Aktualności

Profilaktyka 40+. Dlaczego takich badań nie wykonamy w powiecie? Bo są nieopłacalne


Darmowe badania diagnostyczne w formie pakietów dedykowanych oddzielnie dla kobiet i mężczyzn – z taką ofertą w lipcu tego roku wyszło do milionów Polek i Polaków Ministerstwo Zdrowia. Hucznie odtrąbiono, że pacjentom będą przysługiwać m.in. takie badania, jak morfologia krwi, stężenie cholesterolu, stężenie glukozy, PSA, czy pomiar masy ciała, wzrostu, obliczenie wskaźnika BMI. Okazuje się, że zarówno szpital, jak i przychodnie na terenie powiatu brzeskiego w rządowym programie nie biorą udziału. Powód? Nieopłacalność takich usług medycznych.

- Te procedury, które wchodzą w ramach pakietu 40+ są tak nisko wycenione, że po prostu nie opłaca się ich wykonywać. Nie możemy sobie pozwolić na udział w programie, który przynosił będzie straty. Konsultację lekarską wyceniono nam na 10 złotych – wylicza Kamil Dybizbański, dyrektor Brzeskiego Centrum Medycznego. – Ponadto nasze laboratorium jest mocno obłożone i warto wspomnieć o jeszcze jednej kwestii. Próby wątrobowe i tak musielibyśmy wysłać do innej firmy, bo takich badań nie robimy. Czyli kolejne koszty. Prawda jest taka, że w całym tym programie profilaktycznym zyskują duże korporacje diagnostyczne.

I trudno się nie zgodzić ze słowami dyrekcji brzeskiego szpitala. Patrząc na mapę naszego województwa, pojedyncze przychodnie biorą udział w tym programie, a dominuje jedna duża korporacja diagnostyczna, która wykonuje badania dla czterdziestolatków w Namysłowie, Nysie, Kluczborku, czy dolnośląskiej Oławie. To chyba jedyny podmiot, któremu się to opłaca – słyszymy nieoficjalnie.

Podkreślmy, że żaden powiatowy szpital w promieniu kilkudziesięciu kilometrów od Brzegu również nie bierze udziału w rządowym programie Profilaktyka 40+. Tylko Kędzierzyn-Koźle zdecydował się na takie rozwiązanie. A przecież miała to być szeroko pojęta diagnostyka. Mieszkańcy nie tylko naszego regionu, ale również całej Polski liczyli na EKG, USG, czy RTG klatki piersiowej, a dostali trochę bardziej rozszerzoną morfologię, czyli badania, które zleca….lekarz rodzinny.

- Skontaktowaliśmy się, jako starostwo, z przedstawicielami i kierownikami przychodni działających na terenie naszego powiatu z pytaniem, dlaczego nie przystąpili do tego rządowego programu. Usłyszeliśmy, że badania które obejmuje program mogą być i są na bieżąco zlecane przez lekarzy POZ. Ponadto problemem jest brak kadry medycznej, czyli lekarzy i pielęgniarek oraz wykonywanie dodatkowy działań, jak szczepienia przeciwko COVID-19, które wiadomo, że znacznie obciążają placówki. Ich zdaniem przystąpienie do tego programu utrudniłoby dostęp do lekarza pierwszego kontaktu – tłumaczy starosta Jacek Monkiewicz.

Co ciekawe, z podobnych względów przychodnie z naszego regionu również nie przystąpiły do badań profilaktycznych dla uczniów. Już w czerwcu tego roku Wojewódzki Ośrodek Medycyny Pracy w Opolu informował kuratorium oświaty, że dla kandydatów dla różnych typów szkół i uczelni, którzy w trakcie praktycznej nauki zawodu lub studiów są narażeni na działanie czynników szkodliwych, uciążliwych lub niebezpiecznych, nie ma na liście żadnej przychodni z terenu powiatu brzeskiego.

Widać zatem, że kolejny raz strona rządowa proponuje pewnego rodzaju rozwiązania, które dla wielu podmiotów medycznych są po prostu nieopłacalne. I wszystko znów sprowadza się do pieniędzy, a przecież zdrowia nie da się kupić za złotówki. Nie trzeba chyba też nikomu tłumaczyć, jak ważna jest profilaktyka.