Aktualności
Brzeg
Wywiad

Latam, bo lubię. O dronach, fotografowaniu, podniebnej pasji oraz odpowiedzialności rozmawiamy z Szymonem Grzybowskim


Szymon wykonuje zdjęcia i filmy za pomocą drona. Można je podziwiać na serwisach społecznościowych, ale były także doceniane w konkursach fotograficznych. Jedno z nich trafiło do Brzeskiego Centrum Kultury, inne na strony internetowe, jako promocja lokalnych atrakcji (jak np. fotografie kościoła Świętego Mikołaja) i instytucji (zdjęcia PSP w Brzegu). Szymon bardzo chętnie dzieli się doświadczeniami, propaguje odpowiedzialne użytkowanie drona i jest licencjonowanym pilotem tego urządzenia.

Krzysztof Żołyński: Nie obrażasz się, kiedy mówi się o Tobie, że jesteś droniarzem?

Szymon Grzybowski: Jest to potoczna nazwa każdego, kto bawi się tego typu urządzeniami. Obecnie stosowana formalna nazwa to operator BSP (bezzałogowego statku powietrznego) czy też potocznie: pilot drona. Nie jest to w żadnym stopniu obraźliwie.

K.Ż.: Jak zacząłeś przygodę z dronami?

SZ.G.: Podczas pierwszej fali pandemii, gdy zamknięto parki i ograniczono aktywność na świeżym powietrzu, zainspirowałem się zdjęciami miast wykonanych z powietrza. Zakupiłem pierwszego drona, mniej profesjonalnego i na nim ćwiczyłem loty poza miastem. Poznawałem sprzęt i możliwości. Z czasem apetyt rośnie i przesiadłem się na bardziej poważny sprzęt, na który pozwalały mi warunki finansowe. W tej dziedzinie, jak w każdej innej nie ma ograniczeń co do górnych kwot zakupu sprzętu. Ogranicza nas tylko wyobraźnia i zasobność portfela. Wcześniej amatorsko, do szuflady, robiłem zdjęcia standardowym aparatem. Jednak z braku czasu i być może monotonii tego typu fotek odpuściłem temat. Forma fotografii wróciła wraz z zabawą dronem.

Foto: Szymon Grzybowski

K.Ż.: Ilu was jest w naszym regionie?

SZ.G.: Z mojej wiedzy wynika, że w naszym mieście jest kilka osób zajmujących się lotami w mniej lub też bardziej profesjonalny sposób. Fotografia dronem jest również wykorzystywana podczas ślubów, urozmaicając tym samym pamiątkowe zdjęcia czy filmy z uroczystości. Za pomocą drona można też dokumentować postęp prac budowlanych (deweloperzy, fotowoltaika).

K.Ż.: Zdjęcia i filmy wykonane dronem stają się bardzo popularne, ale też uznawane przez organizatorów rozmaitych konkursów…

SZ.G.: Jest to stosunkowo nowa forma pokazania otaczającego nas świata z innej perspektywy. Coś, co wygląda nieciekawie z poziomu terenu, całkiem inaczej, niekiedy bardzo zaskakująco, wygląda z powietrza. Wcześniej takie zdjęcia też powstawały z pokładu samolotów, balonów czy też z perspektywy wysokich drzew (jak ktoś miał możliwość wdrapania się na drzewo oczywiście). Dla organizatorów konkursów jest to też pewna nowość, a dla startujących możliwość wykazania się kreatywnością podczas robienia ujęć w innej nich dotychczas opcji. Polacy startujący w międzynarodowych konkursach fotograficznych, w których oceniano fotografie  z drona, zajmowali nieraz wysokie lokaty.

K.Ż.: Zdarzało się, że Twoje zdjęcia pomagały służbom?

SZ.G.: Podczas tegorocznego zagrożenia powodziowego w naszym mieście relacjonowałem na swoim fanpage’u w internecie sytuację, która zmieniała się z powodu podwyższającego stanu Odry. Moje zdjęcia i filmy zyskały nie tylko zasięgi regionalne, ale pojawiały się również w serwisach ogólnopolskich. Były wykorzystywane w lokalnych serwisach informujących o obecnym stanie zagrożenia w naszym mieście. 

Miałem wtedy okazję latać w powietrzu z operatorami Straży Pożarnej z innego miasta, którzy również w tym czasie wykorzystywali drona do monitorowania stanu rzeki.

Foto: Szymon Grzybowski

K.Ż.: Kupuję drona, wyciągam go z pudełka i od razu mogę latać? Jak zacząć przygodę z dronami?

SZ.G.: Obecnie na rynku mamy ogromny wybór tego rodzaju sprzętu. Jednak nie wszyscy kupujący drona zdają sobie sprawę, jakie prawa i zakazy obowiązują. Wysyp tego rodzaju sprzętu i możliwości zakupowe zaowocowały też zwiększeniem się ilości wypadków, uszkodzeń ciała, czy mienia. Pojawiały się też bardziej kuriozalne sytuacje, związane na przykład ze szmuglowaniem papierosów przez granicę. 

Zakup drona, rozpakowanie z pudełka i zabawa w powietrzu nie jest już taka prosta, jak mogłoby się wydawać. Zwłaszcza drona, który potrafi sporo kosztować i posiada kamerę.

Nie oszukujmy się, śmigła drona potrafią kręcić się z ogromną prędkością podczas lotu, a drony rozpędzają się do prędkości przekraczających 60 km/h. Zderzenie z człowiekiem może mieć poważne konsekwencje. 

