Aktualności
Sport
Stal Brzeg

Stal Brzeg rozbita we Wrocławiu


Bardzo kiepski występ zanotowali piłkarze Stali, którzy ulegli Ślęzie Wrocław aż 0:5. Niestety od początku do końca to było bardzo złe spotkanie w wykonaniu naszej drużyny. Co prawda po pierwszej połowie gospodarze prowadzili jedynie 1:0, po zmianie stron żółto-niebiescy zmarnowali wyborną okazję do wyrównania. Później wrocławianie wykorzystali co do jednego wszystkie błędy Stalowców w defensywie, stąd aż tak wysoki wynik.

Ponad dwutygodniowa przerwa w grze spowodowana problemami zdrowotnymi nie pozostała bez wpływu na postawę Stali. Nasi zawodnicy źle weszli w mecz i już w 9. minucie Stępień płaskim uderzeniem w pola karnego otworzył wynik spotkania. Później obie ekipy atakowały dosyć nieśmiało, przez co pierwsza część spotkania nie była porywającym widowiskiem. Wszystkie strzały naszego zespołu kończyły na piłkochwycie za bramką Zabielskiego. Niecelnie uderzali Borycka, Kamiński, Celuch i dwukrotnie Kowalski. 

Brzeżanie nie mieli wiele do zaoferowania w ofensywie, a większość dośrodkowań nie dochodziła do będących w polu karnym Stalowców. Ślęza pod tym względem wyglądała jedynie trochę lepiej, choć z pewnością miała lepsze okazje. Bardzo dobrze interweniował Szady po strzale Olejniczaka, a Bohdanowicz obił poprzeczkę naszej bramki.

Kto wie, jak ułożyłoby się to spotkanie, gdyby nasza drużyna wyrównała w 55. minucie. A okazja ku temu była wyborna. Błąd przy wyprowadzaniu piłki popełnił golkiper Ślęzy, ale szybko zrehabilitował się, broniąc strzał Dychusa. Dobitka Zapotocznego była jednak niecelna… Niewykorzystana sytuacja zemściła się błyskawicznie, bo kilkadziesiąt sekund później na 2:0 podwyższył Kluzek. Wydaje się, że ten moment mocno podłamał nasz zespół. 

Niewiele również dało wprowadzenie świeżej krwi na boisko. Tego dnia żółto-niebiescy byli po prostu słabsi od przeciwników. Ci swoją przewagę potwierdzili kolejnymi trafieniami Stępnia (w 73. minucie), Stempina w 77. i Olejniczaka w samej końcówce. Stalowcy nieśmiało próbowali, ale zabrakło im konkretów, albo dwukrotnie dobrze interweniował Zabielski.

– W pierwszej połowie jeszcze w miarę się trzymaliśmy, uważam, że stawiliśmy jakiś opór Ślęzie. Po przerwie posypaliśmy się już totalnie przy bramce na 0:2 i od tego momentu już nas nie było w tym meczu. Próbowaliśmy się ratować zmianami. Ostatnio mieliśmy duże problemy zdrowotne i choć nie będę na to zwalał winy za porażkę, to na pewno był to czynnik, który miał wpływ na naszą postawę w tym spotkaniu. Piłka jest jednak brutalna i obnaża słabe punkty, a my mieliśmy ich dzisiaj zbyt wiele – powiedział po meczu wyraźnie niepocieszony Marcin Domagała, trener Stali.

Brzeżanie nie mają zbyt wiele czasu na rozpamiętywanie tej klęski. Już w środę nasza drużyna zmierzy się u siebie z będącym w strefie spadkowej Piastem Żmigród. Mamy nadzieję, że Stalowcy podniosą się i udowodnią, że tak wysoka porażka była jedynie wypadkiem przy pracy.

17. kolejka III ligi (grupa 3)

Ślęza Wrocław – Stal Brzeg 5:0 (bramki: Stępień 7′, 73′, Kluzek 55′, Stempin 77′, Olejniczak 90′)

Stal: Szady – Maj (76′ Kuriata), Danielik, Banach, Kowalski (68′ Niewieściuk), Borycka (46′ Dychus), Niemczyk, Sypek, Kamiński (59′ Szymczyk), Zapotoczny (59′ Jaros), Celuch. Trener Marcin Domagała.

Sędziował: Robert Kowalczyk (Śląski ZPN).

Żółte kartki (Stal): Kamiński, Maj.

Mecz bez udziału publiczności.

Reklama
108 views