Aktualności
Sport

Zwycięstwo i czyste konto mogą zadecydować o utrzymaniu w Futsal Ekstraklasie


Fit-Morning Gredar Futsal Brzeg pewnie pokonał w 30. kolejce AZS UŚ Katowice. Brzeżanom udało się wreszcie zaliczyć historyczne, czyste konto. Czy to wystarczy do utrzymania się w elitarnych rozgrywkach?

Zadecydowała druga połowa

Mawia się, że statystyki nie kłamią – tak było i tym razem w pojedynku Fit-Morningu Gredar Futsal Brzeg z AZS-em UŚ Katowice. Przed tym starciem, zerkając w statystykę strzelanych i traconych bramek, można było zobaczyć, że brzeżanie częściej zdobywają gole w drugich odsłonach, a z kolei katowiczanie częściej wyjmują w nich futbolówkę ze swojej siatki. Tak też się stało.

Pierwsze 20. minut nie przyniosło ani jednego trafienia, ani także większych emocji. Gra toczyła się głównie w środkowej części boiska. Sporo było niedokładnych zagrań i chaosu w grze obydwu ekip. Dało się zauważyć, że walka toczy się o wysoką stawkę. Stąd sporo fauli i więcej żółtych kartoników niż bramek.

Tak było do przerwy, kiedy na tablicy świetlnej w hali MOSiR przy ulicy Oławskiej w Brzegu widniał bezbramkowy remis.

Na drugą „dwudziestkę” wyszła odmieniona Armia Smirnoffa, jak lubimy nazywać podopiecznych ukraińskiego szkoleniowca. W 24. minucie genialną akcję dwójkową rozegrali Dawid Witek z Michałem Grochowskim i ten drugi chybił dosłownie o włos. Jednak dosłownie kilka sekund po tej sytuacji koszmarny błąd popełnił (paradoksalnie genialnie dysponowany tego dnia) golkiper gości  –  Aleksander Waszka. Wyrzucił on piłkę wprost pod nogi Witka, który bezkarnie wykorzystał to, lobując go i wyprowadzając brzeżan na prowadzenie 1:0.

Niespełna dwie minuty później Fit-Morning miał rzut rożny, z którego Kamil Kucharski zagrał do Pawła Boczarskiego. Kapitan brzeskiej ekipy zdecydował się na uderzenie z pierwszej piłki, a głowę przyłożył w polu karnym Wilson Tavares, odbijając piłkę wprost do siatki bezradnego Waszki. Było 2:0.

Szkoleniowiec gości – Aleksander Fangor zdecydował się na ryzykowne rozwiązanie. Kilkanaście minut przed końcem spotkania zastąpił golkipera graczem z pola (Waszkę zastąpił Piotr Łopuch).

Niestety dla przyjezdnych to ryzyko się nie opłaciło. Brzeżanie nie dość, że umiejętnie się bronili, to jeszcze kilkukrotnie byli o włos od trafienia do pustej bramki katowiczan. To, co nie udało się do pustej bramki, udało się w 34. minucie, kiedy niebywały rajd przeprowadził lewym skrzydłem Kucharski, mijając najpierw tuż przy linii bocznej Michała Dubiela, a następnie tuż przy linii końcowej Waszkę i praktycznie wchodząc z futbolówką do siatki. Patrzymy na powtórkę i wciąż nie wiemy, jak ten Kamil się tam zmieścił?! Zdumiewające! 3:0!

Rywali ostatecznie dobiła absolutnie fenomenalna akcja brzeskiego teamu. Jakub Budych wykopał idealnie piłkę do Jana Rojka, który kapitalnie odegrał z powietrza główką do niekrytego Witka, a ten wpakował ją do siatki! 4:0, a nam przypomniała się podobna asysta z murawy Ligue 1, kiedy Arek Milik odegrał w podobnym stylu do Dimitrija Payeta. W podobnym, ponieważ Janek zrobił to efektowniej!

Tym samym Fit-Morning Gredar Futsal Brzeg zachowuje historyczne, czyste konto na parkietach Statscore Futsal Ekstraklasy, odnosząc arcyważną wygraną, która może przybliżyć brzeskiego beniaminka do utrzymania się w futsalowej elicie.

Warto dodać, że Mistrzostwo Polski zapewnił sobie formalnie w 30. kolejce Rekord Bielsko-Biała, pokonując pewnie 8:1 Clearex Chorzów, zdobywając tym samym piąty tytuł z rzędu i szósty w ogóle. Ekipa z Bielska-Białej stała się tym samym najbardziej utytułowanym klubem w historii Futsal Ekstraklasy.

30. kolejka Statscore Futsal Ekstraklasy

Fit-Morning Gredar Futsal Brzeg - AZS UŚ Katowice 4:0 (bram­ki: Dawid Witek 24’, 35’, Wilson Tavares 26’, Kamil Kucharski 34’)

Fit-Morning: Budych, Rojek, Baitsur, Witek, Jose Pepo, Bernardino, Grochowski, Kucharski, Tavares, Kozina, Konieczny. Trener Roman Smirnoff.

Żółte kartki (Fit-Morning): Kucharski, Boczarski, Jose Pepo, Grochowski.

Sędziowali: Sławomir Steczko - Rafał Ziach.

Mecz bez udziału publiczności.