Aktualności
Sport

Zacięte spotkanie i podział punktów w meczu Stali ze Ślęzą Wrocław


W niedzielne popołudnie brzeska Stal zmierzyła się na własnym boisku ze Ślęzą Wrocław w ramach jednej z ostatnich kolejek tego sezonu III ligi. Mecz był wyrównany. Obie drużyny miały jednak problemy z wykończeniem akcji. 

Zarówno Stal, jak i Ślęza od pierwszych minut starały się przejąć inicjatywę na boisku. Przyjezdnym jako pierwszym udało się oddać celny strzał. W pierwszych minutach nie brakowało też ostrych wejść, które zwiastowały zacięte spotkanie. Właśnie po jednym z przewinień obrońca Javier Palacios pokonał z rzutu wolnego Stitou. Stal musiała gonić wynik.  

Brzeżanie zabrali się do tego na poważnie i wypracowali sobie kilka sytuacji. Niestety dwukrotnie ich strzały były niecelne, a raz dobrą interwencją popisał się Zabielski. 

W 42. minucie bramkarz Ślęzy, wychodząc do piłki, sfaulował Dychusa i sędzia spotkania wskazał na „wapno”. Karnego wykorzystał Niemczyk i było 1:1. Dosłownie kilkanaście sekund później Dychus miał okazję na podwyższenie wyniku, ale w pojedynku jeden na jednego górą okazał się bramkarz Ślęzy. Pierwsza połowa zakończyła się remisem.

Po zmianie stron brzeżanie ruszyli do ataku. Już w pierwszych minutach Bronisławski oddał pewny, mocny strzał, ale piłka jedynie musnęła poprzeczkę. Po okresie przewagi Stali, do głosu doszli goście, którzy zaczęli grać pressingiem, starając się zmusić rywali do popełnienia błędu. Brzeżanie ponownie ocknęli się około 70. minuty. W końcówce stworzyli kilka niebezpiecznych sytuacji, ale zabrakło wykończenia i odrobiny szczęścia. Ostatecznie obie ekipy muszą zadowolić się remisem i podziałem punktów. 

- Nie jestem zadowolony z końcowego rezultatu. Powinniśmy to spotkanie zdecydowanie wygrać. Mieliśmy pięć lub sześciu klarownych sytuacji. Tak naprawdę nasi zawodnicy mieli rozregulowane celowniki, a wystarczyło jedynie dwa razy lepiej zagrać w ataku i zachować więcej zimnej krwi w polu karnym. Mimo straty bramki nie dopuściliśmy Ślęzy do ataku. Wiedzieliśmy, że grają kapitalnie z przodu i zdobywają bardzo dużo bramek w tym sezonie – mówił Arkadiusz Bator, szkoleniowiec Stali Brzeg po spotkaniu.

- Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem wiedzieliśmy, że będzie to zacięte spotkanie z wieloma sytuacjami pod bramkami. Oba zespoły preferują grę ofensywną. Uważam, że w tym spotkaniu to my mieliśmy więcej sytuacji. Wielka szkoda, bo w niektórych zabrakło dokładnego podania albo wykończenia i umieszczenia ostatecznie piłki w siatce – dodał Marcin Niemczyk, pomocnik Stali Brzeg i zdobywca jedynej bramki dla naszej drużyny.

Stal Brzeg - Ślęza Wrocław 1:1 (1:1)

bramki: Niemczyk 42' (k) -  Palacios 21'

Stal: Stitou - Leończyk, Paszkowski, Budnik, Niewieściuk, Kuriata, Święty (Podgórski 70’), Niemczyk (Sypek 70’), Bronisławski, Jaros, Dychus (Danielik 61’).

Ślęza:  Zabielski – Palacios, Gil, Stempin (Traczyk 59’), Pisarczuk (Bohdanowicz 45’), Wawrzyniak (Kotyla 45’), Bialik, Dyr (Muszyński 45’), Stępień (Kluzek  59;), Samiec, Trochanowski

Żółte kartki (Stal): Banach, Kuriata, Święty - (Ślęza) Dyr, Zabielski