscore Futsal Ekstraklasy –   Alex Viana. Brazylijczyk zanotował swoje 29 trafienie w sezonie 2020/2021 i podwyższył stan rywalizacji na 2:0 dla przyjezdnych. 

W 11. minucie było już 3:0, a na listę strzelców wpisał się Reprezentant Polski –  Michał Marek, znajdujący się ostatnio w świetnej dyspozycji. Mawia się, że 13 jest pechowa i dla brzeskiego zespołu 13. minuta z pewnością taka była, ponieważ stracił w niej dwie bramki. Najpierw Rekord przeprowadził niesamowitą akcję zespołową, w której przez ponad pół minuty piłka krążyła między zawodnikami w zielonych koszulkach w sposób taki, że mogło się zakręcić od tego w głowie, a wszystko wykończył z metra do pustej bramki nie kto inny jak Alex Viana. Drugiego trafienia pozazdrościł mu Michał Marek, który dosłownie chwilę później zdobył także swojego drugiego gola i było już 5:0. Wynik do przerwy ustalił w 16. minucie Reprezentant Czech – Jan Janovsky. Tym samym w przerwie na tablicy świetlnej w Brzegu widniał wynik 0:6 dla Rekordu. 

Druga połowa nieco lepsza, ale na lidera to wciąż za mało…

W drugiej odsłonie tego meczu, podobnie jak miało to miejsce w Bielsku-Białej, gra brzeżan zdecydowanie się ożywiła. W rezultacie debiutanckie trafienie, po genialnym podaniu od Jose Pepo, zanotował w 25. minucie Wilson Tavares, przez kolegów nazywany Beu. Sympatycy brzeskiej drużyny, oglądający ten mecz za pośrednictwem transmisji live w tvcom.pl, mogli nabrać nadziei, że jego druga część przybierze podobny obraz, jak miało to miejsce w I rundzie. Niestety te nadzieje zostały błyskawicznie rozwiane przez Rekordzistów. Niespełna minutę później desygnowanego między słupki brzeskiej bramki na drugą połowę Bartka Koniecznego pokonał świetnym strzałem w długi róg z prawego skrzydła reprezentant Finlandii –  Jani Korpela i było już 7:1. 

Kolejnego gola dla Rekordu zdobył w 32. minucie brazylijski skrzydłowy –  Matheus Ferreira, który łatwo oszukał Vitalija Baitsura, pakując następnie pewnie z bliskiej odległości futbolówkę do siatki brzeskiej bramki. Trzy minuty później hat-tricka skompletował Michał Marek, uderzając z dystansu i wyprowadzając gości na prowadzenie 9:1. Tym razem to Alex Viana pozazdrościł Michałowi trzeciej bramki i także powiększył swój dorobek do trzech trafień, otrzymując w 38. minucie świetnego loba od Korpeli i choć pierwszy strzał –  z główki – został wybroniony przez Koniecznego, to ten przy dobitce Viany nie miał już nic do powiedzenia. Było już 10:1. 

Dosłownie moment później rzut wolny na bramkę dla brzeżan zamienił Jose Pepo, jednak ciężko jest cieszyć się z trafienia, przegrywając w dalszym ciągu 2:10. Cztery trafienia w jednym spotkaniu w wykonaniu jednego zawodnika to niecodzienny obrazek, a Michałowi Markowi udało się tego dokonać drugi mecz z rzędu. W 39. minucie efektownym strzałem po obrocie wpakował piłkę w samo okno bramki Fit-Morningu Gredar. Wynik meczu ustalił, na kilkanaście sekund przed końcem Artur Popławski, wykańczając skutecznie dobrą akcję zespołową Rekordu. 

Osłabiony Fit-Morning Gredar Futsal Brzeg został rozbity przez Rekord Bielsko-Białą 2:12.

Obydwie ekipy staną naprzeciwko siebie już w środę, 17 lutego br. tym razem w Bielsku-Białej i w ramach 1/16 Pucharu Polski.

Wcześniej Fit-Morning Gredar uda się na niezwykle ważne spotkanie do Lęborka, gdzie w niedzielę, 14 lutego, zmierzy się z tamtejszym LSSS-em Team, który w 21.kolejce pokonał na wyjeździe Red Devils Chojnice wynikiem 7:6. 

Początek niedzielnego spotkania z udziałem brzeskiej drużyny zaplanowano na godzinę 19:00, a transmisję przeprowadzi TVP3 Opole. 

Reklama
115 views