Kultura
Muzyka

Jestem pewien, że Sistars to już zamknięty etap – wywiad z Bartkiem Królikiem


Dziś moim i Państwa gościem jest pan od muzyki. Współtwórca grupy Sistars, laureat Fryderyków i nagród MTV Europe Music Awards; muzyk i producent, który ostatnio wydał solowy album zatytułowany właśnie „Pan od muzyki” – Bartek Królik. 

Marcin Wolniak: Bartku, fani pamiętają cię z czasów ogromnej popularności grupy Sistars i długo musieli czekać na twój solowy album. Jednak po drodze pracowałeś z sukcesami przy wielu projektach (jak np. solowe albumy Natalii Kukulskiej czy Agnieszki Chylińskiej). Który z tych projektów wspominasz ze szczególnym sentymentem i co uważasz za swój największy, muzyczny sukces? 

Bartek Królik: Myślę, że mój pierwszy zespół Sistars darzę największym sentymentem. To był zespół, który mnie ukształtował. W nim zostawiłem najwięcej nutek bliskich mojemu sercu. Przez wiele lat brakowało mi tego, że nie graliśmy tych utworów. Muzyka tego zespołu była mi najbliższa, dlatego po latach postanowiłem wrócić do tego brzmienia i odświeżyć trochę rythm & bluesa na naszej polskiej ziemi. 

„Pan od muzyki” to bardzo pozytywny, bujający album. Muzyka, która całymi garściami czerpie z funky, soul, r&b. Czy to są piosenki, które przez lata odkładałeś do szuflady i które czekały na swój moment?  A może wręcz przeciwnie to są całkiem świeże rzeczy? 

Jest to zupełnie nowa muzyka, ale ta stylistyka jest mi bliska. W związku z tym, z dużą swobodą, tworzę w tej stylistyce. Natomiast możliwość komponowania dla innych artystów powoduje to, że przesiąkam innymi stylami muzycznymi. Z każdym nowym rozdaniem wprowadzam coś nowego do swojej muzyki. Na pewno na mojej płycie słychać wpływy Łąki Łan, a nawet wpływy Agnieszki Chylińskiej, co brzmi ciekawie i zaskakująco. 

„Z ręką na sercu” to piosenka, która otwiera twój album. Zaprosiłeś do wykonania tego utworu całą plejadę fantastycznych wokalistek i wokalistów m.in. Natalię Kukulską, Anię Szarmach, Kasię Moś, Kasię Dereń, Novikę, Mroza, Tomsona, czy naszą oscarową dziewczynę Kasię Łaskę. Skąd pomysł na taki projekt i czy łatwo było ich wszystkich przekonać do wspólnego śpiewania? Oni wszyscy tam ci chórki robią! 

Ten utwór chodził mi po głowie naprawdę dłuższy czas. Chciałem przypomnieć te brzmienia rythm & bluesowe, jak i ten sposób śpiewania. Dzisiaj mało popularna jest koloraturowa, czyli śpiewanie w sposób techniczny. Teraz artyści najczęściej śpiewają w sposób charakterystyczny, często szepcząc albo melorecytując. Postanowiłem zaprosić artystów takich troszkę zapomnianych i zrobić z nimi coś, co przypomni ludziom na czym polega radość w muzyce. Stąd ta kompozycja, która jest takim hymnem pochwalnym dla muzyki. Piosenka mówi o tym, że nadzieja jest w muzyce i życie jest w muzyce. Nagraliśmy razem relację ze studia nagraniowego, która jest dostępna na youtube, więc można sobie to obejrzeć. 

„Sobą być” to jedna z moich ukochanych piosenek w tym albumie. To jest świetna piosenka, nie tylko dlatego, że zaczyna się od słów „kiedy byłem małym chłopcem”, a zazwyczaj od tych słów zaczynają się świetne piosenki. Ty tam śpiewasz: „są tacy, którzy mówią, że nie lubią r&b i słuchają tylko disco, bo nie wiedzą, że to wstyd”. I jak to jest z tym disco? Czy to jest wstyd? Disco-polo święci triumfy od wiejskich remiz, aż po sceny teatralne z transmisją w TVP… 

Rzeczywiście są to kluczowe słowa w tej piosence i to jest też część mojej filozofii jako pana od muzyki. Tam jest jedno słowo, które jest decydujące w tym całym zdaniu – tylko. „Są tacy, którzy mówią, że nie lubią r&b i słuchają TYLKO disco”. Chodzi mi o to, że ci którzy słuchają tylko jednego rodzaju muzyki w pewien sposób zamykają się na inność, na ciekawość. W tym jest szerszy sens i dotyczy bycia zamkniętym, posiadania zamkniętego umysłu. Namawiam do tego, żeby się otwierać. 

I wychodzić także poza swoje schematy, bo to przecież ty wprowadziłeś Agnieszkę Chylińską do dyskoteki albumem „Modern rocking”. 

