Aktualności
Kultura

Mamy plan i wielkie nadzieje, ale nie udajemy, że to łatwe zadanie


O losach Gimnazjum Piastowskiego i nowym muzeum rozmawialiśmy z dyrektorem Dariuszem Byczkowskim

30 kwietnia 2021 roku dyrektor Muzeum Piastów Śląskich Dariusz Byczkowski podpisał z burmistrzem Brzegu Jerzym Wrębiakiem list intencyjny rozpoczynający proces nieodpłatnego przekazania budynku dawnego Gimnazjum Piastowskiego do majątku Muzeum Piastów Śląskich w Brzegu. Docelowo w obiekcie ma powstać Muzeum Dziedzictwa i Kultury Kresów, a list intencyjny został zawarty zgodnie z sugestią ministra Glińskiego.

Resort kultury przekazał zapewnienie, że podejmie starania o uruchomienie jednostki, która będzie oddziałem Muzeum Piastów Śląskich.

Wcześniej Rada Miejska Brzegu wyraziła zgodę na przekazanie budynku Gimnazjum na rzecz Muzeum Piastów Śląskich.

O planach, możliwościach i obawach związanych z powstaniem nowego muzeum rozmawiamy z Dariuszem Byczkowskim, dyrektorem Muzeum Piastów Śląskich. 

Krzysztof Żołyński: List intencyjny został podpisany i choć w przestrzeni publicznej może to oznaczać, że wszystko już przesądzone, to wcale tak nie jest, prawda?

Dariusz Byczkowski: Tak, bo to jest w rzeczywistości dość skomplikowany i złożony temat. W lutym, po długoletnich staraniach burmistrza o utworzenie Muzeum Dziedzictwa Kresów II Rzeczypospolitej, otrzymałem zapytanie z ministerstwa, jak ja bym się do takiego pomysłu ustosunkował. Nie ukrywam, że takie pytanie mnie trochę zaskoczyło.

K.Ż.: Przecież podobne muzeum powstaje w Lublinie…

D.B.: Zgadza się. Ten projekt jest na zaawansowanym etapie realizacji. Jest tam mocne, wspierające tę inicjatywę, środowisko akademickie, polityczne i społeczne. Uznałem jednak, że takie przedsięwzięcie będzie dużą szansą i to na kilku płaszczyznach. Po pierwsze i to jest chyba najważniejsze, niszczejący budynek Gimnazjum Piastowskiego ma szansę powrotu do świetności. A trzeba sobie szczerze powiedzieć, że dla tak dużego obiektu trudno byłoby znaleźć nowego gospodarza. 

 Font, Poster, Advertising, Electric blue

K.Ż.: To znaczy, że gmina przekazuje Muzeum Piastów Śląskich budynek?

D.B.: Tak. Rada Miasta już podjęła odpowiednią uchwałę. Gmina nieodpłatnie przekazuje budynek, a co za tym idzie Muzeum Piastów Śląskich stanie się jego nowym gospodarzem. Oczywiście to nie jest tak, że staje się on wraz z przekazaniem naszym zmartwieniem. Ministerstwo podjęło daleko idące zobowiązania. Z kolei ja zdaję sobie sprawę, że z racji na skalę inwestycji, może się ona toczyć w etapach i potrwać nawet kilka lat. 

K.Ż.: Przedsięwzięcie jest ogromne, a czy jest jakiś plan zagospodarowania?

D.B.: Tutaj trzeba czasu na przygotowanie koncepcji. Ja znam plan, jaki stworzyła pracownia pana Nizia w 2016 roku. Jest to niezwykle doświadczony architekt, bo ma na koncie między innymi Muzeum Powstania Warszawskiego. I to była bardzo odważna, futurystyczna, w pełni multimedialna koncepcja. Przy okazji kładła ona bardzo duży nacisk na walor edukacyjny. To mi się niezmiernie podobało, bo takie bogate instrumentarium edukacyjne daje mnóstwo możliwości wyjścia z przekazem do określonego odbiorcy. 

K.Ż.: To znaczy, że ta koncepcja jest wciąż w grze i powróci?

D.B.: Myślę, że mimo wszystko już się zdezaktualizowała. Minęło sporo czasu, a więc całkiem możliwe, że trzeba na całość spojrzeć inaczej. Zresztą są już uzgodnienia, że przyjedzie komisja, która konsultując się z konserwatorem zabytków i naukowcami, dokona (nazwijmy to) oceny i wyceny stanu obecnego oraz potrzeb. Wtedy właśnie wyodrębniony zostanie nowy pomysł na to, co ma powstać w gmachu Gimnazjum Piastowskiego. 

K.Ż.: A czy istnieje jakaś koncepcja lokalna?

D.B.: Wiem, że burmistrz ma swoją koncepcję i z pewnością zostanie ona wzięta pod rozwagę, ale nie jest przesądzone, że zostanie wybrana. Z pewnością rozpatrywanych będzie kilka pomysłów. Dopiero po dokonaniu wyboru będą podjęte decyzje co do zakresu prac, kosztów i pochodnych tematów. 

Foto: Janusz Pasieczny

K.Ż.: Oznacza to, że remont samego budynku będzie wynikiem wybranego pomysłu?

D.B.: Oczywiście. Dopiero wtedy będzie określany budżet i kalendarz działań. Poza tym trzeba będzie przemyśleć formułę samej ekspozycji. Trzeba w tym miejscu przypomnieć, że dwa lata temu stworzyliśmy wystawę kresową. W zamyśle miała ona wypełnić zapotrzebowanie, jakie na taką tematykę istnieje w społeczności lokalnej. 

