Aktualności

Uratowany


Przyjemny czerwcowy wieczór w Lubiczu przerwał krzyk i wołanie o pomoc. Starszy człowiek wpadł do stawu w trakcie karmienia ryb. Podeszły wiek (85 lat) i gips na ręce uniemożliwiały mu samodzielne wydostanie się ze stawu. Jego córka Edyta nie była w stanie sama pomóc ojcu. Sytuacja zrobiła się poważna.

Na szczęście w pobliżu przejeżdżał Pan Maciej, który wspomina:Tego dnia wybrałem się na przejażdżkę z dziewczyną. Chcieliśmy odwiedzić babcię. Zwykle jeździmy inną trasą, widocznie było to zrządzenie losu. Zatrzymała nas roztrzęsiona Pani Edyta. Usłyszeliśmy od niej, że topi się jej ojciec. Natychmiast ruszyłem na ratunek. Podbiegłem do stawu. Zauważyłem, że Pan Stanisław pływał twarzą w dół, nie ruszał się. Wskoczyłem do stawu i podpłynąłem do niego. Uniosłem jego głowę nad wodę i odholowałem do brzegu – cały czas był nieprzytomny. Przy wyciąganiu na brzeg złapałem go pod pachami i w tym momencie Pan Stanisław wykrztusił wodę i usłyszałem, że złapał oddech. Podbiegło wtedy jeszcze dwóch znajomych, którzy pomogli mi wyciągnąć tonącego i umieścić w bezpiecznej pozycji. Cały czas kontrolowaliśmy sytuację. Na początku była lekka panika, bo Pan Stanisław raz tylko nabrał powietrza, po czym nastąpiła długa przerwa. Po chwili jednak zaczął oddychać w miarę regularnie.

Pan Maciej nie ma żadnego przeszkolenia w ratowaniu tonących. Jest normalnym, młodym i aktywnym fizycznie człowiekiem (na co dzień gra w piłkę nożną w LZS Victoria Kościerzyce). Kierował nim zwykły ludzki odruch – człowiek wzywał pomocy.

Nie zawiedli również sąsiedzi i służby. Bardzo szybko przybyła na miejsce Policja, a zaraz po niej karetka pogotowia. Poszkodowanego zabrano na SOR w Brzegu, gdzie przebywał do rana na obserwacji.

Pani Monika z sąsiedniej posesji: Kilka chwil przed zdarzeniem, każdy z nas robił to, co zwykle: kosił, słuchał muzyki, rozmawiał przez telefon, przygotowywał kolację, podlewał …

Na krzyk: Pomocy ! zareagowaliśmy wszyscy wokół, dosłownie wszyscy.

Jak kto stał, tak biegł.

Na szczęście sprawa skończyła się pomyślnie. Pan Stanisław jest już w domu w otoczeniu rodziny. Odwiedziliśmy ich razem z naszym bohaterem. Pana Macieja spotkało bardzo serdeczne przyjęcie i podziękowania.

Pan Stanisław wspomina: Podkarmiałem ryby i nagle wpadłem do wody. Próbowałem się ratować, ale piasek obsuwał mi się spod nóg i zaczęła mnie wciągać głębia. W młodości dobrze pływałem, ale teraz i w dodatku z jedną ręką. Gdyby nie Pan Maciej byłoby po mnie. Jeszcze raz dziękuję Maćku.

Nie bójmy się udzielać pomocy.

2879 views