Aktualności

Mistrzowski gołąb z Grodkowa w kadrze Polski


Mowa o gołębiu pocztowym, który w poprzednim roku zaliczył najlepsze wyniki w swojej kategorii na średnim dystansie, czyli na odległość od 300 do 500 km. Ptak należy do hodowcy z Grodkowa – Krzysztofa Łój. W samym 2020 r. jego gołębie wywalczyły łącznie około trzydziestu nagród. On sam na co dzień zajmuje się mechaniką samochodową w swoim warsztacie w rodzinnym mieście.

Na początku trzeba wspomnieć, że cechą charakterystyczną gołębi pocztowych jest świetnie rozwinięty zmysł orientacji w terenie. Ptaki wywiezione bardzo daleko, wracają do gołębnika, z którego je zabrano. Potrafią przelecieć w ciągu kilku godzin do 800 km, a nawet więcej.  Gołębie potrafią pokonywać 1230 m na minutę, czyli osiągać prędkość rzędu 73 km na godzinę. Zdarzają się również takie, które pokonują 2040 m na minutę, a więc 122 km na godzinę.

Gołębie Mistrzostwa Świata organizowane są w różnych miejscach na świecie. W Polsce tego typu impreza odbyła się w 2011 i 2019 roku. W 2020 nie została zorganizowana ze względu na sytuację epidemiologiczną. Kolejna międzynarodowa rywalizacja będzie miała miejsce w styczniu 2022 roku w Rumunii.

Pan Krzysztof przyznaje, że w jego rodzinie nie było nikogo, kto mógłby go nauczyć tego, jak można zająć się gołębiami. Jak to bywa z wieloma pasjami, trzeba było najpierw coś zwyczajnie pokochać i latami zagłębiać tajniki, by na końcu osiągnąć odpowiednio wysoki poziom. Gołąb Pana Krzysztofa wylatał łącznie 3016,58 km w ośmiu lotach, które były brane pod uwagę w klasyfikacji generalnej. Był to najlepszy wynik wśród średniodystansowców w 2020 r.

Jest to bez wątpienia największy sukces, jaki osiągnąłem w swoim dorobku hodowcy gołębi pocztowych. Mamy w kadrze Polski gołębia, który ma szansę być jednym z najlepszych. Prognozy są takie, że może znaleźć się w ścisłej czołówce na Mistrzostwach Świata. Marzeniem każdego hodowcy jest posiadanie gołębia w kadrze, a zdobycie tytułu Mistrza Polski napawa jeszcze większą dumą – wyznaje Krzysztof Łój, hodowca gołębi z Grodkowa.

Istnieje wiele różnych ras gołębi, te pocztowe w większości swoje nazwy zawdzięczają najlepszym hodowcom, głównie pochodzącym z Belgii i Holandii. Najbardziej cenione to Vandenabeele, Vercammen, Janseny. Większość hodowców z Polski opiera swoje hodowle na bazie zachodnioeuropejskich gatunków. Te z Grodkowa, z hodowli Pana Krzysztofa, są oparte na Vandenabeele, a swoje korzenie mają w zachodniej Flandrii (Belgia) i Normandii (Francja). To tam został wyhodowany pierwszy taki ptak, który nosił imię  „Kleinen”. Jego potomkowie, jak widać, po dziś dzień odnoszą wielkie sukcesy na całym świecie.

Gołębie w Polsce zamiast imion posiadają numery. Dzięki nim mogą zostać rozpoznane przez właściciela i sędziów podczas zawodów. Imiona nadawane są gołębiom głównie na zachodzie Europy, gdzie od lat istnieje tego typu tradycja. W naszym kraju funkcjonują co najwyżej w lokalnym środowisku.

Mój gołąbek musiał mieć wylatane wyniki z najlepszych ośmiu konkursów w ciągu dwóch lat. W ubiegłym roku zawody zostały odwołane, dlatego teraz w Rumunii będą rywalizowały ze sobą dwa roczniki, które będą osobno klasyfikowane. Mój mógłby jeszcze wylatać kolejne zawody w kraju, ale obecnie zostaje w domu i będzie przygotowywał się do tego najważniejszego lotu – zdradza Krzysztof Łój.

Aby gołębie były w dobrej kondycji, muszą odżywiać się odpowiednią karmą. W większości przypadków hodowcy korzystają z gotowego pokarmu. Pan Krzysztof stawia na przygotowaną własnoręcznie mieszankę warzyw. Co ciekawe nie tylko rodzaj karmy ma znaczenie, liczy się też jej ilość. Inaczej wygląda dieta na pogodę wietrzną, bezwietrzną czy deszczową.

Gołębie Pana Krzysztofa należą do oddziału Grodków 2, okręg Opole. Zrzesza on w swoich strukturach około 100 hodowców i podzielony jest na cztery sekcje: Grodków, Lipowa, Skoroszyce i Strzegów. W lotach w grodkowskim oddziale uczestniczy około 5 000 gołębi.

W swojej hodowli posiadam łącznie około 130 gołębi. Mój Mistrz Polski miał już dobre predyspozycje jako dwulatek, pokazywał się z dobrej strony na wielu zawodach. Swój sukces osiągnął jako trzylatek. Jeden z ostatnich wylotów treningowych, na odległość 800 km, mógł się skończyć tragicznie. Przez pewien czas ptak nie powracał. W końcu otrzymałem telefon od hodowcy z Rzeszowa, że znalazł mojego gołąbka pod ukraińską granicą. Bez wahania wsiadłem w samochód, pojechałem po niego i zadbałem o jego zdrowie. Ten odwdzięczył się naszym wspaniałym sukcesem – dodaje na koniec Krzysztof Łój.