Felieton
Sport

Minimalna porażka Stali z wiceliderem


Piłkarze Stali w nieudany sposób pożegnali się z własnymi kibicami. W ostatnim domowym meczu w 2021 roku żółto-niebiescy minimalnie ulegli rezerwom Zagłębia Lubin 1:2. Wynik został ustalony jeszcze przed przerwą. Mimo przygniatającej przewagi w II części gry, Stalowcy nie zdołali już skruszyć lubińskiego muru i znaleźć drogi do siatki. Goście, grając niemal godzinę w osłabieniu, kradli czas, wybijali naszych piłkarzy z rytmu, ale ostatecznie zdołali wywieźć trzy punkty z Brzegu.

Foto: Tomasz Kubiak

Drużyna Stali naprawdę udanie weszła w ten mecz, będąc zespołem bardzo pobudzonym i agresywnym. Niestety pierwsza groźniejsza akcja Zagłębia zakończyła się bramką. W 14. minucie po rzucie rożnym pozycję w szesnastce wygrał Lepczyński, a po jego strzale głową futbolówka wylądowała w siatce. Żółto-niebiescy otrzymali cios, po którym mogli się szybko podnieść. Najpierw z rzutu wolnego celnie i mocno, choć jedynie w środek uderzył Koval, a parę chwil później przed znakomitą szansą stanął Dychus. Nasz napastnik minął już bramkarza gości i z ostrego kąta próbował skierować piłkę do bramki, lecz trafił jedynie w słupek. 

Jak wiadomo, futbol bywa brutalny, a niewykorzystane okazje uwielbiają się mścić. Wrzutka z rzutu wolnego i strzał głową jednego z zawodników zakończył się poprzeczką, zaś przy dobitce znów najlepiej odnalazł się Lepczyński, który zanotował dublet. Po 24 minutach brzeżanie musieli więc odrabiać dwubramkową stratę, ale się nie poddali. Bardzo ważny moment miał miejsce w 33. minucie spotkania. Wtedy to wychodzącego na świetną pozycję Pavlo Kovala powalił Lepczyński. Strzelec dwóch bramek otrzymał swoją drugą już żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną i musiał opuścić boisko. To samo spotkało niestety naszego zawodnika, który z powodu kontuzji również zakończył swój pobyt na murawie. Przed zmianą stron swoje okazje mieli jeszcze Sypek i Czajkowski, lecz nie udało im się pokonać Weiraucha.

Druga połowa to już totalna dominacja brzeżan. Lubinianie nie stworzyli sobie żadnej okazji bramkowej, a z groźniejszych prób możemy odnotować jedynie niecelny strzał Kusztala z 55. minuty. Zawodnicy Stali atakowali niemal bez przerwy, z różną intensywnością, natomiast z identycznym skutkiem. W 50. minucie blisko gola był Czajkowski, lecz z dystansu nie zdołał trafić w światło bramki. Trzy minuty później niewiele obok słupka uderzył Budnik, za to w 59' potężnie huknął Ograbek, ale obił jedynie obramowanie bramki. Bardzo blisko szczęścia był Dychus w 81. minucie, jeszcze bliżej Podgórski trzy minuty później. Po rzucie rożnym nasz młodzieżowiec zamknął akcję strzałem, ale piłkę z bramki wybił jeden z defensorów Zagłębia. Piłkę meczową w 5. doliczonej minucie miał na swojej głowie Budnik, ale jak nie idzie, to nie idzie...

- Dzisiaj zabrakło nam głównie skuteczności, bo stworzyliśmy sobie bardzo dużo sytuacji. Trzeba pochwalić chłopaków za wiarę i determinację w dążeniu do odwrócenia wyniku. To było widać nawet jak straciliśmy dwie bramki, zespół wierzył do końca. W szatni też powiedzieliśmy sobie, że kwestią czasu będzie, aż w końcu wyrównamy. Niestety nie udało się. Zabrakło nam tylko kropki nad "i" w postaci skuteczności, precyzji... - komentował spotkanie trener Stali Marcin Nowacki.

Mimo słabych wyników naszego zespołu wciąż znajduje się on na bezpiecznej, 14. pozycji w tabeli III ligi, mając cztery punkty przewagi nad strefą spadkową. Stalowcy w tym roku rozegrają jeszcze dwa ligowe spotkania (wyjazdy Bielska-Białej i Zielonej Góry), a także pucharowe starcie ze Skalnikiem Gracze.

16. kolejka III ligi (grupa 3)

Stal Brzeg - Zagłębie II Lubin 1:2 (bramki: Niemczyk 36' - Lepczyński 14', 24')

Stal: Florczak - Budnik, Wdowiak, Lechowicz, Ograbek, Niemczyk, Czajkowski, Matusik, Dychus, Sypek (75' Danielik), Koval (37' Podgórski). Trener Marcin Nowacki.

Żółte kartki (Stal): Koval, Matusik, Ograbek.

Czerwona kartka: Lepczyński (Zagłębie, 33', za dwie żółte).

Sędziował: Mateusz Patla (Śląski ZPN).

Widzów: 180.