Aktualności
Muzyka
Wywiad

Naprawdę lepiej nie igrać z kobietami! Wywiad z Kayah przy okazji premiery „Królestwa kobiet”, duetu z Mery Spolsky


Marcin Wolniak: „Królestwo kobiet” to tytuł nowego serialu telewizyjnego, ale też tytuł piosenki promującej ten serial. Nagrałaś ten utwór wraz z Mery Spolsky. Skąd pomysł na ten wasz duet i taki kobiecy temat?

Kayah: W sumie ta piosenka powstała na zamówienie. W tekście trzeba było odnieść się do takiej współpracy kobiecej, o której serial opowiada. Natomiast znasz mnie i wiesz, że dla mnie naturalna jest współpraca z kobietami. Moja ostatnia działalność to są głównie duety z kobietami: z Marysią Sadowską, z Karoliną Cichą czy z Viki Gabor. Jest tam zawsze mowa o siostrzanych uczuciach, o wspieraniu się. Tak jak w piosence „Ramię w ramię”. Do piosenki „Królestwo kobiet” zaprosiłam Mery Spolsky. To jest też dosyć oczywisty wybór, bo Mery jest moją artystką w Kayaxie. Artystką, której się bardzo przyglądam. Uwielbiam ją za jej pomysłowość, dystans, talent, kreatywność, poczucie humoru. Nie wiedziałam jednak, że jest to tak sprawna artystka. Ona następnego dnia, po naszej rozmowie telefonicznej, przyszła do mnie z dwoma tekstami. Takiego tempa jeszcze w moim życiu nie było. Jesteśmy z Mery kompletnie zszokowane jakim torem poszła ta nasza piosenka. Jest to piosenka komercyjna, a nagle stała się podkładem do wyrażania niezgody przez kobiety i jest w tej chwili najczęściej wykorzystywanym power songiem przez dziewczyny, które strajkują i protestują. To się stało poza nami. Jesteśmy obie zszokowane, ale jednocześnie mega wdzięczne. 

MW: W Polsce jest fala protestów po decyzji Trybunału Konstytucyjnego. Rzeczywiście jesteśmy w takim momencie, że kobiety muszą wychodzić na ulice i walczyć o swoje prawa?

Kayah, foto: materiały prasowe

Kayah: Tak. Nie ma po prostu innego wyboru. A co mają się zgodzić na bycie na marginesie? Bycie nieszanowanym? Na bycie obywatelem gorszej kategorii? Skoro mężczyźni nie potrafią zrozumieć równouprawnienia, nie bronią kobiet, no to kobiety muszą przejąć walkę w swoje ręce. I robią to ze świetnym skutkiem. Naprawdę lepiej nie igrać z kobietami. Jestem mega dumna z tych dziewczyn i dumna także z tych facetów, którzy do nich dołączają. Uważam, że każdy myślący współcześnie mężczyzna, który żyje w XXI wieku w centrum Europy, jest feministą. 

MW: Ty bardzo często się angażujesz i wypowiadasz także w kwestiach politycznych. Nie pokazujesz się obecnie w publicznych mediach. Od kilku lat nie ma Cię też na Festiwalu w Opolu. Uważasz, że artyści powinni się wyrażać nie tylko poprzez sztukę, ale także zabierać głos w sprawach dla siebie ważnych?

Kayah: Jeżeli parę razy usłyszą, że są dla kogoś autorytetem, to tak. Zdarza mi się słyszeć, że nie mam prawa politykować, bo jestem piosenkarką i żebym lepiej się zajęła śpiewaniem. Nie wolno jednak zapominać, że jestem także obywatelką. Tak jak mam prawo pójścia do urny i oddania głosy, tak samo mam prawo do swoich politycznych przekonań. A ponieważ mój głos jest głośniejszy, bo jest głosem publicznym, to tym bardziej czuję się zobligowana wyrażać moje przekonania. Cieszę się, że moje przekonania są przekonaniami dużej grupy ludzi. To teraz widać na ulicach. 