Dokładnie tak jest. Chodzi o wychodzenie ze strefy własnego komfortu, żeby stać się lepszym człowiekiem. Żeby poszerzać swoje horyzonty. 

Premiera twojej solowej płyty zbiegła się z premierą nowego albumu Pauliny Przybysz „Odwilż”. To są dwa zupełnie inne spojrzenia na muzykę r&b. Inny jest klimat tych płyt. U Pauliny słychać taką wręcz zimową nostalgię, u ciebie natomiast wiosna w pełni. Jak ty się odnosisz do solowych projektów dziewczyn z Sistars?  Pracowaliście przecież razem nad utworem „Z ręką na sercu”. Jak oceniasz ich solową twórczość? 

Muszę powiedzieć, że nie śledzę ich działalności artystycznej. Nie mamy także ze sobą za bardzo kontaktu od naprawdę wielu lat. „Z ręką na sercu” powstawał na reaktywację zespołu w 2012 roku. Ta reaktywacja niestety się nie udała i utwór został w szufladzie. Strasznie mi się zrobiło żal tej piosenki, ponieważ ma dobry potencjał i bardzo dobrą energię. Postanowiłem więc zadzwonić do dziewczyn i poprosić o zgodę, żebym mógł sobie ten utwór przywłaszczyć na solowy album. Przy okazji dopisałem do niego puentę. Także twórczości dziewczyn nie śledzę i mam tylko dość pobieżne zdanie na temat tego jak to stylistycznie wygląda. I nie chciałbym się wypowiadać na ten temat. 

No właśnie, ale jakiś czas temu był pomysł, żeby reaktywować Sistars – grupę kultową i bardzo popularną w pierwszej dekadzie XXI wieku. Czy myślisz, że jest jeszcze realna szansa, żeby to się jeszcze wydarzyło czy to już jest zamknięty etap dla Ciebie? 

Jestem pewien, że to już jest jest zamknięty etap. Różnimy się bardzo jako ludzie, światopoglądowo. Zdarza się tak, że pewna koniunkcja planet działa naprawdę świetnie, ale też do czasu. My mieliśmy okazję się o tym przekonać, gdy próbowaliśmy tej reaktywacji. Przygotowaliśmy kilka utworów, które trafiły do szuflady. Okazało się jednak, że stare demony wróciły i nie możemy się ze sobą dogadać prywatnie. Ta współpraca się nie udała. 

Kiedyś z Sistars próbowaliście dostać się na Eurowizję ze świetnym utworem „Freedom”. Bardzo żałowałem, że ta piosenka nie reprezentowała naszego kraju. Obecnie Eurowizja jest już na zupełnie innym poziomie artystycznym, pojawiają się tam naprawdę ciekawi artyści, a zdarza się, że właśnie oni wygrywają ten konkurs. Czy ty chciałbyś wrócić na Eurowizję na przykład jako autor piosenki dla innego wykonawcy? 

To był rzeczywiście dobry czas i piosenka. Myślę, że teraz nie jest mi to już potrzebne. To na czym mi zależy dzisiaj to grono odbiorców, można powiedzieć, takie prywatne grono [śmiech]. Odbiorców, którzy czują muzykę jaką tworzę. Ta muzyka jest odzwierciedleniem mnie. Mojego poczucia humoru, światopoglądu. Chciałbym, żeby się okazało, że jest nas myślących podobnie więcej. Tych, którzy „czują jak się klaszcze na dwa” parafrazując słowa jednej z piosenek Sistars. 

Którzy czują jak się klaszcze na dwa i którzy czują jak się kręci ręką! 

Otóż to

„Ręka” to jeden z singli z albumu „Pan od muzyki”. Czy są już pomysły na kolejne? 

Przed nami jeszcze trzy single do momentu trasy koncertowej, która ma odbyć się jesienią. Wcześniej oczywiście będziemy koncertować. Mamy zaplanowane koncerty wiosną i latem, ale taka trasa koncertowa z prawdziwego zdarzenia będzie jesienią. Na pewno jednym z singli będzie moja ulubiona piosenka z płyty, czyli „Nad rzekę”. 

Ja też uwielbiam „Nad rzekę” oraz „Sobą być” i „Zapamiętać wszystko”. Bartku gratuluję Ci naprawdę świetnej płyty. Mam nadzieję, że to album, który doceni publiczność, ale także branża muzyczna. To chyba taki początek nowej przygody i kolejne solowe płyty będziesz wydawał częściej? 

Tak myślę, a wręcz jestem przekonany co do tego. Już mam nawet przygotowaną kolejną płytę. Napisaną, ale jeszcze nie nagraną. Myślę, że prędko nastąpią kolejne odsłony tego pamiętnika muzycznego, który zapoczątkowałem wraz z „Panem od muzyki”. 

Rozmawiał: Marcin Wolniak 

380 views