Aktualności
Powiat brzeski

„Każdy z nas szuka lekarzy cieszących się dobrą opinią, którzy gwarantują dobre wykonywanie świadczeń”


Rozmowa z Kamilem Dybizbańskim, dyrektorem Brzeskiego Centrum Medycznego.

Łukasz Rachwalski: Kilka miesięcy temu rozpoczął Pan realizację planu ratowania brzeskiego szpitala. Na jakim etapie jest BCM, czy są już jakiekolwiek efekty?

Kamil Dybizbański: Brzeskie Centrum Medyczne boryka się z głębokimi problemami finansowymi od dłuższego czasu. Od co najmniej 15 lat przynosi straty finansowe uniemożliwiając prawidłowy rozwój, co niestety przekłada się na jego stan oraz niestety również na zarobki zatrudnionego personelu. Stąd jasno możemy sobie powiedzieć – zmiany są konieczne. Plan naprawczy to niestety novum w tej jednostce. Plany takie były uchwalane co roku, jednak nigdy nie były wprowadzane w życie, co doprowadziło do obecnego stanu szpitala. Prowadzone niełatwe zmiany przynoszą swój efekt ekonomiczny, który niestety ginie w związku ze wzrostem codziennych kosztów, które wszyscy obserwujemy w swoich portfelach. Pracując od kilku miesięcy miałem możliwość gruntownego zapoznania się z jednostką .Plan naprawczy który przygotowałem aplikując na stanowisko dyrektora BCM okazał się niewystarczający, gdyż jak wiadomo tworzyłem go jedynie na podstawie dokumentów. W chwili obecnej dokonujemy audytu stanowiskowego, co zaowocowało zmianą struktury organizacyjnej i zmianami kadrowymi. Kolejny etap to analiza kosztowa wszystkich komórek organizacyjnych, aby móc ocenić, gdzie ile dokładamy, a gdzie zarabiamy tym samym, co należy rozwijać i gdzie szukać obniżenia kosztów. Nie było to możliwe przy obecnie funkcjonującym dziale finansowym, stąd też planowane zmiany organizacji w tej komórce. Niezbędna do tego jest również komputeryzacja BCM, która jest w toku, co nie tylko znacznie ułatwi zarządzanie jednostką, ale również usprawni naszą pracę.

ŁR: W ostatnim czasie sporo się mówi właśnie o sprawach kadrowych. Zarzuca się Panu przyjęcie na oddziały „swoich” lekarzy ze szpitala w Oleśnicy, w którym pracował Pan ostatnio, a na dodatek do zwolnienia idzie część administracji. Czy zarzuty wobec nowej polityki kadrowej są słuszne?

KD: W BCM w sumie zatrudnionych jest pond 500 osób. W programie naprawczym, który przedstawiłem aplikując na stanowisko dyrektora proponowałem zmniejszenie zatrudnienia o około 8 etatów w części niemedycznej. W chwili obecnej dokonuję analizy kosztowej i stanowiskowej w poszczególnych jednostkach organizacyjnych placówki, co pozwala mi na podejmowanie odpowiedzialnych decyzji kadrowych. Powyższa analiza i obserwacja skutkowały zmianą struktury organizacyjnej firmy, którą przedstawiłem  Radzie Społecznej Brzeskiego Centrum Medycznego. Należy podkreślić, że podstawą funkcjonowania podmiotów leczniczych jest kadra medyczna. Każdy z nas szuka lekarzy cieszących się dobrą opinią, którzy gwarantują  dobre wykonywanie świadczeń. Tak jest z lekarzami, których udało się pozyskać do pracy w BCM . Tu nie ma moich i nie moich lekarzy. Lekarze szpitala tworzą jeden zespół szpitalny, który współpracuje ze sobą na wielu płaszczyznach  na czym zyskują nasi pacjenci.  Nowo pozyskani lekarze to również nowe umiejętności. Mamy w tej chwili lekarzy onkologów, którzy realizując procedury onkologiczne, a przypominam, że te są nielimitowane, dzięki temu mamy możliwość pozyskania dodatkowych, oprócz ryczałtu, środków na funkcjonowanie BCM. Na oddziale wewnętrznym mamy silny zespół lekarzy, również z dodatkowymi specjalizacjami, którzy cieszą się dobrą opinią pacjentów, których mamy coraz więcej .

ŁR: Ale nie dziwi Pana to, że od tylu lat mówiło się o redukcji zatrudnienia w administracji, która dla wielu była rozbudowana, a teraz gdy podejmuje Pan rękawice spotyka się Pan z ostrą krytyką?

KD: To zależy z której strony jest ta krytyka. Jeżeli ze strony osób zwalnianych lub przenoszonych na inne stanowiska, to jestem w stanie to zrozumieć. Jeżeli natomiast ze strony osób postronnych, to dziwię się, ponieważ oczekiwania w tym zakresie były bardzo duże i wielokrotnie zwracano mi uwagę na problem przerostu administracyjnego. Analiza stanowiskowa pozwoliła na dokonanie w tym zakresie zmian, które mam nadzieję przyniosą wymierne korzyści finansowe i organizacyjne.