MW: „Królestwo kobiet” to nie jest Twój jedyny duet w tym roku. Masz ich kilka na koncie, m.in. wielki przebój „Ramię w ramię” z Viki Gabor, albo też „Przejazdem” z grupą Pectus czy „Kocham Cię” z Marią Sadowską. Teraz tak to będzie wyglądało, że otrzymujemy od Ciebie kolejne single i duety? Czy może pracujesz już nad swoim kolejnym albumem?

Kayah: Jak ja nie lubię tego pytania [śmiech]. Tak się złożyło, że ostatnio pracuję z różnymi ludźmi, ale też bardzo podoba mi się taki styl pracy. Podoba mi się ta wymiana energii. Bardzo lubię czuć się częścią większej całości. Jestem głodna czyiś pomysłów. Lubię przyglądać się innym przy pracy. To jest dla mnie bardzo stymulujące i inspirujące. Myślę, że jeszcze moment i trzeba się będzie przyjrzeć tym wszystkim piosenkom, które uzbierałam przez lata. Piosenki, które sobie nagrywałam na telefon, chowałam do szuflady. Myślę, że już niedługo przyjdzie na to czas. Czekam, aż ta tak zwana pandemia się skończy, żebym mogła po prostu współpracować z muzykami. Ta trudna sytuacja niestety nie ułatwia nam tego. A ja chciałabym zrobić żywą muzykę z ludźmi.

MW: Wracając do Twojego duetu z Marią Sadowską, „Kocham Cię” to piosenka, którą Maria napisała na swój ślub, dla swojego męża jako formę przysięgi małżeńskiej. Ponoć ty przyczyniłaś się do tego, że ten utwór ujrzał światło dzienne i został wydany?

Kayah: Ponoć tak. Tak mówi Marysia. Byłam na tym ślubie. I nawet mam bardzo miłą pamiątkę z wesela, ponieważ złapałam bukiet, a mój ukochany złapał muszkę pana młodego. Było to dosyć śmieszne. Gdy minął rok od ślubu, Marysia wraz ze swoim mężem Adrianem, byli gośćmi mojej audycji w Meloradiu. Namówiłam ich, żeby wyjęli ukulele, zagrali i zaśpiewali tę piosenkę. Naprawdę wydała mi się bardzo urocza, słodka i piękna. Wiedziałam, że muszą coś z tym zrobić. Z kolei, gdy trwały strajki nauczycieli, Marysia namówiła mnie, żebym razem z nią wykonała tę piosenkę. Wtedy już nie odpuściłam i powiedziałam jej, że musi to zarejestrować. Zrobiła to najpiękniej na świecie. Gdy już dostałam utwór, żeby zaśpiewać swoje partie, to już miał inny kształt. Ten kształt finalny rozebrał mnie na tablicę Mendelejewa, coś pięknego. W dodatku do piosenki powstał fantastyczny clip autorstwa Olgi Czyżykiewicz. Przepiękny clip, poetycki, z fantastycznymi tancerkami. To po prostu jest majstersztyk. Chociaż nie mam w zwyczaju, to śledzę komentarze i wiem, że „Kocham Cię” bardzo się podoba.

MW: Nawiązując do Twojej audycji w Meloradiu, od kilku już lat prowadzisz program „Tu i teraz”, czyli po prostu jesteś radiowcem. Jak Ci jest w tej roli i czy czerpiesz z tego przyjemność? Czy też może powoli wkrada się rutyna do tej pracy?