K.Ż.: Tak, wiemy i wielu brzeżan bardzo chwali tę inicjatywę!

D.B.: Bardzo mnie to cieszy! Przygotowując tę wystawę, postanowiliśmy, z myślą o młodzieży, wprowadzić tam pewne elementy audiowizualne i multimedia. Przyświecał nam taki cel, że co prawda rolą naszego muzeum jest dokumentowanie historii Piastów, ale także historii tej ziemi. Mieliśmy już u nas wiele wystaw związanych właśnie z regionem. Uważam, że „wystawa kresowa”, a w dalszej perspektywie muzeum dedykowane tej tematyce, będą świetną kontynuacją naszych dotychczasowych działań.

Zdajemy sobie sprawę, że kresowianie, którzy przybyli tu po 1945 roku, tworzyli tę ziemię, a teraz już schodzą ze sceny i nie ma co ukrywać, że jest to ostatni moment na to, żeby takie muzeum powstało. 

K.Ż.: Wiem, że istniejąca „wystawa kresowa” cieszy się sporym zainteresowaniem wśród darczyńców.

D.B.: Swego czasu zwróciliśmy się z apelem do mieszkańców. Odzew był rzeczywiście ogromny. Przekazano nam mnóstwo przedmiotów, dokumentów i zdjęć. Proszę sobie wyobrazić, że mamy ich tyle, że musimy je prezentować rotacyjnie, bo nie ma możliwości, żeby zamieścić je jednocześnie. Trafiły do nas też bardzo cenne obrazy, cała kolekcja. 

 Font

K.Ż.: Jest też profesor Stanisław Nicieja, który mieszka niedaleko od Brzegu…

D.B.: Profesor odwiedza nas, wspiera, a salon na wystawie jest też często wykorzystywany przez niego do nagrań programów dla TVP Opole.

K.Ż.: Ale skala obu projektów jest nieporównywalna.

D.B.: O tak! O ile uznaliśmy, że istniejąca wystawa wypełnia swoje zadanie i mieści się w naszych możliwościach, to muzeum jest ogromnym i wysokonakładowym przedsięwzięciem. Jednak uważam, że przy wsparciu i widocznej woli ze strony ministra Glińskiego, jest ono jak najbardziej możliwe do zrealizowania. Dlatego konieczne było podpisanie listu intencyjnego, gdyż otwiera on władzom Brzegu możliwość uruchomienia procedury przekazania budynku, będącego składową majątku miasta.

K.Ż.: Czy może pan zdradzić, jaki może być koszt całości tego przedsięwzięcia?

D.B.: W grę wchodzą naprawdę duże pieniądze, około 50 mln złotych. Nie ukrywam, że jest to też przy okazji szansa dla obecnego muzeum. Można myśleć o rozwoju, rozszerzeniu oferty, pewnie też zwiększyć zatrudnienie. Atutem jest też bliskość budynku, który mamy przejąć. 

K.Ż.: Jak pan widzi przyszłą rolę oraz funkcję społeczną i kulturową muzeum?

D.B.: Myślę, że żyjemy w tyglu kulturowym. Przenika się tu tradycja śląska i kresowa. A przecież Gimnazjum Piastowskie kształciło uczniów z różnych stron świata i było wielokulturowe. Myślę, że jest to znakomita okazja na powrót do korzeni. A jako brzeżaninowi i miłośnikowi tego miasta leży mi mocno na sercu, żeby tu się dobrze działo, żeby miasto dobrze wyglądało. Postawienie na nogi tego historycznego budynku jest z pewnością jednym z elementów takiego działania. Gdy teraz spojrzę na niszczejący gmach, to pęka mi serce. 

Jasne, że zdaję sobie sprawę z ogromu obowiązków, czy nawet problemów, jakie rozpoczną się wraz z tworzeniem tego muzeum. Jednak kiedy ministerstwo pyta mnie, co ja na taki pomysł, to oczywiście jestem za. 

Foto: Janusz Pasieczny

K.Ż.: A czy nie obawia się pan, że ten projekt może nie wypalić, bo nie trafi w gusta odbiorców?

D.B.: Oczywiście, że myślę o tym, czy ten projekt wypali, czy będzie atrakcyjny, czy spotka się z zainteresowaniem. Jest dylemat jak opowiedzieć historię, którą wszyscy znają i nie wyważać otwartych drzwi. Myślę, że bardzo ważne jest, żeby nie sprowadzić tego muzeum do tematu Wołynia. To jest oczywiście niezwykle dramatyczny i ważny moment, ale tu raczej nie o to chodzi. 

K.Ż.: Kto będzie grupą docelową?

D.B.: Moim marzeniem jest, żeby dotrzeć do młodzieży, dla której ta tematyka jest już często całkowicie obca. To będzie trudne. Kresy to jest kwestia świadomości, pewnej wrażliwości, kultury, sztuki. Martyrologia jest złą drogą. Szkic założeń, który wysłałem do ministerstwa, to jest właśnie opowieść o tej krainie, o ludziach, kulturze, historii i przyrodzie. I od tego, jak to wszystko zrobimy, będzie zależał sukces.

K.Ż.: Pozostaje nam tylko życzyć, żeby się udało i trzymać kciuki.

D.B.: Dziękuję, a przekonamy się za kilka lat.