Aktualności

Kundelek pogryziony przez amstaffa


We wtorek (20.04) w Brzegu obok sklepu Dino doszło do przykrego incydentu. Trzymany przez właścicielkę amstaff zerwał się ze smyczy (smycz nie wytrzymała, choć teoretycznie powinna) i zaatakował innego psa. Kobieta nie była w stanie odciągnąć zwierzęcia. Z pomocą pospieszyły jej inne, znajdujące się w okolicy, osoby. Okazało się jednak, że nie jest to proste zadanie. Amstaff to wojownik doskonały – w czasie ataku nie istnieje dla niego cały świat. Jest tylko on i jego przeciwnik lub ofiara. Jego adwersarzem był znacznie mniejszy, roczny kundelek. Wynik spotkania był więc z góry przesądzony. Zaatakowany pies doznał rozległych obrażeń. Rozdzielanie zwierząt trwało (według relacji świadków) około dziesięciu minut. Na domiar złego działo się to na oczach czteroletniej dziewczynki, której pupilem był zaatakowany pies.

To był szok dla nas wszystkich, a zwłaszcza dla mojej czteroletniej córeczki, która cały czas płakała, była roztrzęsiona. Udało się ją uspokoić dopiero u weterynarza. Pies przeszedł już drugą operację, bo wdała się martwica. Codziennie jeździmy do kliniki. Pies jest na silnych antybiotykach i lekach przeciwbólowych. Teraz zaczął jeść, wcześniej nie chciał ani jeść, ani pić. Dziecko boi się podejść do psa, chodzi wręcz na palcach, żeby nie przestraszyć Bakusia. Nie chce ani mu przeszkadzać, ani go dotykać, bo się boi, żeby go nie uszkodzić – mówi mama dziewczynki, do której należy pogryziony pies.

 Font, Poster, Advertising, Electric blue

Szczęście w nieszczęściu, że agresja nie skierowała się w stronę interweniujących osób. Ktoś wezwał policję. Ta przybyła na miejsce w niespełna pięć minut. Właścicielkę amstaffa wzięła na siebie całą winę i przyjęła mandat.

Właścicielka psa to 25-letnia kobieta. Została ukarana mandatem za niezachowanie środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia art. 77 kw. Przybyli na miejsce funkcjonariusze sprawdzili, czy pies ma aktualne badania i szczepienia – mówi Patrycja Kaszuba, rzecznik prasowy KPP w Brzegu.

Bardzo często mamy do czynienia z przypadkami pogryzienia wśród psów, ale nie aż tak dotkliwymi. Ten piesek został bardzo dotkliwie pogryziony. Największa rana szarpana w kształcie półokręgu jest rozległa na około 1 metra, płat skóry został częściowo oderwany. Szczęście w nieszczęściu, że napastnik nie chwycił go głębiej, za tchawicę, za krtań, bo mogłoby się to skończyć tragicznie. Główna operacja trwała 2,5 do 3 godzin. Większość czasu straciłem na oczyszczenie ran. Wczoraj była reoperacja, ponieważ doszło do częściowej martwicy. Rokowania na całkowite wyzdrowienie są dosyć dobre – mówi Robert Perz, lekarz weterynarii.

Czy amstaff jest z natury agresywny? Wiele osób w wyobraźni ma ukuty obraz psa gladiatora. Już sam jego widok wzbudza respekt. Jednak nasze wyobrażenia często okazują się mitem, niemającym odzwierciedlenia w rzeczywistości. Postanowiliśmy zatem zasięgnąć opinii fachowca.

Powodów agresji u psów może być wiele. Nie potrafię powiedzieć, dlaczego do agresji doszło w tym konkretnym przypadku. Za mało wiem o tych psach i o sytuacji, w jakiej się znalazły. Opinia o amstaffach jest często krzywdząca. Z wieloma pracowałam i mogę powiedzieć, że to wspaniałe zwierzęta. Przynależność do danej rasy powoduje, że pies będzie miał określone predyspozycje, ale nie determinuje czy pies z danej rasy będzie agresywny, czy też nie. Tak naprawdę wszystko zależy od tego, co my z nim zrobimy, bo takiego psa łatwo zepsuć. Na szczęście osoby, które decydują się na amstaffy czy pitbulle to z reguły ludzie odpowiedzialni. Poświęcają swoim pupilom czas i uwagę. W większości przypadków mają świadomość jak z nimi postępować, w tym również jak rozdzielać walczące psy.

Czy pogryziony pies ma szanse na powrót do normalności? Trudno wyrokować. To zależy w dużej mierze od samego psa. Pies może w przyszłości mieć stany lękowe, może w przyszłości bać się dużych psów, też dochodzić u niego do agresji lękowej, ale może też dojść do tego, że w przyszłości to zdarzenie nie będzie miało żadnego wpływu na jego zachowania. Doradzam kontakt z zoo-psychologiem lub behawiorystą, wtedy szansa na jego uzdrowienie będzie znacznie większa – mówi Agnieszka Buczyńska, behawiorysta dla zwierząt, która w swojej praktyce ma często do czynienia z agresją u psów.

O obowiązkach właściciela psa pisał niedawno mecenas Błażej Karnatowski w ramach cyklu Zapytaj prawnika. Warto przeczytać ten artykuł i mieć świadomość, jakie są obecnie obowiązujące przepisy.

Nie zamierzamy demonizować amstaffa czy jego właścicieli. Amstaff nie figuruje na wykazie ras psów niebezpiecznych. Nie ma więc bezwzględnego wymogu zakładania mu kagańca. Nie można też dopatrywać się złej woli w działaniu jego opiekunki – pies nie był szczuty, tylko zerwał się ze smyczy. Smycz miała jednak za małą wytrzymałość, a może producent zawyżył jej możliwości. Był to nieszczęśliwy wypadek, który nie powinien mieć miejsca. Od opiekunów pogryzionego kundelka dowiedzieliśmy się, że właściciele amstaffa zgodzili się na pokrycie kosztów dotychczasowego leczenia. Szczęśliwie nikt z interweniujących osób nie został zaatakowany.

Pamiętajmy, że decydując się na psa, musimy być przygotowani na różne sytuacje. Jeżeli mamy świadomość, że nasz czworonożny przyjaciel bywa agresywny, to może czasami warto założyć mu kaganiec, mimo że nie ma bezwzględnego obowiązku. Unikniemy kłopotów i niepotrzebnych problemów. Koszt leczenia zwierzęcia to spory wydatek. Cierpień czworonoga i traumy dziecka nie da się wycenić.