Aktualności

Tajemniczy kamienny krzyż w Lewinie Brzeskim


Zazwyczaj jest tak, że przyzwyczajamy się do niezwykłych miejsc i budowli znajdujących się w naszej okolicy. Po prostu są i nie pochylamy się nad ich dziejami, a raczej powielamy utrwalane przez lata, przypisane im historie. Z pewnością dokładnie tak jest w przypadku krzyża znajdującego się naprzeciwko cmentarza w Lewinie Brzeskim.

Przez wszystkich nazywany pokutnym, bo tak się przyjęło. Zapewne poprzez inskrypcje umieszczone na kamieniu. Jest niemym świadectwem dokonanej tam zbrodni. Trochę obrósł legendą, ale czy jest wynikiem pokuty i dlaczego brakuje nazwiska mordercy?

Krzyż pokutny w Lewinie Brzeskim znajduje się na obrzeżach miasta, w starorzeczu Nysy Kłodzkiej, przy dawnym trakcie morawskim (droga do Kantorowic/Michałowa). Ustawiony jest około 100 m od al. Wojska Polskiego, na wysokości skrzyżowania z ul. Mickiewicza, naprzeciw cmentarza.

Na krzyżu wypisano niemieckim gotykiem: 15 kwietnia 1617? (1677?) roku został w tym miejscu zakłuty bez powodu George Friedrich Brandtner, młodzieniec mający lat 20 i pół, przez mordercę Georga … rodem z Saksonii.

Pod tą inskrypcją widoczne są daty renowacji w 1880 i 1932 oraz nazwiska. Być może chodzi o wykonawców lub ludzi wykładających na ten cel pieniądze.

Data dokonania mordu została z pewnością zatarta przez czas. Natomiast nazwisko mordercy niewątpliwie zostało usunięte w sposób mechaniczny i celowy. Dlaczego? Mam swoją teorię na ten temat. Jest to dość intrygujące i możemy przez chwilę zabawić się w detektywów

Nie ma najmniejszego śladu formalnego, czyli brak dokumentów potwierdzających jakiś akt wandalizmu albo określających sprawców czy choćby datę. Jednak kierując się zdrowym rozsądkiem, można stwierdzić, że sprawcy lub jego przyjaciołom i rodzinie mogło zależeć na zatarciu pamięci o tym zdarzeniu. Oznacza to, że stało się to w okresie, gdy pamięć o zabójstwie była jeszcze żywa i były też osoby zainteresowane ochroną czci nazwiska. Być może sprawstwo nie zostało jednoznacznie ustalone prawnie i chciano uniknąć niesłusznych pomówień i nieprzyjemności.

Jest jeszcze jedna sprawa. Krzyż w Lewinie nie jest krzyżem pokutnym. Już tłumaczę dlaczego. Mówiąc najkrócej – czas, w jakim powstał, wyklucza możliwość umowy między winowajcą a poszkodowanym. Wtedy takie występki ścigało prawo. 

Krzyże pokutne, zwane też krzyżami pojednania, wystawiano w wyniku umowy pojednawczej. Jednak opisywane przeze mnie morderstwo miało miejsce ponad sto lat po wprowadzeniu Constitutio Criminalis Carolina (1532), dokumentu ostatecznie przyjmującego zasadę publicznoprawnego ścigania przestępstw. Jednym słowem umowa pomiędzy stronami nie mogła mieć miejsca.

Opisywany krzyż nie jest więc klasycznym krzyżem pokutnym. Jednak możliwe, że pomimo regulacji prawnych, wśród ludzi wciąż pojawiały się stare zwyczaje pojednania. I być może dlatego też powstał ten krzyż. 

Ponadto inskrypcja nie wskazuje zabójcy jako fundatora krzyża, co było typowe w czasach kiedy ten zwyczaj obowiązywał. W związku z tym całkiem możliwe jest, że został on wystawiony przez krewnych zabitego dla upamiętnienia śmierci.

W 2011 r. krzyż został odnowiony staraniem towarzystwa miłośników historii miasta „Civitas Lovensis”. Oczyszczono go, uczytelniono litery inskrypcji, uzupełniono ubytki, wzmocniono powierzchnię żywicą, zabezpieczając tym samym zabytek przed wpływem warunków atmosferycznych. Prace związane z odnowieniem wykonała wrocławska pracownia konserwatorska DK Konserwacja, specjalizująca się w renowacji zabytków wykonanych z kamienia. Koszt renowacji wyniósł ok. 12 000 zł, z czego 80% pokryte zostało z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich.

Przy renowacji okazało się, że krzyż, który dotychczas uważano za wykonany z granitu, jest w rzeczywistości marmurowy. Data w inskrypcji, odszyfrowywana do tej pory jako rok 1617, to jednak prawdopodobnie rok 1677. Po naprawie krzyż został ustawiony inskrypcją w kierunku drogi. Wcześniej stał odwrotnie, prawdopodobnie od lat 60. XX w. kiedy to został skradziony i po odzyskaniu posadowiony inskrypcją w kierunku pola.

Przed II Wojną Światową wspominają o nim dwa opracowania historyczne:

– Max Hellmich, Steinerne Zeugen mittelalterlichen Rechtes in Schlesien: Steinkreuze, Bildstöcke, Staupsäulen, Galgen, Gerichtstische, Liegnitz 1923 s. 28(38) – gegenüber dem Kirchhofe, unweit der Neisse

– Walther Steller, Steinkreuze und Erinnerungsmale in Niederschlesien, in: Mitteilungen der Schlesischen Gesellschaft für Volkskunde, Breslau 1934 – Die Jahreszahl 1617 und eine längere Inschrift eingemeißelt

W książce Maxa Hellmicha z 1923 znalazłem odręcznie wykonany rysunek, przedstawiający krzyż z Lewina Brzeskiego.