Kayah: To jest najfajniejsza praca na świecie. Mam to poczucie jakiejś wirtualnej wizyty w domu każdego, kto słucha. To jest bardzo fajne. Czuję się połączona z ludźmi. Te moje audycje polegają na takim ciekawym spotkaniu z super ludźmi. Ja w każdej audycji mam extra gości. To są dla mnie takie wręcz towarzyskie wieczorki. W zagonionym życiu nie ma się czasu usiąść i pogadać z drugim człowiekiem. Tutaj to się udaje. U nas jest też świetna atmosfera, są ciastka, zamawiasz sobie różne rzeczy – zupki, kawki [śmiech]. Zdarza się, że tak płynie rozmowa, że zapominamy, że jesteśmy na antenie. If You know what I mean. Generalnie muszę czasem ludziom przypominać, że jednak nie o wszystkim można tak publicznie pogadać. Aczkolwiek są takie gwiazdy jak Beatka Kozidrak, która przyznała się do tego, że lubi nago pływać w basenie, w Hiszpanii. Była też Ula Dudziak, która opowiadała o pośladkach swojego partnera. W dodatku nie miały nic przeciwko temu, żeby to poszło w eter. Każdy z nas ma jednak inne granice tej prywatności. Niemniej jednak są to bardzo fajne spotkania, w których dużo się śmiejemy. Zdarzały mi się też takie rozmowy bardzo duchowe, głębokie, podczas których opadała mi kopara. Mam bardzo ciekawych gości, dlatego koniecznie trzeba słuchać w każdą środę od 18 do 20 audycji „Tu i teraz”.

MW: 2020 rok to czas wyjątkowo trudny dla artystów – odwołane trasy koncertowe, odwołane duże festiwale, większość muzyków utraciła przez to możliwość zarobkowania. Czy Ciebie także osobiście dotknęła pandemia i w jaki sposób można teraz wspierać artystów? Jak pomagać przejść przez ten trudny czas? 

Kayah: Oczywiście, że mnie dotknęła. Właściwie to trzeba przyznać, że zostaliśmy potraktowani przez rząd po macoszemu. Zostaliśmy pozostawieni sami sobie. Jesteśmy tym ostatnim ogniwem łańcucha pokarmowego. Nikt nie określił nam warunków bezpieczeństwa, w jakich możemy egzystować, a na pewno by się dało. Dużą paniką ograniczono nasze działalności. Najgorsze jest to, że nie wiemy, jak długo to potrwa. Tak jakbyśmy byli niepoważnie traktowani. Buntujemy się, bo nie mamy innych źródeł finansowania, ale mamy też świadomość tego, że kultura jest czymś, co definiuje naród. Naprawdę nie wolno zapominać o kulturze. Ja w tym roku miałam tylko 3 koncerty. Dobrze, że mam to radio. Jak można wspierać? Oczywiście korzystając z legalnych źródeł muzyki, a także grając polską muzykę w radiach. Dzięki temu polscy artyści mogą liczyć na tantiemy. Można też domagać się samemu powrotu teatrów, powrotu kultury na sale koncertowe. To chyba jedyne, co można zrobić. 

Kayah, foto: materiały prasowe

MW: Ty śpiewasz o silnych kobietach, ale muszę stwierdzić, że też łamiesz stereotypy. Ostatnio media rozpisywały się o Twoich dobrych relacjach z Joanną Przetakiewicz, czyli obecną żoną Twojego byłego męża. Takie sytuacje się zbyt często nie zdarzają. Chcesz być takim wzorem do naśladowania dla innych kobiet w podobnej sytuacji? 

Kayah: W ogóle tak o tym nie myślałam w ten sposób. Znam Joasię ponad 30 lat. Z kolei z moim mężem nie jestem już od 10 lat. Jesteśmy dorosłymi kobietami i chyba mamy klasę. To są dla mnie takie oczywiste rzeczy. Może się to wydawać dziwne, ale z moim ukochanym pojechaliśmy na ich ślub i świetnie się bawiliśmy. Tutaj nie ma miejsca na jakieś niezdrowe i niskie emocje. W ogóle nie widzę powodu, dla którego miałabym je żywić. Zazdrosny człowiek to jest człowiek, który jest niepewien siebie. Niepewien swojej przestrzeni i swojej obecności w tej przestrzeni. Ja nie mam do tego powodów. 

Marcin Wolniak – dziennikarz radiowy i prasowy, songwriter, na stałe współpracuje z Polskim Radiem Londyn i tygodnikiem Cooltura, absolwent dziennikarstwa na Uniwersytecie Opolskim, autor cyklu „Marcin Śpiewa z Gwiazdami”, w którym przeprowadza wywiady z gwiazdami polskiej sceny muzycznej, miłośnik Oscarów i Konkursu Piosenki Eurowizji. 

Reklama
63 views