Od początku roku 2021 rozszerzono przepisy o restrykcje unijne i możliwości lotów  zostały w pewnym sensie bardzo ograniczone dla osób postronnych.

Obecnie, aby móc latać nad miastem wymagane jest: rejestracja operatora, zdanie bezpłatnego podstawowego kursu dotyczącego obsługi i znajomości minimum prawa lotniczego na stronie ULC. Wtedy w zależności od wagi drona mamy wiedzę, w jakich przypadkach możemy wykonywać loty. 

Od dawna funkcjonuje też zakaz fotografowania i nagrywania obiektów strategicznych, takich jak np.: rafinerie, obiekty wojskowe. Zakazane są również loty nad więzieniami  – dron może zostać wzięty za narzędzie umożliwiające dostarczanie kontrabandy za mury. Zabronione są oczywiście loty nad lotniskami czy w ich pobliżu. Możliwe jest to jedynie dla pilotów posiadających uprawnienia i mających zezwolenie Państwowej Agencji Żeglugi Powietrznej (PAŻP) i po akceptacji odpowiednich służb lotniska.

Wiek, od którego można latać samemu, to obecnie 16 lat. Należy zatem dokładnie przemyśleć, czy zakup drona za kilkaset złotych na komunię lub urodziny dziecka, to rzeczywiście dobry pomysł. Nie do końca jest już to zabawka, którą można beztrosko polatać. Oczywiście nie odradzam, bo zabawa jest przednia, ale trzeba do tematu podejść rozsądnie i odpowiedzialnie.

Foto: Szymon Grzybowski

K.Ż.: Dlaczego posiadanie „prawa jazdy” na drona jest takie ważne?

SZ.G.: To jest temat, który można byłoby bardzo rozwinąć, jeśli chcielibyśmy omówić wszystkie aspekty tego problemu. Ja po zakupie drona przeszedłem kurs pod okiem licencjonowanych instruktorów z ośrodka zajmującego się szkoleniem pilotów dronów, podlegających ściśle pod Urząd Lotnictwa Cywilnego. Kurs składał się z części teoretycznej: wiedza o prawie lotniczym, ograniczenia oraz możliwości sprzętu, jego budowa i eksploatacja czy też udzielanie pierwszej pomocy. Kurs zakończył się egzaminem w formie teoretycznej oraz praktycznej już na lotnisku we Wrocławiu. Udało mi się uzyskać Świadectwo Kwalifikacji pilota bezzałogowego statku powietrznego (BSP), czyli wspomniane „prawo jazdy” na drona. W przypadku mojego sprzętu, który waży ponad 900 g takie uprawnienia do lotów nad miastem czy też nad ludźmi jest wymagane. Od początku roku 2021 moje kwalifikacje zostały przekształcone już pod wymogi unijne, co również otwiera więcej możliwości niż podstawowy egzamin online, który obowiązuje od tego roku. 

Takie dronowe prawo jazdy uzależnione jest (jak w przypadku prawa jazdy na pojazd) od budowy i wagi drona. Zostały wprowadzone kategorie dronów i wg posiadanych uprawnień na daną kategorię można wykonywać loty nad danymi obszarami czy ludźmi, jak również na danych wysokościach od poziomu ziemi.

Musimy również mieć na uwadze, że każdy dron w powietrzu powinien być zarejestrowany w darmowej aplikacji, która pozwala zobaczyć obecną sytuację na niebie i widzieć siebie nawzajem. Aplikacja w przypadku naszego województwa współpracuje z kontrolerem lotów z Wrocławia (FIS- Służba Informacji Powietrznej) i w niektórych przypadkach kontroler lotów może nie wydać zgody na start drona w danym obszarze. 

Sprzęt latający, taki jak drony, podlega prawu lotniczemu ze wszystkimi jego konsekwencjami. Pilot musi cały czas obserwować położenie drona w powietrzu i niezwłocznie reagować na komunikaty z aplikacji sterującej. Kolizja z helikopterem LPR czy balonem niosłaby niewyobrażalne konsekwencje. 

Drony muszą ustępować na niebie wszystkim innym załogom latającym. Dlatego obecnie istotne jest, aby mieć wiedzę o tym, co można, a czego nie można robić oraz ważne „prawo jazdy” na drona.

Obligatoryjne jest też ubezpieczenie tego rodzaju sprzętu, chociażby ze względów naszego zabezpieczenia na wypadek nieszczęśliwych zdarzeń, uszkodzeń cudzego mienia, czy zdrowia w momencie utraty kontroli nad dronem, a takie niestety też potrafią się zdarzyć. 

Wraz z początkiem 2021 roku i wprowadzeniu nowych praw, beztroskie latanie nad miastem bez wymaganego „prawka” i publikowanie osiągnięć dronowych online, może skończyć się konfiskatą sprzętu oraz mandatem od odpowiednich służb. 

Foto: Szymon Grzybowski

K.Ż.: Czego można życzyć droniarzowi na przyszłość i gdzie można znaleźć Twoje prace?

SZ.G.: Życzyć przede wszystkim można mniej spotkań z ptakami (ciekawskie, potrafią zaatakować drona), gumowych wieżowców i dobrej pogody (sprzęt jest podatny na deszcz czy śnieg). Moje amatorskie fotki i filmy można znaleźć na fanpage’u Grzyby’Z’Nieba | Facebook, który prowadzę w sieci społecznościowej oraz na różnych portalach, mniej lub bardziej lokalnych, związanych z fotografią i dronami.

Reklama
235 views