Felieton

Zagubione słowa: kim jest pociot?


Święta Bożego Narodzenia za nami. Z przyczyn oczywistych przebiegały one w okrojonym składzie, przynajmniej w większości domów. Szkoda, bo to dobra okazja, żeby spotkać się w większym, rodzinnym gronie. Miejmy nadzieje, że na Wielkanoc sytuacja ulegnie poprawie na tyle, że znowu będzie można wybrać się na zjazd rodzinny i znowu przy świątecznym stole zasiądzie liczne grono kuzynów, wujków, ciotek etc. Zawsze przy takiej okazji mam problem, żeby wytłumaczyć antenatce rodu, kto przybędzie, a kto przybyć nie będzie mógł. Przecież samych wujków jest chyba z ośmiu. Sprawę co prawda ułatwiają imiona. Jednak wujków Kazików jest trzech. Znowu więc będę musiał wyjaśniać wszystkie koligacje rodzinne. Gdyby dało się na każdy stopień pokrewieństwa znaleźć określenie… Ale ten problem został  już przecież rozwiązany. W dawnej polszczyźnie wszystkie stopnie pokrewieństwa lub powinowactwa miały swoją nazwę. Poszperałem trochę w internecie oraz słowniku i oto co odkryłem.

Najwięcej chyba określeń w dawnej polszczyźnie miała grupa dzisiejszych szwagrów i szwagierek. 

Najpierw przyjrzymy się rodzeństwu męża. Jątrew to żona brata męża. Brzmi trochę zawile? Jeżeli jest dwóch braci, to ich żony są dla siebie jątrwiami. Siostra męża to zełwa, a jej mąż to zełwin. Z kolei brat męża to dziewierz

Przejdźmy zatem do rodzeństwa żony. Brat żony to szurzy, a jego żona to szurzyna Siostra żony to świeść zaś paszenog jest jej mężem. Mąż siostry to swak lub seok.

Kum albo kumoter to ojciec chrześniaka/chrześnicy, ojciec chrzestny chrześniaka/ chrześnicy, lub ojciec chrzestny syna/córki. Kuma lub kumotra to analogicznie matka chrześniaka/chrześnicy, matka chrzestna chrześniaka/chrześnicy, lub matka chrzestna syna/córki. Znowu zbyt zawile? To proste! Kumami lub kumotrami pozostają nie tylko rodzice dziecka względem chrzestnych, ale również rodzice chrzestni względem siebie.

Brat ojca to nie wujek, tylko stryj, a jego żoną nie jest ciotka, tylko stryjenka lub stryjna. Wujek to brat mamy, a jego żona to wujenka albo wujna. Ciotka to siostra mamy lub ojca, a jej mąż to pociot. Nie wiem, dlaczego to ostatnie określenie jakoś mi nie leży. Wolę jak mówią do mnie wuju lub stryju.

Takie określenia jak matka, ojciec, syn, córka czy brat nie wymagają wyjaśnień.

Rodzice rodziców to oczywiście dziadek i babcia. Tu jednak możemy wyróżnić: po mieczu (linia wstępna po ojcu) dziadka ojczystego i babcię ojczystą; lub też po kądzieli (linia wstępna po matce) dziadka macierzystego i babcię macierzystą. W linii bocznej analogicznie będziemy mieli dziadka ciotecznego, wujecznego lub stryjecznego oraz babcię cioteczną, stryjeczną i wujeczną. Dawniej siostrę dziadka lub babci nazywano praciotą lub przeciotką, a jej mąż to prapociot. Analogicznie wnuki brata lub siostry, to wnuki stryjeczne, wujeczne, cioteczne. A mąż wnuczki to prazięć.

Teść i teściowa to oczywiście rodzice męża. Natomiast rodzice żony to świekier i świekra. Łatwo zapamiętać, bo wszystkie anegdoty o teściowej opowiadają mężczyźni.

Dawne określenie synowej to snecha lub niewiestka.

Dzieci rodziców to kuzyni lub kuzynki. Czasem jeszcze używa się określenia rodzeństwo cioteczne, stryjeczne, wujeczne. Wnuki wuja, stryja, ciotki to nieść (nieć) i nieściora.

Najwięcej trudności nastręczało mi słowo synowiec. Sprawdzałem w różnych słownikach i znalazłem kilka znaczeń. Do mnie najbardziej przemawia jako odpowiednik słowa pasierb. Choć może występować w znaczeniu: syn brata (bratanek) lub wnuczek. Analogicznie jest ze słowem synowica.

To nie są wszystkie określenia. Jest ich znacznie więcej, tylko kto to spamięta. Ja cały czas korzystałem z pomocy słownika.

Spróbujmy jednak zobaczyć, jakby miała wyglądać przykładowa zapowiedź świątecznej wizyty. Przykład jest oczywiście fikcyjny, a wszelkie podobieństwo do osób i sytuacji  jest przypadkowe.

Na najbliższy zjazd rodzinny przyjadę z twoimi wnukami wcześniej, bo te umówiły się z pociotem i stryjem na malowanie kraszanek. Moja droga szwagierka raczej nie przyjedzie, bo jak powiedziała: jeszcze się na świekrę dąsa. Zresztą za jątrwią też nie przepada. Stryjna z nieściorą będzie, o ile moja siostra stryjeczna dostanie urlop. Wnuczka z prazięciem i synowcem będą dopiero na drugi dzień. Świeść z paszenogiem oczywiście nie przyjadą, bo przez ocean to trudno…

Prawda jakie to wszystko proste i zrozumiałe? I niech mi nikt nie wmawia, że drzewiej ludzie byli mniej rozgarnięci.

W zależności od regionu i czasu pewne słowa mogły być wypowiadane inaczej, mogły też zmieniać znaczenie. No cóż, język cały czas ewoluuje. Jedne słowa są zastępowane przez inne, a jeszcze inne giną bezpowrotnie. Pewne rzeczy lubimy upraszczać. Ktoś zapyta, po co się tak męczyć? Przecież zamiast mówić o kimś jątrew, zełwa, dziewierz itp. można po prostu powiedzieć szwagier, szwagierka, dodając ewentualnie imię. Można. Żal jednak słów utraconych.

Janusz Pasieczny

Reklama
137 views