Aktualności
Kultura
Wywiad

Zapraszamy do tanga


Wrzesień to dobry czas na rozpoczęcie nowej pasji. Kończy się czas letniej kanikuły, w tym roku wydłużony nieco o okres kwarantanny. Nic więc dziwnego, że wszystkie sekcje, kluby, kółka zainteresowań ogłaszają w tym czasie nabór nowych członków. Dobrym pomysłem na atrakcyjne spędzenie czasu jest tango argentyńskie. Zwłaszcza że społeczność tangowa od lat działa w Brzegu dość prężnie. W dużej mierze dzięki Andrzejowi i Ewie-Marii Sikorskim, którzy od lat prowadzą jedyną szkołę tanga argentyńskiego w Brzegu.

Andrzej i Ewa-Maria Sikorscy: Wielbiciele i instruktorzy tanga. Organizatorzy festiwalu tanga „Alegria en Brzeg”.

Poprosiłem ich, żeby podzielili się z nami swoimi wrażeniami z tangowego świata.

J.P.: Dlaczego warto tańczyć tango?

E.M.S.:  Warto, bo tango argentyńskie to taniec duszy i ciała, w którym możemy wyrazić radość i smutek. Dzielić się tym, co mamy w sobie najlepsze. To taniec uczący nas pięknych relacji, wzajemnego zaufania, uważności na drugiego człowieka, w którym kobieta staje się bardziej kobieca a mężczyzna bardziej kreatywny, zdecydowany i odpowiedzialny, czyli bardziej męski. Jak mawiała moja babcia Rózia (tańcząca tango argentyńskie w przedwojennym Lwowie) tango to taniec dla dojrzałych wewnętrznie ludzi – młodych i starych z osobowością i charakterem, o których można powiedzieć, że są do tańca i do różańca. 

Tango jest też świetnym ćwiczeniem dla ciała i umysłu. Przyjemną alternatywą dla klasycznych ćwiczeń fizycznych. Pomaga zachować sprawność umysłu do późnej starości. 

A.S.: Tango jest tańcem improwizowanym.  Możliwość improwizacji daje poczucie wolności i otwiera na świat i ludzi. Trudno jest o tym opowiadać, gdyż jest to w sferze uczuć. Myślę, że równie trudno wytłumaczyć komuś uczucie, którego się doznaje podczas skoku ze spadochronem. To trzeba spróbować i dopiero wtedy można powiedzieć, że lubię to bądź nie. Proszę też pamiętać, że mówimy tu o środowisku i sam taniec jest tylko jednym z jego elementów. Ważne są też spotkania, rozmowy, wyjazdy. Otwieramy sobie nowe możliwości towarzyskie. Jednych to wciągnie, innych odrzuci. Takie życie, a tango to życie. Im dłużej tańczę, tym więcej widzę prawdy w tym, wydawałoby się trywialnym stwierdzeniu. Oczywiście najlepiej tańczy się do muzyki tangowej. Ona jest po prostu stworzona do tańca. Bardzo ciekawe jest też to, że ucząc się tanga,  jakby w pakiecie otrzymujemy możliwość tańczenia do „każdej „muzyki (disco polo dla początkujących jest poważnym problemem). Jest to związane z tym, że improwizacja wypływa z reakcji na muzykę. Jest naszą kreacją wynikającą z indywidualnego  odbioru muzyki, a komunikacja tangowa jest językiem, który pozwala nam tańczyć z każdą kobietą (i mężczyzną) znającymi ten język a mówiącymi w dowolnym języku świata, nawet Suahili. Dlatego też możliwości tańca są tak szerokie.   

J.P.: Jakie cechy trzeba posiadać, żeby zgłosić się do was na lekcje?

E.M.S.:  Przede wszystkim chęć, konsekwencja i „święta”  cierpliwość (bo nauka trwa dość długo). Każdego, kto chce się uczyć tanga, a chodzi o własnych siłach i słyszy, nauczymy tańczyć tango. 

J.P.: Jednym słowem każdy, kto chce się u was uczyć, ma szanse zatańczyć na najbliższym XIV międzynarodowym festiwalu tanga „Alegria en Brzeg”. Nawet jeżeli nie jest mieszkańcem Brzegu, tylko powiedzmy Grodkowa, Lewina czy Przylesia. Wystarczy, że wsiądzie do pociągu lub samochodu i po pół godziny może próbować swoich sił na parkiecie. Wasza droga nie była taka prosta?

E.M.S.: Współczesna historia tanga w Polsce rozpoczęła się w Warszawie w 1998 r.  Gdy my zainteresowaliśmy się tangiem  w 2004 roku, w Brzegu nikt o nim nie słyszał, a we Wrocławiu tańczyło dopiero kilka par. Tu stawialiśmy pierwsze kroki. Potem przez kilka dobrych lat pobieraliśmy nauki w Warszawie. Chcąc zbudować środowisko tangowe w Brzegu zorganizowaliśmy lekcje, praktyki i milongi oraz festiwal, by „zarażać” swoją pasją. A tak jako ciekawostkę dodam, że Festiwal Tanga w Brzegu był trzecim – po Warszawie i Krakowie – festiwalem w kraju, a obecnie jest najstarszym.

J.P.: Po co w ogóle uczyć się tanga? Nie wystarczy po prostu dobra muzyka i odpowiednie towarzystwo? 

A.Ś.: Pamiętajmy, że na milongach (jest to tangowa potańcówka) nie ma przymusu tańczenia. Jeśli partnerka nie chce z nami zatańczyć, to jej nie zmuszamy. Na milongach tańczymy zmieniając się w parach co tandę (set muzyczny składający się z trzech lub czterech utworów), więc dobra technika może być przekonującym argumentem. My na zajęciach głównie stawiamy nacisk na aspekty: technika i komunikacja. Myślę, że to jest najszybsza droga, aby dobrze się poczuć na wszystkich parkietach świata.

J.P.:  Po pandemicznej  przerwie wznawiacie lekcje tanga. Kiedy i gdzie prowadzicie zajęcia?

E.M.Ś.: Zajęcia prowadzimy w poniedziałkowe i czwartkowe wieczory w Coco Dance Center w Brzegu. W tej chwili w każdy czwartek prowadzimy zajęcia dla średnio-zaawansowanych. Od 5 października zamierzamy rozpocząć  zajęcia dla grupy – początkujących. Szczegółowe informacje znajdują się na facebooku na grupie: TANGO W BRZEGU, lub pod nr tel.: 609477374 lub 600095402.

AS: Zapraszamy. Przyjdźcie spróbować, dwie pierwsze lekcje są bezpłatne, co pozwoli Wam podjąć decyzję. Dla tych, którzy lubią tańczyć, a mieszkają w okolicach Brzegu, jest to naprawdę wyjątkowa okazja: blisko, tanio i bardzo dobrzy nauczyciele. Nie ukrywam, że może być to decyzja życiowa. Warto też przyprowadzić przyjaciół. Radość dzielona zawsze jest większa.

J.P.: Dziękuję za rozmowę i do zatańczenia.

Wywiad przeprowadził Janusz Pasieczny. Fotografik, wielbiciel tanga, kawy i dymku z fajki. 

Reklama
396 views