ŁR: Kończąc wątek nowej polityki kadrowej w brzeskim szpitalu trudno nie zadać tego pytania. A co w przypadku, gdy Kamila Dybizbańskiego nie będzie już w BCM, bo wiadomo dyrektorem nie jest się wiecznie. Przecież osoby, które Pan zatrudnił zapewne będą chciały pójść za „swoim szefem”. Nie ma tu ryzyka destabilizacji placówki?

KD: Powiem tak, nigdy nikogo nie zabierałem. Jeżeli ktoś odchodził z jednostki, z której ja odchodziłem, to nie działo się to w ten sposób, że kogoś zabierałem, czy podbierałem. To były indywidualne decyzje tych osób. Jeżeli ktoś czuł, że nadal chce ze mną pracować, a ja akurat w danym szpitalu miałem takie potrzeby, to wówczas osoby te zasilały mój zespół. Oczywiście, owych pracowników w BCM jest sporo, natomiast ja nigdy nie będę nikogo namawiał do tego, by powodował destabilizację jakiejkolwiek placówki medycznej. Powiedzmy sobie szczerze, byłbym odpowiedzialny wówczas za życie i zdrowie pacjentów danego szpitala, więc nigdy takiej odpowiedzialności absolutnie brać nie będę.

ŁR: Mam wrażenie, że zbyt wiele osób podchodzi z sentymentem do spraw związanych z BCM, bo albo pracowali tam wiele lat, albo są związani z placówką poprzez radę społeczną lub różne stowarzyszenia, stąd może niechęć do wielkich zmian? A w rzeczywistości szpital potrzebuje rewolucji pod każdy względem, bo pójdzie na dno.

KD: To prawda. Szpital jest od wielu lat dofinansowywany przez organ założycielski. W związku z długim okresem, jaki trwa ten stan, kończą się możliwości finansowe Starostwa Powiatowego w Brzegu i również możliwości kredytowe szpitala. Reorganizacja jest po prostu konieczna. Aby utrzymać szpital musimy poprawić zarówno jego finanse, jaki i opinię o nim. Do tego trafiliśmy na bardzo zły moment, jeśli chodzi o wprowadzenie zmian,  ponieważ utrudnia nam działanie sytuacja epidemiologiczna w kraju, jak i sytuacja związana z brakiem środków finansowych w całym sektorze zdrowia. 

ŁR: Reasumując, rok, dwa, a może trzy lata – ile powinniśmy czekać na efekty planu naprawczego?

KD: Plan naprawczy to nie jest jednorazowy dokument, który będzie receptą na poprawę sytuacji.  To dokument, który powinien być na bieżąco monitorowany i dostosowany do sytuacji. Te zmiany, które wprowadzamy przyniosą efekty dopiero w przyszłym roku, gdyż musimy wypłacić odprawy, zakończyć okresy wypowiedzenia. Ze zmian, które przynoszą efekty finansowe już teraz, to niestety trudna likwidacja oddziału psychiatrycznego, który przynosił stratę w wysokości ponad 600 000 rocznie oraz niedofinansowanej i borykającej się z brakami kadrowymi nocnej opieki w Grodkowie, w której brakowało ponad 300 000 rocznie. Dodatkowo epidemia nie pozwoliła nam na pozyskanie z NFZ dodatkowych środków na nowe zakresy działalności BCM jak na przykład Oddział Medycyny Paliatywnej (Hospicjum), do otwarcia którego jesteśmy gotowi zarówno organizacyjnie, kadrowo, jak i sprzętowo.

ŁR: Czy ostra krytyka ze strony wielu środowisk, że wprowadza Pan zbyt wiele zmian raczej napędza, czy podcina skrzydła? Nie ma Pan momentów zwątpienia i pytań, po co ja tutaj przyszedłem? Szczerze proszę. 

KD: Krytyka, a nie krytykanctwo mobilizuje mnie do działania, gdyż pozwala na przedstawienie swoich argumentów i racji, którymi się kierowałem przy decydowaniu o różnych kwestiach. Wiem, że nie mam monopolu na wiedzę i jeżeli podejmuję decyzje, które okazują się błędne potrafię się z nich wycofać. Funkcja dyrektora polega na ciągłym podejmowaniu decyzji, czasem niepopularnych, jednakże zarządzanie firmą właśnie z tym się wiąże. Nie oczekuje pochwał i stałej bezkrytycznej akceptacji, jednakże chciałbym dyskutować bez agresji i napastliwości. Razem z Radą Powiatu Brzeskiego mamy przecież wspólny cel: działać z korzyścią dla mieszkańców, a ochrona zdrowia jest w tym wypadku priorytetem dla nas wszystkich.

ŁR: Dziękuję za rozmowę.

Reklama

552 views