Aktualności

Żmija i zaskroniec


Przypadek z życia wzięty. Do straży miejskiej w pewnym miasteczku w Polsce wpływa zgłoszenie: wąż na posesji! Patrol udaje się na miejsce, gdzie zastaje dwie dorosłe osoby uzbrojone w kije, osaczają ukrytego w krzakach gada. Rzut okiem i werdykt strażnika – zaskroniec. Gatunek pospolity i zupełnie niegroźny. Często mylony ze żmiją zygzakowatą, choć po przyjrzeniu się obu wydaje się to prawie niemożliwe. Strażnik na szczęście był zorientowany, uspokoił właścicielkę posesji i pouczył, że jak będzie się spokojnie zachowywać, to czasem zobaczy go w swoim ogrodzie. Dobrze jest rozróżniać te dwa gatunki.

Zaskrońce, foto: Janusz Pasieczny

Zaskroniec zwyczajny jest najbardziej pospolitym spośród naszych rodzimych gatunków węży. Swoją nazwę zawdzięcza charakterystycznym żółtym plamom, po obu stronach głowy za skroniami. Grzbiet zaskrońca posiada zmienną barwę, od stalowoszarej do ciemnobrunatnej. Brzuch pokrywają, charakterystyczne dla naszych węży, szerokie, pierścieniowe tarczki. Występuje również w odmianie jednolicie ubarwionej (melanistyczne), z niewidocznymi żółtymi plamami. Dorosłe osobniki osiągają długość do półtora metra. Choć w nazwie ma przydomek zwyczajny, to jest wężem niezwykłym. Zwany jest również wężem wodnym, bo jako jedyny polski wąż potrafi pływać. Doskonale też nurkuje i jeżeli zobaczymy w wodzie charakterystyczny wężowaty ruch, to jest to niemal na pewno zaskroniec. Można go spotkać w okolicach zbiorników wodnych, ale również na łąkach, na terenach podmokłych i obrzeżach lasów liściastych. Podstawą menu zaskrońca są żaby, traszki i ryby, czasem małe gryzonie. Zaskroniec nie jest gatunkiem jadowitym, ale potrafi doskonale jadowitego udawać. W przypadku zagrożenia stroszy się, syczy i nadyma, jakby szykował się do ataku. Potrafi też symulować atak, zupełnie jakby był jadowity. Jeżeli jednak potencjalny napastnik nie da się nabrać, przewraca się na plecy, otwiera paszczę i wywala język. Pozostaje tak w bezruchu, udając martwego. Do tego jego gruczoł kloaczny wydziela biała, lepką, a do tego śmierdzącą maź, dość nieprzyjemną przy bezpośrednim kontakcie. 

Żmija zygzakowata

Żmija jest jedynym jadowitym wężem w Polsce. Właśnie temu zawdzięcza swoją złą sławę. Z tego też powodu była tępiona, a przy okazji obrywało się innym wężom, a nawet padalcom, które nawet nie są wężami. Żmija posiada budowę bardziej masywną i krępą od zaskrońca. Długość jej ciała dochodzi u dorosłych osobników do około 80 cm. Posiada bardzo zmienne ubarwienie. W naszym kraju wyróżniamy trzy odmiany barwne: brązową (w odcieniach od ceglastego do ciemnobrązowego), szarą (odcieniach srebrzystoszarym lub grafitowym) i czarną. Cechą charakterystyczną jest ciemniejsza od barwy podstawowej wstęga na grzbiecie w kształcie zygzaka (tzw. wstęga kainowa), a także płaska głowa o trójkątnym zarysie i pionowa źrenica. Wszystkie inne polskie węże mają źrenicę okrągłą. U osobników o barwie czarnej zygzak jest niewidoczny. Żmija jest dla człowieka najbardziej pożytecznym polskim wężem, gdyż podstawą jej pożywienia są drobne ssaki: myszy, jaszczurki, nornice, czasem również żaby, jaszczurki i pisklęta ptaków. Świetnie ujął to Mieczysław Gawełek (w tej roli Wojciech Siemion), wozak z filmu „Wolna sobota”, kiedy to postponował turystę za zabicie żmii: a jaka ma być? Niejadowita? Już Pan Bóg dobrze wiedział, dlaczego i po co ją zrobił. Jakbyśmy tu wytrzymali bez żmii … a kto myszy w polu rombie, a szczury, a krety. U nas w Bieszczadach to żmije bardziej potrzebne niż turyści.  Właśnie na bieszczadzkiej połoninie pierwszy raz spotkałem żmiję – leżała zwinięta w kłębek i wygrzewała się na słońcu, miała piękną rudą barwę. Zobaczyłem ją w ostatniej chwili i zastygłem w bezruchu z uniesioną nad nią nogą. Widocznie też mnie dostrzegła, bo oddaliła się do kryjówki – o dziwo niespiesznie. Miałem podwójne szczęście. Spotkałem żmiję, a ona przy tym nie dziabnęła mnie w łydkę. Żmije nigdy nie atakują aktywnie człowieka i mogą być niebezpieczne tylko w przypadku bezpośredniego zetknięcia (kiedy na nią nadepniemy lub na niej usiądziemy). Ukąszenia żmii nie są tak niebezpieczne, jak ukąszenia grzechotnika czy kobry. Nie należy ich jednak lekceważyć, to nie komar. W każdym przypadku ukąszenia należy zgłosić się do lekarza.

Rozróżnianie

Cechą, po której najłatwiej rozróżnić te gatunki są wspomniane charakterystyczne dla zaskrońca dwie żółte plamy z tyłu głowy. Z kolei żmija ma trójkątną głowę, w odróżnieniu od zaskrońca, gniewosza czy węża eskulapa. Jako jedyny polski wąż ma pionową źrenicę. Żeby jednak nie było zbyt łatwo... Jak wspomniałem wcześniej, opisując zdolności aktorskie zaskrońca, przed markowanym atakiem zaskroniec nadyma się, a jego głowa nabiera przy tym trójkątny kształt – zupełnie jak u żmii. Do tego można spotkać zaskrońca ze słabo widocznymi plamami, a i żmija może występować w jednolitym ubarwieniu. Jeżeli zatem spotkamy jednolicie ubarwionego zaskrońca, który zaniepokojony stroszy się, przybierając groźną postawę, to lepiej miejmy się na baczności. Oczywiście pozostaje jeszcze pionowa źrenica, ale czy w takim momencie nie mamy nic lepszego do roboty niż przyglądanie się oczom gada? Sprawdzę, kiedy następnym razem spotkam się z nim oko w oko. Zatem jeśli widzimy żółte plamy z tyłu głowy, to możemy wziąć gada do ręki? Pytanie tylko po co stresować zwierzę, a przy tym narazić się na kontakt z lepką śmierdzącą cieczą.

Na zakończenie: w Polsce zarówno żmija zygzakowata, jak i zaskroniec zwyczajny podlegają częściowej ochronie gatunkowej. Warto chronić polskie węże – jest ich w naszym kraju bardzo mało.